Jedynie prawda jest ciekawa

Kolejne bezczelne kłamstwo Tuska

19.11.2011

Szef PiS Jarosław Kaczyński nazwał "bezczelnym kłamstwem" słowa premiera Donalda Tuska o swoim rzekomym związku z osobami, które biły się z policją 11 listopada w Warszawie. Tusk, według Jaczyńskiego, to także polityk skrajnej lewicy.

"Wzywam Donalda Tuska do tego, aby to, co powiedział na temat wsparcia przeze mnie tych, którzy się bili z policją 11 listopada, powiedział nie z trybuny sejmowej - bo wtedy jest ukryty za immunitetem materialnym pełnym - tylko w innych okolicznościach. Wtedy mu wytoczę dwa procesy: i cywilny i karny. Bo to po prostu kolejne bezczelne kłamstwo" - oświadczył Kaczyński w sobotę na konferencji prasowej w Sejmie, po głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu.

"Niech (premier) przedstawi jeden dowód na to, że miedzy bójkami a moją osobą jest jakikolwiek związek" - podkreślił Kaczyński. Dodał, że 11 listopada "policja była po stronie skrajnej lewicy". "Pod krzyżem (Przed Pałacem Prezydenckim-PAP) policja była po stronie tych, którzy bili i profanowali krzyż" - zaznaczył.

Kaczyński podkreślił, że nie "odcina się w żadnym wypadku" od kibiców, którzy "nie dopuszczają się przestępstw, a którzy prezentują postawy patriotyczne". "Z żadnymi bójkami, atakami na policję nie mam nic wspólnego. Łatwiej byłoby udowodnić taki związek jeśli chodzi o premiera" - powiedział. Jak dodał, z tego co wie, wynika, że "władza w sposób zupełnie jednoznaczny stanęła po stronie tych, którzy w sprzeczności z prawem i konstytucją chcieli odebrać ludziom o poglądach patriotycznych prawo do manifestacji". "Zaczęto wzywać do rozejścia się tej demonstracji zanim się zaczęła, zaczęto prowokować, mówić różne groźne rzeczy bez jakichkolwiek podstaw ku temu, natomiast osłaniano manifestację, która miała zablokować Marsz Niepodległości" - tłumaczył.

"Poza tym były prowokacje, były ataki policjantów po cywilnemu niosących biało-czerwone flagi, mających jakieś znaki narodowe(...) Chciano dać podstawę do weryfikacji tezy, że Platforma, która jest dzisiaj w istocie formacją skrajnie lewicową, jest w centrum, a inne formacje są skrajne. Otóż PiS nie jest formacją skrajną, jest normalną partią prawicową, konserwatywną" - dodał Kaczyński.

W sobotę premier odpowiadając na pytania posłów zadane w piątek po jego expose nawiązał do wydarzeń, które miały miejsce w Warszawie 11 listopada w Święto Niepodległości. "Polska policja była atakowana nie tylko przez niemieckich anarchistów, ściągniętych nieodpowiedzialnie tutaj, by zakłócić 11 listopada (...), ale jednak główne, te najbardziej dramatyczne zdarzenia, w tym rany i kontuzje policjantów, wynikały nie z ataku niemieckich anarchistów, tylko polskich chuliganów ubranych w szaliki klubowe, wspieranych tak mocno w ostatnim czasie przez prezesa Kaczyńskiego i PiS" - mówił premier.

Czy Tusk wypowiedział konkordat?

"Ukrytym politykiem skrajnej lewicy", który przygotowuje się do zadania Kościołowi "potężnego ciosu" nazwał premiera Donalda Tuska Szef PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, że gdyby Tusk przed wyborami ogłosił swoje expose, dziś nie byłby premierem.

Na sobotniej konferencji prasowej w Sejmie Kaczyński nawiązał do zapowiedzi Tuska z expose o tym, że duchowni powinni uczestniczyć w powszechnym systemie ubezpieczeń społecznych; premier nie wykluczył w tej sprawie zmian w konkordacie.

"Premier zapowiedział w istocie wypowiedzenie konkordatu. Renegocjacje oznaczają tak naprawdę wypowiedzenie. Przygotowuje się do zadania Kościołowi potężnego ciosu. Można powiedzieć, że to nie jest zaskakujące. Donald Tusk jest ukrytym politykiem skrajnej lewicy" - oświadczył Kaczyński.

Szef PiS nazwał też Tuska "przedstawicielem formacji bardzo zdecydowanie lewicowej". "Dlaczego mówię skrajnie lewicowej? Bo SLD takich rzeczy nie robiło, a SLD to lewica i to dość radykalna" - tłumaczył.  

Nawiązał też do początków Kongresu Liberalno-Demokratycznego, w którym działał Tusk. Kaczyński podkreślił, że "elementy programowe" tej formacji były skierowane przeciwko Kościołowi. "Z drugiej strony była pełna osłona czerwonej, komunistycznej nomenklatury, która się wtedy uwłaszczała" - dodał. "Dzisiaj ten program, co prawda zza przesłony, bardzo zręcznie, ale jest realizowany" - ocenił szef PiS.

Kaczyński źle ocenił też podwyższenie wieku emerytalnego m.in. "ciężko pracujących fizycznie" kobiet. "To nie jest już wiek do ciężkiej pracy fizycznej, w przypadkach indywidualnych to jest bardzo różnie (...) ale w wielu wypadkach takie osoby są już do takiej pracy niezdolne" - mówił.

Dodał ponadto, że kobiety w tym wieku często wychowują wnuki, dzięki czemu rodzice tych dzieci mogą pracować. Kaczyński ocenił też, że podwyższenie wieku emerytalnego będzie miało zły wpływ na sytuację rynku pracy młodych ludzi.

Zdaniem Kaczyńskiego, w expose zabrakło ustosunkowania się Tuska do własnych rządów. Ponadto - jak mówił - "uczciwie by było to wszystko zapowiedzieć przed wyborami".

"Tylko nie wiem, kto by dzisiaj był premierem" - oświadczył Kaczyński. "Społeczeństwo zostało po prostu cokolwiek zmanipulowanie" - dodał.

Kaczyński zarzucił ponadto Tuskowi kłamstwo w kwestii pakietu energetyczno-klimatycznego.

Premier mówił w sobotę, że kierowane pod adresem jego rządu zarzuty zaakceptowania niekorzystnych dla Polski zapisów pakietu energetyczno-klimatycznego są nieprawdziwe. "Poprzedni prezydent Lech Kaczyński podjął te zobowiązania na Radzie Europejskiej. Jak sam powiedział publicznie, ale i w rozmowie ze mną, stało się to na prośbę kanclerz Angeli Merkel i uzyskał w ten sposób pewne zobowiązania dotyczące innych zapisów ustrojowych UE" - stwierdził.

Jak powiedział Kaczyński, premier kłamie, ponieważ była jeszcze możliwość zawetowania pakietu i to Tusk go nie zawetował.


(PAP)
Fot. PAP/Radek Pietruszka
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook