Jedynie prawda jest ciekawa

Kompromitacja Lisa

04.10.2011

Kompromitacją Tomasza Lisa zakończył się jego program, w którym gościł lider PiS Jarosław Kaczyński. Pistolet, który prezes PiS Jarosław Kaczyński nosił 20 lat temu albo wypowiedź o. Tadeusza Rydzyka z 2006 r – o te sprawy pytał na sześć dni przed wyborami lidera opozycji popularny dziennikarz Tomasz Lis. Redaktor naczelny „Wprost” nawet nie próbował stwarzać pozorów obiektywności.

To nie było starcie dziennikarza z politykiem, tylko polityka z politykiem – mówi portalowi Stefczyk.info publicysta Łukasz Warzecha. Zwraca uwagę, że na 50 minut rozmowy padły może trzy merytoryczne pytania i to na samym początku.

A zaczęło się od kwestii gospodarczych. Kto jeśli PiS wygra wybory będzie odpowiadał za finanse? Będzie to osoba sprawdzona, znakomicie przygotowana – stwierdził Kaczyński. Dodał też jasno, że nie da się namówić na podanie żadnych nazwisk. Pan nie docenia inteligencji Polaków – mówił do dziennikarza.

Lis starał się sprowokować Kaczyńskiego. I może samo to nie byłoby nawet naganne. Ważne jakimi metodami, pytaniami starał się prowokować. Niemal cały program to osobiste przytyki ze strony Lisa. Z punktu widzenia dziennikarstwa była to kompromitacja. Gdyby tytuł ‘Hieny Roku’ był przyznawany na poważnych zasadach, to należałaby się ona Lisowi za wczorajszy program – ocenia Łukasz Warzecha.

Po kwestiach gospodarczych było już tylko gorzej dla Lisa, który wyraźnie chciał sprowokować lidera PiS. Do kontrowersji doszło, gdy dziennikarz zapytał o fragment książki Kaczyńskiego, w którym ten napisał, że kanclerstwo Angeli Merkel „nie było wynikiem czystego zbiegu okoliczności". Internauci od razu wytknęli Lisowi zdenerwowanie. W jego ustach imię kanclerz Niemiec brzmiało „Andżela”.

Lis zarzucał, że takie słowa w książce mogą utrudnić kontakty z Merkel. Jednak Kaczyński ripostował: Polski premier nie powinien się obawiać kanclerza Niemiec, premiera i prezydenta Rosji, pisząc to, co uważa za stosowne. Zarzucił Lisowi, że należy do formacji, która strachem przed silnymi sąsiadami szkodzi Polsce. Więcej polskiej pewności siebie – mówił Kaczyński.

Gdy nie udało się z pistolecikiem, który prezes PiS nosił 20 lat temu, ani z Merkel dziennikarz próbował dalej. A pani Ilona Klejnowska skąd startuje? – pytał, podejmując temat „aniołków Kaczyńskiego”.  Z szóstego w Płocku – odparł były premier. Nieprawda, z Bydgoszczy – ripostował wyraźnie zadowolony Lis. W rzeczywistości jednak to dziennikarz się pomylił.

Debata PO-PiS się jednak odbyła. W TVP2. Tyle że na nieszczęście Platformy miejsce zręcznego, bystrego Donalda Tuska zajął walczący ze szczękościskiem, gubiący się w mowach oskarżycielskich dziennikarz Tomasz Lis,. Chciał wyprowadzić z równowagi Jarosława Kaczyńskiego, a wyprowadził siebie – komentuje Piotr Zaremba w „Rzeczpospolitej”.

Nie obyło się również bez innych zgrzytów. Jak dowiedział się portal Stefczyk.info, Ilona Klejnowska towarzyszyła Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale nie została wpuszczona do studia.

MM

[Fot. TVP/PAP/Ireneusz Sobieszczuk]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook