Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Komorowski straszy "Polską, która czyha"

18.05.2015

W II turze wyborów prezydenckich mamy wybór między Polską, która ufa swoim obywatelom i tą, która na nich czyha - przekonywał w poniedziałek w Krakowie prezydent Bronisław Komorowski. Ocenił, że on i jego kontrkandydat Andrzej Duda to dwie kompletnie różne wizje kraju.

"Wczorajsza debata pokazała w sposób jednoznaczny, że są dwie kompletnie od siebie oddalone wizje Polski i pomiędzy tymi wizjami będziemy dokonywali wyboru w niedzielę" - mówił Komorowski na spotkaniu z wyborcami w Krakowie.

Jak podkreślił, "jest aktualna, jest możliwa Polska, którą już raz mieliśmy, nie tak wiele lat temu". "Polska, która stawia na opresyjność wobec własnych obywateli, która jest pełna podejrzliwości, nieufności wobec każdego obywatela, podejrzewając go, że to tylko kwestia udowodnienia, a na pewno coś ma na sumieniu, tylko trzeba to wydobyć, np. w śledztwie" - podkreślił Komorowski.

Myśmy - mówił prezydent - "nie tak dawno to przerabiali - Polskę, która była nastawiona na prowokowanie obywateli do popełniania złych rzeczy, po to, by ich przyłapać i przykładnie postawić przed sądem". "To nie jest tak odległa perspektywa" - dodał.

"Można traktować jako niesmaczne żarty, to co zapowiada eurodeputowany PiS, najbliższy współpracownik Andrzeja Dudy - Janusz Wojciechowski. Już szykuje klatkę dla prezydenta. (...) Ale dla mnie to jest sygnał o tym, że oni tak naprawdę myślą, że im to jest naprawdę w głowie, że oni nie tylko tak są skłonni traktować urząd prezydenta, osobę prezydenta, głowę polskiego państwa, ale im w głowach i w sercach ciągle kołaczą się myśli, a może jeszcze raz wzorem Zbigniewa Ziobro, Mariusza Kamińskiego, Antoniego Macierewicza, doświadczeń z czasów IV RP" - powiedział prezydent.

"To jest w nich głęboko, to jest od czasu do czasu łatwo zobaczyć w różnych sytuacjach" - uważa Komorowski.

W piątek wieczorem europoseł PiS Janusz Wojciechowski napisał na twitterze: "według standardów UE dla kur zalecany jest wolny spacer (ang. free-walking hen), a nie klatka. Odwrotnie dla prezydenta Komorowskiego". Dwie godziny później przeprosił. "Przepraszam, miałem na myśli Pałac Prezydencki, jako +złotą klatkę+, w której Pan Prezydent czuje się lepiej, niż na ulicy. Mea culpa!" - napisał w kolejnym wpisie.

Prezydent przekonywał, że 24 maja "to naprawdę jest wybór między Polską, która ufa swoim obywatelom, a Polską, która na swoich obywateli czyha i chce wydobyć z nich to, co jest złe, licząc, że w każdym coś się znajdzie". "To naprawdę będzie wybór między Polską, która stawia na wolność obywateli, na ich swobodne sumienie i Polskę, która chce, aby to kodeks karny regulował kwestie sumienia, zastępował wolne sumienie wolnego człowieka" - stwierdził prezydent.

Dziękował mieszkańcom Krakowa za poparcie go w I turze wyborów prezydenckich. "Wygrać w Krakowie, mieszkając w Warszawie - to duże osiągnięcie i dobra zapowiedź na przyszłość. Przegrać w Krakowie, mieszkając w Krakowie - kiepska prognoza na przyszłość" - powiedział Komorowski, nawiązując do swojej wygranej w stolicy Małopolski w I turze i do faktu, że jego kontrkandydat Andrzej Duda pochodzi z Krakowa.

"Czym sobie zasłużyłem? Być może tym, że naprawdę czuję, że jestem z całej Polski, a więc także i z Krakowa" - dodał prezydent.

ansa/PAP

[fot. Twitter.com]

Słowa kluczowe:

kampania wyborcza

Warto poczytać

Facebook