Jedynie prawda jest ciekawa

Kombatanci upokorzeni przez Straż Graniczną

25.05.2012

W Warszawie trwa XXVII Zjazd Stowarzyszenia Łagierników – Żołnierzy AK. Jak informuje portal wPolityce.pl, w drodze na spotkanie polscy żołnierze jadący z Białorusi zostali w upokarzający sposób potraktowani przez polską Straż Graniczną.

Jak się dowiedzieliśmy, służby otrzymały e-mail z Białorusi oskarżający kombatantów o przemyt narkotyków. Zareagowano natychmiast. Żołnierzy – wielu w mundurach Armii Krajowej – wyprowadzono z pociągu, przyprowadzono psy, na peronie przeszukiwano ich bagaże.

Prezes Związku Akowców na Białorusi kpt. Weronika Sebastianowicz interweniowała w tej sprawie u kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Zjazd Łagierników – żołnierzy więzionych w sowieckich obozach potrwa do poniedziałku.

Tych bohaterów jest coraz mniej, natura jest nieubłagana. Wielu mieszka poza Polską. Gdy odwiedzają Ojczyznę, za którą gotowi byli oddać życie i za którą cierpieli w łagrach, są traktowani jak pospolici bandyci.

Ten skandal należy wyjaśnić!

 

Kpt. Weronika Sebastianowicz opowiedziała o sprawie portalowi wPolityce.pl:

 

Jak wyglądało to zdarzenie?

Przyjechaliśmy do Kuźnicy Białostockiej. Sprawdzili nam paszporty, wysadzili na peron i powiedzieli: czekać. Czekaliśmy bardzo długo – ponad godzinę, a ludzie mają już po 90 lat i więcej. Nikt nie umiał nam odpowiedzieć, dlaczego nas trzymają. Okazało się, że czekali na dwóch wojskowych z psem. Kazali nam ustawić torby w rząd i odejść. Nie zważali na to, że w większości byliśmy w mundurach, w stopniach oficerskich. Kilkakrotnie pies obwąchiwał bagaże.

 

Wszystko działo się na oczach innych pasażerów?

Niestety tak. Najbardziej zawstydzające było to, że ci, którzy naprawdę coś przewożą nielegalnie, przekraczają granicę, aby handlować przemycanym towarem, oglądali sobie, jak nas potraktowano. Jestem tym faktem roztrzęsiona, nie mogę im wybaczyć. Nie chodzi o to, że obrazili nas, ale polski mundur wojskowy.

 

To Polacy państwa tak potraktowali?

Owszem, to była polska Straż Graniczna.

 

Czy ktoś państwa przeprosił?

Nie. Bardziej interesowali się tym dziś dziennikarze. Nie wiem, jak wszystko się skończy, ale to nie do wybaczenia.

 

Interweniowała pani gdzieś w tej sprawie?

Na zjeździe był kierownik Urzędu ds. Kombatantów. O wszystkim wie.

 

Jak zareagował?

A jak mógł zareagować? Miał takie same odczucia jak my. To wszystko. Ja się wciąż trzęsę. Najsmutniejsze jest to, że próbowano zrobić ze mnie kryminalistkę, która z grupą bandytów przewozi narkotyki.

 

Czy wcześniej spotykały panią jakieś nieprzyjemności?

Tylko po tamtej stronie (kpt. Sebastianowicz na co dzień mieszka na Białorusi – przyp. red.).

 

Mogła to więc być jakaś kolejna szykana ze strony służb białoruskich?

Najprawdopodobniej. Polacy z Białorusi otrzymali maila z fałszywą informacją o przewożonych przez nas narkotykach.

 

Straż Graniczna poinformowała, że chodzi o narkotyki, że dostali jakieś zgłoszenie?

Nie, dowiedzieliśmy się tego w Warszawie od polskich wojskowych, którzy nas goszczą na zjeździe.

 

Czyli przeszukanie państwa bagaży na oczach innych podróżnych było reakcją polskiej Straży Granicznej na mailowy anonim z Białorusi?

Tak, oni temu mailowi uwierzyli. Jeśli mieli taki rozkaz, już nawet nie mielibyśmy takiego żalu, gdyby nas sprawdzono w normalnych warunkach. Ale nie na oczach wszystkich.

 

ruk

[Na zdjęciu: kpt. Weronika Sebastianowicz w ub. r. w Polsce. Fot. odraniemen.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook