Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kolejna odsłona kompromitacji służb...

19.05.2014

W świetle operacji amerykańskich służb działania ABW wobec Kwietnia muszą wyglądać jak kompromitacja lub działanie na polityczne zlecenie.

Sprawa Brunona Kwietnia, oskarżonego o przygotowanie zamachu na Sejm RP, od początku budziła wątpliwości. Mimo medialnego szumu i samozadowolenia, jakie widać było w służbach, sprawa wygląda jak dowód ich kolejnej kompromitacji, a nie sukcesów.

Do sprawy Kwietnia w obszernym tekście wraca „Gazeta Wyborcza”. Przypomina, że Kwiecień przez miesiące był obiektem działań ABW, a tworzona przez niego grupa, mająca ponoć przeprowadzić zamach, składała się jedynie z funkcjonariuszy Agencji! Podejrzenie, że za całą sprawą stoją polityczne plany i potrzeby staje się coraz bardziej realne. Wskazuje na to również „GW”. „W przekazie publicznym Kwiecień mógł być idealną 'odpowiedzią na Cybę (Ryszarda Cybę, który zamordował Marka Rosiaka z PiS - red.)'. Pokazywać, że groźna 'ekstrema' jest też po stronie przeciwników PO. Dlatego do dziś część mediów - zwłaszcza prawicowych - traktuje 'Doktora' jako propagandowy twór rządu, służb i prokuratury, nazywając go ironicznie 'Brunobomberem', a cała sprawę - 'aferą dla lemingów' – relacjonuje „Wyborcza”.

I trudno mieć uciec od tego pytania: czy Brunon Kwiecień stał się kozłem ofiarnym realizujących zadania polityczne służb? Wyborcza wskazuje, że Kwiecień nie był specjalnie uzdolnionym badaczem. „W szkole poparzył się chemikaliami, potem, konstruując w domu petardę, stracił dwa palce, wreszcie na swojej poprzedniej uczelni, Collegium Medicum UJ, spowodował niekontrolowany wybuch w laboratorium. Nieudolne i słabo zakonspirowane były też jego przygotowania do zamachu na Sejm. Czy mógł liczyć na powodzenie, skoro mówił o nich podczas otwartych wykładów? I czy po 'rozmowie dyscyplinującej' z ABW jesienią 2011 r. miał jakiekolwiek szanse wyrwać się spod kontroli? Na pewno nie” - wyjaśnia „GW”. Niestety wydaje się, że przyjdzie nam wiele miesięcy poczekać na rozwiązanie zagadki. Kim właściwie jest Brunon Kwiecień? Groźnym terrorystą, czy sfrustrowanym politycznie naukowcem, który został wykorzystany przez służby? To rozstrzygnie dopiero sąd.

Dziś jednak wiadomo, że klęskę w tej sprawie poniosły służby. Tekst „GW” sugeruje, że Brunon Kwiecień, który przez lata zajmował się naukowo materiałami wybuchowymi, nie budził niczyjego zainteresowania. Choć organizował otwarte kursy dot. eksplozji nie był monitorowany przez służby. Dopiero po zatrzymaniu okazało się, że miał w swoich zasobach sporo niebezpiecznych substancji. Dlaczego po zainteresowaniu się nim przez ABW postanowił na poważniej zainteresować się organizacją zamachu. Dlaczego? To nie ostatnia zagadka. Jak przyznaje jeden z funkcjonariuszy zajmujących się tą sprawą już w czasie rozpracowywania służby nie miały nad kontroli nad Kwietniem, ponieważ często się im „urywał”. Zaraz po zatrzymaniu służby z kolei same włączyły się w życie polityczne, sugerując, że sprawa Brunona Kwietnia powinna obronić ABW przez utratą kompetencji, co zapowiedział już wtedy rząd. Do dziś również nie widać specjalnie tych sukcesów, o jakich służby mówią od początku. Okazuje się, że wiele rzeczy, o które oskarżany jest Kwiecień pozostaje w fazie domysłów, a nie realnych działań.

O tym, jak powinna wyglądać operacja służb w takiej sprawie, jak plany działań Brunona Kwietnia, opowiadał w grudniu 2012 roku płk. Andrzej Kowalski, były p.o. szef SKW. W Sejmie prezentował on m.in. akcję służb specjalnych z USA. „Do 17 października 2012 roku FBI prowadziła operację specjalną przeciwko człowiekowi, który chciał doprowadzić do zamachu. Operacje specjalną prowadzono do czasu, gdy załadował on materiały wybuchowe na samochód, uzbroił go i doprowadził pod budynek, który chciał wysadzić. Potem wysiadł, poszedł do hotelu i nagrał swoje wystąpienie po zamachu. Wziął detonator i go odpalił. Oczywiście nic się nie stało, ponieważ operacja była kontrolowana. Ładunek wybuchowy, dostarczony przez służby, był fałszywym i nie mógł eksplodować. Wszystko było bezpieczne. Dzięki temu co się stało, agenci nie mieli wątpliwości. Mieli dowody, że ten człowiek chciał przygotować i przeprowadzić zamach. Wykonał wszystkie czynności, żeby zrealizować swoje plany. Mieli nawet dowód, że chciał zdetonować ładunek” - tłumaczył oficer służb.

To właśnie w podobny sposób powinna zostać przeprowadzona operacja przeciwko Brunonowi Kwietniowi. W świetle tej operacji działania ABW wobec Kwietnia muszą wyglądać jak kompromitacja lub działanie na polityczne zlecenie.

Stanisław Żaryn
[Fot. Stefczyk.info]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook