Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kolejny tajemniczy zgon ws. Smoleńska

21.06.2012

Urzędnik MSZ, który wskazał miejsce na posesji resortu, gdzie miało dojść do zniszczenia rzeczy Tomasza Merty nie żyje. To kolejna tajemnicza śmierć związana z katastrofą smoleńską - pisze niezalezna.pl powołując się na "Nasz Dziennik".

„Nasz Dziennik” ustalił, że dopiero w dniu oględzin posesji MSZ, gdzie miało dojść do zniszczenia rzeczy Tomasza Merty, wyszło na jaw, że jeden z pracowników MSZ, który posiadał istotne informacje ws. rzeczy Tomasza Merty nie żyje.

Pełnomocnik Magdaleny Pietrzak-Merty – mec. Bartosz Kownacki – tłumaczy, że wczoraj podczas oględzin posesji MSZ obecny był także jeden z pracowników resortu, który starał się wskazać miejsce, w którym palił rzeczy po Tomaszu Mercie. Okazało się jednak, że we wskazanych miejscach nie było żadnych śladów po pogorzelisku, ani żadnych szczątków palonych rzeczy. Co więcej okazało się, że druga osoba, która mogłaby potwierdzić dotychczasowe zeznania w tej sprawie, nie żyje.

Mecenas Kownacki przyznaje, że dopiero wczoraj dowiedział się o śmierci pracownika MSZ, który był odpowiedzialny za nadzór nad całym obiektem, przy którym według zeznań innego pracownika resortu miało dojść do spalenia rzeczy Tomasz Merty.

Kontrowersje wokół rzeczy osobistych Tomasza Merty ocalałych z katastrofy smoleńskiej zaczęły się w chwili, gdy okazało się, że dowód osobisty wydany rodzinie po katastrofie jest nadpalony. W materiałach rosyjskich, którymi dysponuje Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie znajdują się natomiast dokumenty, z których wynikało, że dowód Tomasza Merty zachował się w stanie idealnym. Do zniszczenia rzeczy po Tomaszu Mercie doszło zaraz po katastrofie smoleńskiej.

niezalezna.pl
[fot.wikipedia.org]

Warto poczytać

Facebook