Jedynie prawda jest ciekawa

Komisja o rewelacjach dot. WSI

17.12.2013

Sejmowa komisja ds. służb zajmie się doniesieniami mediów i służb dot. nieprawidłowości przy tłumaczeniu raportu z likwidacji WSI. Choć sprawa wygląda jak hucpa skupiła na sobie uwagę mediów.

Sejmowa komisja ds. służb specjalnych ma się zająć doniesieniami tygodnika „Wprost” oraz posłów Twojego Ruchu, którzy twierdzą, że tłumaczenie raportu z likwidacji WSI na język rosyjski odbyło się w sposób niezgodny z prawem. O zwołaniu w tej sprawie posiedzenia komisji informowała jej przewodnicząca Elżbieta Radziszewska. Z kolei premier Donald Tusk mówił po artykule „Wprostu”, że informacje nt. tłumaczenia sprawdzi MON.

Według "Wprost" raport z likwidacji WSI został przetłumaczony jeszcze przed publikacją dokumentu po polsku. O tłumaczeniu posłowie zostali poinformowani na czwartkowym posiedzeniu speckomisji - pisali o tym na Twitterze posłowie Twojego Ruchu, w piątek tę informację potwierdziła Radziszewska. Antoni Macierewicz uznał te zarzuty za absurdalne.

"Dzisiaj spotkaliśmy się i umówiliśmy się, że we wtorek o godz. 11 mamy dodatkowe posiedzenie komisji w tej wąskiej sprawie dotyczącej raportu, tłumaczenia na język rosyjski i kolejności wydarzeń" - powiedziała Radziszewska. "Ja nie mam wyrobionego zdania, bo za mało mam wiedzy" - oceniała posłanka.

Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk, który poinformował, że poprosił ministra obrony narodowej o sprawdzenie informacji o tłumaczeniu raportu. "Niezależnie od tego, kiedy pan Macierewicz tłumaczył na rosyjski raport o naszych służbach specjalnych, to sam fakt wydaje się rzeczywiście dość dwuznaczny, ale spokojnie będę czekał na wyjaśnienia" - powiedział.

Jak dodał, "cała akcja pana ministra Macierewicza" kosztowała Polaków "bardzo dużo pieniędzy" w związku z tym, że polski rząd musi przepraszać tych, których Macierewicz "tak nieodpowiedzialnie umieszczał w tym swoim raporcie".

Macierewicz nazwał publikację "Wprost" absurdem. "To jest absolutnie niemożliwe, żeby jakikolwiek fragment Raportu z likwidacji WSI był wynoszony na zewnątrz przed ujawnieniem go przez prezydenta. Wszystkie tłumaczenia odbywały się po publikacji jawnej części raportu. Raport po publikacji przetłumaczono na wszystkie języki kongresowe, w tym na j. rosyjski, lecz najczęściej korzystano z tłumaczenia angielskiego" - napisał wiceprezes PiS w oświadczeniu.

"Jeżeli ktoś myśli, że służby rosyjskie nie znają j. polskiego lub j. angielskiego to niech zapisze się do Ruchu Palikota" - dodał.

Wiceprezes PiS zapowiedział też, że pozwie "Wprost".

Komisja ds. służb w czwartek poprosiła o stenogramy od 2005 r. z jej posiedzeń dotyczących likwidacji i powoływania służb specjalnych. "Poprosiliśmy również służby specjalne o analizę materiałów, to potrwa około półtora miesiąca" - dodała Radziszewska.


Doniesienia związane z tłumaczeniem raportu budzą podejrzenia, że mamy do czynienia z kolejnym ciosem w Antoniego Macierewicza. Doniesienia o nieprawidłowościach pojawiają się kilka lat po ujawnieniu raportu, a pochodzić mają – jak wskazywał „Wprost” - od funkcjonariuszy SKW. Na razie nie ma żadnej wiadomości, by o rzekomych nieprawidłowościach SKW albo posłowie z komisji ds. służb poinformowali prokuraturę. Co więcej, jak pisała „Rzeczpospolita” „jedynym dokumentem, który ma świadczyć o nieprawidłowościach przy tłumaczeniu raportu z weryfikacji WSI, który pokazała posłom SKW, jest umowa datowana na czas, gdy był on już jawny.

TK,PAP
[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook