Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Konferencja: Lech Kaczyński człowiekiem "Solidarności"

07.09.2012

- Leszek pozostał wierny temu, czemu służył przez wiele lat - mówił Jarosław Kaczyński w historycznej sali BHP gdańskiej stoczni, gdzie odbyła się Konferencja Krajowa Ruchu Społecznego im. Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego pt. „Lech Kaczyński – człowiek »Solidarności«”.

Wśród gości konferencji była m.in. córka śp. Pary Prezydenckiej Marta Kaczyńska. 

Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”, tak opisywał tego wydarzenia:

- Dzisiejszy dzień chcielibyśmy poświęcić skupieniu się na działalności nieodżałowanej pamięci naszego wielkiego przyjaciela, Lecha Kaczyńskiego, jako człowieka „Solidarności”. Prawnik, naukowiec, opozycjonista, polityk, mąż stanu, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ale też przecież związkowiec. Lech Kaczyński, człowiek Solidarności. Wierny zasadom i ideałom, wierny tym ideałom aż do ostatnich chwil. Można by zapytać, dlaczego akurat „człowiek Solidarności” i dlaczego to tak istotne? Postaramy się na to dziś odpowiedzieć. Lech Kaczyński, autor programu, który wydawał się nam najlepszy, który nadal jest najlepszy i nadal jest do zrealizowania – programu Polski solidarnej, bo taką Polskę i taką ojczyznę chcielibyśmy mieć.

Dośla wspominał zasługi śp. Prezydenta dla "Solidarności": - Całym swoim życiem realizował precyzyjnie zakreślony program. Program, który pozwólcie streszczę w jednym zdaniu, napisanym właśnie przez Lecha Kaczyńskiego: "Nie wierzę w mit budowania dobrobytu kosztem godności pracownika i niezbywalnego prawa do pracy za godziwe wynagrodzenie.”

Przemówienie Dośli było wielokrotnie przerywane brawami. Po nim głos zabrał Maciej Łopiński, prezes Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego. - W Polsce po 1989 roku w niewystarczającym stopniu wykorzystaliśmy tradycję i dziedzictwo „Solidarności”. Na tym doświadczeniu chciał oprzeć budowę nowego, lepszego państwa, Polski solidarnej. Narodowy zryw Solidarności był najważniejszym doświadczeniem jego, naszego pokolenia. Do udziału w konferencji zaprosiliśmy naukowców, badaczy i świadków historii współpracującym ze śp. prezydentem. Właśnie w tej sali, w takim gronie chcemy pochylić się nad spuścizną jednego z najwybitniejszych Polaków ostatnich dekad - mówił Łopiński.

Brat zmarłego prezydenta, były premier Jarosław Kaczyński opisywał, w jaki sposób życiorys Lecha Kaczyńskiego przeplatał się z ruchem "Solidarności". Mówił:

- Być człowiekiem „Solidarności” może oznaczać wiele różnych sytuacji i stanów. Lech był człowiekiem „Solidarności” w tym najprostszym sensie – członkiem organizacji, pełnił funkcje formalne, a także nieformalne, wtedy, gdy „S” była nie do końca sformalizowana. I to jest, można powiedzieć, najprostsza odpowiedź na pytanie, co to znaczy. Być człowiekiem „S” może oznaczać także, często o tym zapominamy, być człowiekiem największego ruchu społecznego w naszej historii, ale także co najmniej jednego z dwóch największych w historii świata, bo tylko ruch Ghandiego można porównać do ruchu "Solidarności".

Wspominając postać prezydenta, Jarosław Kaczyński skupił się także na tym, jak idee "Solidarności" procentowały i formowały Lecha Kaczyńskiego także po 1989 roku:

- Na koniec wspomnę spór, prywatny spór Leszka z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem. Rozmawiali prywatnie na temat idei „Solidarności”. Ci dwaj działacze, których zasług sprzed 1989 roku nie należy kwestionować, twardo stali na stanowisku, że to już historia, że triumfować ma liberalizm. Że dawna skłonność przyjmowania doktryn jako klucza do rozwiązywania problemów i otwierania drzwi pozostała, zmieniła się tylko idea. Leszek pozostał wierny temu, czemu służył przez następne kilkanaście lat. Ten spór prywatny zmienił się w wielki spór polityczny. Ten spór trwa i mam nadzieje, że przyniesie kiedyś sukces tych, którzy uważają, że należy sięgać do polskiego dorobku i tego, co w polskiej historii było wielkie - mówił prezes PiS.

I puentował: - "Solidarność" była wielka i powinna pozostać wielka, bowiem zmieniła Polskę, Europę i świat. Pamiętajmy o tym, że pozostaje ona niewyczerpanym źródłem inspiracji dla tego pokolenia o którym mówił Maciej Łopiński, ale także dla młodszych pokoleń.

Po wzruszającej części inauguracyjnej, nastąpiła nie mniej podniosła część wykładowa.
Postać Lecha Kaczyńskiego - człowieka "Solidarności", przedstawili kolejno historyk: dr hab. Sławomir Cenckiewicz,  politolog: Adam Chmielecki oraz działacz Solidarności Janusz Śniadek.

Jako pierwszy wystąpił dr hab. Sławomir Cenckiewicz w wykładem pt. "Lech Kaczyński: WZZ, Sierpień ’80 i NSZZ „Solidarność” (1978-1989)".

Skupiając się na pierwszych latach działalności śp. Lecha Kaczyńskiego przedstawił szczegółowo niezwykle ciekawą drogę, jaką były prezydent Rzeczpospolitej przeszedł od pierwszych spotkań z ludźmi Solidarności do aktywnej współpracy w zorganizowanym ruchu antykomunistycznym.

Sławomir Cenckiewicz wskazał na ogromną rolę Marii Mackiewicz, późniejszej żony Lecha Kaczyńskiego, która wprowadziła go w nieznane mu wcześniej środowiska: lekarzy, artystów, pisarzy. Dzięki niej poznał m.in. państwa Różę i Janusza Brzozowskich, którzy poznali go z Bogdanem Borusewiczem. Za sprawą tego splotu zdarzeń, w niedługim czasie Lech Kaczyński trafił na drogę prowadzącą go do Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża.

Jak przypominał Cenckiewicz, w końcu kwietnia 1978 roku Lech Kaczyński wziął ślub z Marią Mackiewicz w Warszawie, dzięki czemu uniknął zatrzymania na Wybrzeżu.

"Bardzo ważna rola Lecha Kaczyńskiego w WZZW to monitorowanie represji na całym Wybrzeżu. To wyjazdy, wysyłanie kurierów, docieranie do represjonowanych. Lech Kaczyński był współpracownikiem biura interwencyjnego KOR" - mówił historyk, wskazując na przełomową rolę Lecha Kaczyńskiego w Związku w l. 1978.1980.

Przypomniał także, że temat wielkiego strajku stał się zagadnieniem współcześnie przekłamanym. "Zwłaszcza w tym aspekcie swojej działalności publicznej Lech Kaczyński został usunięty z kart w historii. Mieliśmy przy okazji 30.rocznicy Solidarności festiwal kłamstw. Niektórzy nie tylko kwestionowali udział Lecha Kaczyńskiego w strajku, ale także jego obecność na sali, w której rozgrywały się kluczowe wydarzenia" - podkreślał Cenckiewicz.

We wrześniu 1980 roku Lech Kaczyński został społecznym doradcą MKZ w czasie powstawania ZZ Solidarność, co nie spodobało się Lechowi Wałęsie, który od początku eliminował znanych sobie z wcześniejszej działalności w ruchu - przypominał historyk, przedstawiając kolejne etapy działalności śp. prezydenta.

Przytaczał fragmenty notatek Służb Bezpieczeństwa, w których znajdowały się liczne informacje, m.in. o wyeliminowaniu Lecha Kaczyńskiego ze Związku. Od grudnia 1981 do października 1982 był internowany. Z notatek SB w Strzeblinku widać wyraźnie, że tak długi czas przetrzymywania Lecha Kaczyńskiego był karą za zdecydowaną odmowę jakichkolwiek rozmów ze służbami.

Cenckiewicz przybliżył także okres podziemia, który był dla Lecha Kaczyńskiego nie tylko niezwykle niebezpieczny, ale i bardzo ważny. Był on wówczas jednym z najważniejszych doradców Lecha Wałęsy. Przypomniał, że był doradcą obu komitetów strajkowych w Gdańsku.

"Działalności antykomunistycznej okresu PRL nie ma bez zderzenia się z tajnymi służbami. Do roku był rozpracowywany przez Wydz. III 1 w Gdańsku. To komórka zajmująca się ochroną operacyjną środowiska akademickiego Uniwersytetu Gdańskiego - mówił Cenckiewicz. - Później przejął sprawę Inspektorat II, zajmujący się najważniejszymi postaciami Podziemia. Podkreśla to znaczenie Lecha Kaczyńskiego w podziemiu Trójmiejskim" - dodał, wskazując, że do roku 1989 sprawa nosiła kryptonim KACPER. Liczyła IV tomy akt, których oryginały zostały zniszczone. Dokumenty zachowane na podstawie mikrofilmów, gdy po latach znalazły się w rękach Lecha Wałęsy, nie wróciły już nigdy do archiwów państwowych.

"Kręgosłup moralny, kapitał intelektualny, otoczenie rodziny, cała przeszłość, historia rodzinna ukształtowały Lecha Kaczyńskiego na odważnego i niezwykle ideowego człowieka" - podkreślał dr Cenckiewicz, przytaczając kilka niezwykłych świadectw Bogdana Borusewicza i Andrzeja Gwiazdy z okresu "Solidarności", dowodzących jak wielkie i nieocenione były zasługi Lecha Kaczyńskiego.

Cenckiewicz przybliżył także okres Magdalenki i Obrad Okrągłego Stołu, które do dziś wywołują wiele kontrowersji i powielają zarzuty, że porzucił związki zawodowe. "To mieści się w pragmatyzmie politycznym Lecha Kaczyńskiego" - powiedział Cenckiewicz, wskazując że śp. Prezydent słuszność takiego stanowiska udowodnił późniejszymi działaniami. "Był pragmatykiem wiernym imoinderabiliom" - dodał.

"Przez zainteresowanie biografią Lecha Kaczyńskiego dostrzegłem właśnie takich jak on, takich którzy nie byli radykałami, nie byli antykomunistami - można powiedzieć - o światopoglądzie antykomunistycznym, jak mówił Józef Mackiewicz, odrzucającymi wszelką możliwość rozmów z komunistami. Doceniłem takich ludzi jak on, ponieważ wiem, że on był w tym autentyczny i potwierdza to cała jego późniejsza postawa. Nie stał się nigdy częścią tego, co możemy nazwać establishmentem III Rzeczpospolitej, establishmentem Okrągłego Stołu. Wreszcie nie dał się w jakikolwiek sposób przekupić. Nie dał się wciągnąć w to, co prof. Zybertowicz kiedyś nazwał kooptacją przez korupcję. Nie dorobił się na tym całym szwindlu, który miał miejsce w latach 90. Wreszcie zostając prezydentem Rzeczpospolitej, starał się zasypać te wszystkie podziały, podziały w których uczestniczył zwłaszcza w latach 80. Symbolem tego gestu zasypującego te podziały było najwyższe odznaczenie wręczone Annie Walentynowicz i Andrzejowi Gwieździe. To stanowi o wielkości tego człowieka, o wielkości Lecha Kaczyńskiego i stanowi o tym, że był mężem stanu" - zakończył Sławomir Cenckiewicz.

Politolog Adam Chmielecki, zaprezentował postać śp. Prezydenta w wykładzie pt. "Lech Kaczyński – wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” (1990-1991)".

Podkreślił, że ten okres w historii całego Związku ale i w życiorysie Lecha Kaczyńskiego jest często pomijany, a jest niezwykle istotny z uwagi na specyficzną sytuację, w jakiej Związek znalazł się na początku l. 90. Lech Kaczyński spotykał się wówczas z kwestionowaniem jego pozycji w Związku, mimo że zajmował się całością prac związkowych. Trzymał pieczę zarówno nad kontaktami wewnętrznymi i zagranicznymi.

Jeszcze w 1989 sprzeciwił się pomysłom grupy Michnika i Wujca, aby część Solidarności znajdowała się w Warszawie. Dzięki jego interwencji za siedzibę Solidarności ostatecznie uznano Gdańsk.

Jak zaznaczył Chmielecki, Lech Kaczyński wpuścił do Krajowej Solidarności kilka nowych osób, m. in. Przemysława Gosiewskiego i Grzegorza Biereckiego.

"To człowiek Solidarności w każdym aspekcie, także w tym osobistym" - podkreślał Chmielecki, referując dokonania Lecha Kaczyńskiego w kolejnych latach. Wskazywał na istotną funkcję Związku, który w owym czasie "roztoczył parasol ochronny nad polskimi reformami".

Jak podkreślał Chmielecki, Lech Kaczyński tamował radykalne nastroje w Związku. "Często jeździł w teren, gasił lokalne pożary". Przez pierwsze lata rządu Mazowieckiego, starał się o zapewnienie Związkowi bezpieczeństwa. Po kilku miesiącach stał się wobec rządu Mazowieckiego  coraz bardziej krytyczny, zarzucając mu m.in. nadmierne obniżenie stopy życiowej, nadmierną recesję i wiele innych niedopatrzeń, zarówno ekonomicznych jak i  politycznych. Zdecydowanie podkreślał, że przedstawiciele minionego reżimu nie powinni być w sytuacji uprzywilejowanej.

Chmielecki przypomniał perypetie Solidarności i kolejne trudności z jakimi się borykała. Przybliżył zdarzenia z wiosny 1990 roku podczas II Krajowego Zjazdu Delegatów, debatę Michała Boniego z Lechem Kaczyńskim i wygranych wyborach na pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" oraz kolejne etapy działalności związkowej.

"Jeśli prześledzimy ówczesne poglądy Lecha Kaczyńskiego na miejsce związku w życiu publicznym, to zobaczymy, że sprzeciwiał się przekształceniu ruchu w partię. A przypomnę, że były wtedy takie sugestie. Lech Kaczyński się temu zdecydowanie sprzeciwia z dwóch powodów. Po pierwsze, uważał że każdy monopol polityczny jest zły, także monopol Solidarności. Po drugie, obawiał się, że gdyby taka jedna partia powstała, zostałaby zawłaszczona przez jedno środowisko - środowisko lewicy laickiej, a to byłoby oczywiście wypaczeniem idei Solidarności" - mówił politolog, przypominając że zdaniem Lecha Kaczyńskiego powinny powstać co najmniej dwie partie o podziale programowym. "Partia o rodowodzie solidarnościowym o charakterze demokratycznym i partia o rodowodzie solidarnościowym o charakterze centro-prawicowym" - dodał, wskazując że zdaniem Lecha Kaczyńskiego Związek powinien posiadać reprezentację polityczną, ale stosunkowo niewielką. Solidarność powinna być gotowa zawierać sojusze a w roli takiego sojusznika widział Porozumienie Centrum. Osobiście nie chciał się w owym czasie angażować w politykę.

Swoje wystąpienie Adam Chmielecki zakończył cytatem z artykułu Krzysztofa Wyszkowskiego, w którym na łamach Tygodnika Solidarność relacjonował ostatnie z udziałem Lecha Kaczyńskiego posiedzenie Komisji Krajowej. "Lech Kaczyński zaczynał swoją walkę o prawa ludzkie, obywatelskie i robotnicze długo wcześniej zanim wybuchła Solidarność. Przez cały okres jej sławy i chwały, a i podczas jej poniżenia, był ambitnym działaczem i wiernym, nadzwyczaj pracowitym sługą. Przechodząc do służby państwowej pozostanie we wspaniałej historii Solidarności, jako jeden z jej najwybitniejszych twórców".

O wierności ideałom "Solidarności" mówił także były przewodniczący Solidarności, poseł PiS Janusz Śniadek w wykładzie pt. Lech Kaczyński i NSZZ „Solidarność” (1991-2010).

- Lech Kaczyński człowiek Solidarności - wypowiadam te słowa z głęboką satysfakcją i dumą. Solidarność była wielkim wołaniem zniewolonego narodu o wolność i sprawiedliwość społeczną. Była wielkim i pięknym marzeniem o Polsce zbudowanej na wartościach. Nazywamy je wartościami sierpnia, a wyrażają one 21 postulatów - przypomniał Śniadek.

- Lech Kaczyński jak nikt dochował wierności wspólnym ideałom Solidarności. Dochował wierności jak żaden spośród liderów naszego związku, którzy odeszli do życia publicznego, którzy ze społecznego mandatu sprawowali najwyższe funkcje w państwie - podkreślił.

- Lech Kaczyński stał się symbolem wierności zwykłym ludziom. Stąd ten wielki szacunek ludzi i żałoba po katastrofie smoleńskiej. To niestety powód walki przeciwników politycznych z pamięcią o nim. Walka z pamięcią o Lechu Kaczyńskim to walka wizją Polski solidarnej, z ideałami sierpnia, z marzeniami o sprawiedliwości społecznej. To walka z solidarnością broniącą godności ludzi pracy - mówił były szef Solidarności, przypominając konkretne działania Lecha Kaczyńskiego na rzecz realizacji postulatów sierpnia w ostatnich latach życia, gdy pełnił już funkcje prezydenta Rzeczpospolitej.

Wyliczył także kolejne etapy życia publicznego, podczas których Lech Kaczyński wysokie urzędy w państwie. "W tym okresie Leszek nie tylko nie odwrócił się od Solidarności, ale stale utrzymywał żywy kontakt z kolegami". Przypomniał także szereg wystąpień śp. Prezydenta, w których podkreślał wagę wolności obywatelskiej i sprawiedliwości społecznej. Wskazywał też na destrukcyjne działania ludzi, którzy wywodząc się z Solidarności, działali na szczeblu państwowym przeciwko Polsce. Zaznaczył, że działania Platformy Obywatelskiej sprowadzają poszerzenie katologu swobód obywatelskich o prawo do ryzyka, a prawo do ryzyka okazuje się z prawem do oszustwa, co pokazała choćby afera Amber Gold.

- Wolności do czynienia krzywdy drugiemu być nie może - mówił Leszek. Wahałem się czy robić to odniesienie, ale pokazanie realiów uznałem za konieczne, żeby pokazać prawdę o Leszku. On, wyniesiony na najwyższy urząd w państwie, pozostał wierny ideałom sierpnia - mówił poseł Śniadek.

- Niestety tej batalii o przyszłość naszego kraju strona solidarnościowa na razie nie wygrywa. Przegrywa, bo liderzy Platformy okazują się specjalistami od ryzyka i hazardu. Bezkarnie tuszują kolejne afery. Zręcznie zapraszają do udziału w swojej nieuczciwej loterii. Elektorat PO to jedna wielka kolejka do kolektury totolotka. Wszyscy wiedzą, że wygrywają tylko nieliczni, że na wygrane składają się wszyscy; pokusa jest zbyt silna, wielu chce spróbować. Jednak w Polsce Tuska na wygrane tych nielicznych składać się musza także ci, którzy nie chcą i nie mogą nawet uczestniczyć w tej grze. Państwo nie tylko się zadłuża. Zrujnowany został kapitał społeczny. Nikt nikomu nie ufa. W podziałach bijemy europejskie i światowe rekordy. Polska się latynizuje. Rosną wielkie bariery dla jej rozwoju, dla przyszłości naszej młodzieży. Prezydent Kaczyński widział te niebezpieczeństwa. Ostrzegał przed nimi i robił wszystko, żeby hamować i odwracać te niebezpieczne procesy. Kierował się wizją Polski solidarnej - przypominał Śniadek.

- Walka z pamięcią o Lechu Kaczyńskim to walka z wartościami, z której zrodziła się Solidarność. Ci, którzy wolą budować Polskę dla bogatych, chcą żeby ludzie jak najszybciej zapomnieli o ideałach sierpnia, zapomnieli o swoich marzeniach. Lech Kaczyński stał się uosobieniem tych wartości - patriotyzmu, tożsamości narodowej, sprawiedliwości społecznej i prawdy - powiedział na zakończenie poseł Janusz Śniadek.

Po części wykładowej miał miejsce panel dyskusyjny pt. „Lech Kaczyński i ruch »Solidarności«”, prowadzony przez red. Jacka Karnowskiego redaktora naczelnego portalu wPolityce.pl i publicystę tygodnika „Uważam Rze”. W dyskusji wzięli udział Grzegorz Bierecki, Andrzej Gwiazda, Andrzej Kołodziej, Róża Janca-Brzozowska, Maciej Łopiński, Mariusza Muskat, Piotr Semka, Janusz Śniadek i Krzysztof Wyszkowski.

 

mall, wuj, ruk

[fot. prezydent.pl/Grzegorz Pachla]

Galeria zdjęć

Słowa kluczowe:

konferencja

,

Lech Kaczyński

Warto poczytać

  1. mid-17323168-Kopia 23.03.2017

    Manifestacja poparcia dla rządu i prof. Szyszko

    „Też jest to manifestacja w obronie suwerennych decyzji Polski” - podkreślił Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

  2. mid-17323187 23.03.2017

    Debata ws. prof. Szyszko. Premier odpowiada opozycji: Szkodzicie Polsce

    "Mam nieodparte wrażenie, że wniosek o którym dzisiaj rozmawiamy, powstał od momentu, gdy posłowie PO w internecie odkryli zdjęcie wiewiórki, której rzekomo minister Szyszko wyciął drzewo, które było jej domem" - powiedziała w Sejmie premier Beata Szydło.

  3. mid-epa05865310 23.03.2017

    Prokuratura zbada sprawę poszkodowanego Polaka

    Prokuratura w ramach postępowania ustala zczegóły związane ze stanem poszkodowanego w londyńskim zamachu Polaka.

  4. mid-17323101 23.03.2017

    Szymański: UE stoi przed ważnym wyborem

    Przed UE stoi wybór pomiędzy jednością a "nostalgiczną ucieczkę" do małych klubów - powiedział w czwartek wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański, który był jednym z gości czwartkowej debaty poświęconej poszukiwaniom nowego modelu integracji europejskiej.

  5. mid-17323028-1 23.03.2017

    Szydło: Nie będzie UE bez zasad

    „Czy jesteśmy gotowi, by podejmować odważne decyzje o przyszłości Europy?”

  6. mid-17323015 23.03.2017

    Szef MON odpowiada na zarzuty opozycji

    16 tys. osób zapisało się do Wojsk Obrony Terytorialnej - poinformował w czwartek w Sejmie minister obrony narodowej Antonii Macierewicz. Tłumaczył też, że odejścia wojskowych z armii były w pewniej mierze związane z kwestiami lustracyjnymi.

  7. mid-17321024 23.03.2017

    Premier: Nie ma mowy o rekonstrukcji rządu

    Nie ma w tej chwili absolutnie mowy na temat jakiejkolwiek rekonstrukcji rządu - zadeklarowała w czwartek w TVN24 premier Beata Szydło. Premier dodała również, że czeka na zapowiadany przez PO wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec jej rządu.

  8. mid-17323014 23.03.2017

    Zieliński: W Polsce nie ma zagrożenia terrorystycznego

    - Polska policja jest w kontakcie z brytyjską; ostatnio zwiększamy liczbę oficerów łącznikowych w Wielkiej Brytanii - powiedział wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook