Jedynie prawda jest ciekawa

Widmo strajku na kolei

08.07.2013

Przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek, poinformował, że Rozmowy władz PKP Cargo z załogą o pakiecie gwarancji pracowniczych zostały zerwane. Zwiększa to prawdopodobieństwo strajku na kolei. PKP są otwarte na dalsze rozmowy.

Jak powiedział w poniedziałek Miętek, o tym, czy strajk będzie, ostatecznie zadecydują wyniki trwającego w spółce referendum strajkowego. "Czekamy na wyniki referendum, czy załoga da zielone światło do organizacji strajku" - wskazał. Wyjaśnił, że referendum będzie ważne, gdy weźmie w nim udział ponad połowa załogi. Wyniki mają być znane na początku przyszłego tygodnia.

Poinformował, że przedstawiciele działających w spółce związków spotkają się w środę i będą omawiali tę sytuację. Zastrzegł, że jest za wcześnie, by mówić o tym, jaką formę może przybrać ewentualny protest. "Z tym poczekamy do wyników referendum strajkowego" – powiedział. Zdaniem związkowców zerwanie rozmów nastąpiło z winy pracodawcy.

Związkowiec przypomniał, że rozmowy z władzami PKP Cargo w zeszłym tygodniu zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Między spółką a przedstawicielami pracowników nie ma zgody co do tego, jakie gwarancje zatrudnienia ma otrzymać załoga z związku z planowaną prywatyzacją PKP Cargo, związkowcy wysuwają też postulaty płacowe. Związkowcy nie zgadzają się też na zmiany w statucie PKP Cargo, które - ich zdaniem - pozbawią pracowników reprezentanta w radzie nadzorczej firmy.

"W protokole rozbieżności zostało zapisane, że jeżeli PKP SA będzie forsować zmiany w statucie PKP Cargo, wykluczające przedstawicieli pracowników z rady nadzorczej spółki, to uznamy to za zerwanie rozmów przez pracodawcę. Niestety władze PKP SA taki zapis nadal forsują. W takiej sytuacji prawo zezwala nam na organizację strajku" - wyjaśnił Miętek.

"Zarząd PKP SA jest nastawiony na konfrontację. W takiej sytuacji nie mamy innego wyjścia jak protestować" - ocenił związkowiec.

Jak poinformowała rzeczniczka PKP SA Katarzyna Mazurkiewicz, rada nadzorcza PKP SA nie uwzględniła postulatów związkowych, by przedstawiciel pracowników zasiadał w zarządzie spółki. Dodatkowo - jak wskazała - związki zawodowe oczekują, że w radzie nadzorczej PKP Cargo będzie mogło zasiadać trzech przedstawicieli pracowników nawet wówczas, gdy w rękach PKP będzie mniej niż 50 proc. akcji PKP Cargo.

Wyjaśniła, że mimo decyzji rady, status quo w radzie nadzorczej PKP Cargo się nie zmienia, ponieważ nawet po debiucie giełdowym pakiet kontrolny akcji przewoźnika zostanie na razie w rękach PKP.

PKP SA zapewnia jednocześnie, że niezależnie od deklaracji związkowych dotyczących strajku, spółka jest otwarta na dalsze rozmowy z przedstawicielami związków.

Zarząd PKP Cargo proponuje pracownikom m.in. trzyletnią gwarancję zatrudnienia w spółce, wypłatę łącznie ok. 120 mln zł w formie premii prywatyzacyjnej do podziału pomiędzy pracowników oraz ok. 250 mln zł wpływów z prywatyzacji, które zostaną przeznaczone na Fundusz Własności Pracowniczej.

Związkowcy uważają, że propozycje zarządu oznaczają wyłączenie prawie połowy załogi z gwarancji pracowniczych. Wskazują też, że władze przewoźnika nie podjęły w ogóle negocjacji dotyczących podwyżek płac.

PKP Cargo to największy polski kolejowy przewoźnik towarowy i drugi pod względem wielkości w Unii Europejskiej - po Deutsche Bahn.

Dwa lata temu rząd zdecydował, że większościowy pakiet 50 proc. akcji PKP Cargo plus jedna akcja powinien być sprzedany inwestorowi strategicznemu. Jednak spółka matka Grupy PKP - PKP SA - zarekomendowała resortowi transportu prywatyzację firmy przez giełdę. Sprzedane ma być jednak między 25 proc. a 50 proc. akcji minus jedna. Pakiet kontrolny zostanie na razie w rękach PKP SA.

Debiut giełdowy spółki planowany jest na IV kwartał tego roku. Trwają prace nad prospektem emisyjnym.

PAP, lz

[fot: CCWikimedia]


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook