Jedynie prawda jest ciekawa


Kogo wolno nazwać „panem”, czyli politpoprawność

03.02.2012

Dyskusja podczas posiedzenia sejmowej Komisji kultury i środków masowego przekazu tydzień temu była gorąca. Chodziło o wykluczenie TV Trwam z pierwszego multipleksu cyfrowej telewizji naziemnej. Gościem komisji był o. Tadeusz Rydzyk. Posłanka Ruchu Palikota Anna Grodzka (jakiś czas temu będąca panem Grodzkim) uparcie mówiła o duchownym „pan”. Nie był to przypadek ani jednorazowe przejęzyczenie, ale celowy przejaw lekceważenia, przywodzący zresztą na myśl czasy Peerelu, kiedy to organa tytułowały duchownych słowem „obywatel”.

W Polsce przyjmuje się, że użycie wobec danej osoby odpowiedniego tytułu (premier, minister, doktor, profesor, ksiądz, ojciec, marszałek itd.) jest wyrazem należnego szacunku, zaś ostentacyjne pomijanie tegoż – wyrazem impertynencji. I takiej impertynencji dopuszczała się poseł Grodzka. Kiedy zwrócono jej na to uwagę, oznajmiła bezczelnie: „Słowo »pan« nie jest obraźliwe”. Wtedy odezwał się poseł Jan Dziedziczak: „Ma PAN rację”.

Była to riposta arcytrafna, kąśliwa, a przy tym dowcipna, ale też łamiąca brutalnie absurdalny kanon poprawności politycznej. Kanon ten każe uznawać zmianę płci i fakt, że z mężczyzny robi się kobietę lub odwrotnie, za coś naturalnego, a każde przypomnienie, że pani poseł była jeszcze niedawno panem – za straszliwy nietakt.

Ruch Palikota chce za tę wypowiedź postawić Jana Dziedziczaka przed Komisją etyki, a lewicowe media zatrzęsły się z oburzenia. Czy słusznie? Oczywiście – nie. Jeżeli poseł PiS stanąłby przed Komisją etyki, a ona by go ukarała, mielibyśmy do czynienia z tryumfem poprawności politycznej w najgłupszym wydaniu.

Anna Grodzka podczas posiedzenia komisji kultury zachowywała się prowokacyjnie i arogancko. Należał jej się prztyczek w nos. A że ten prztyczek dotknął sprawy, z której pani poseł jest najbardziej znana i dzięki której weszła do Sejmu? Bo przecież nie dlatego Anna Grodzka zyskała mandat, że jest świetnym fachowcem w jakiejkolwiek dziedzinie, a jedynie dlatego, że karierę medialną zrobiła opowieść o operacji zmiany płci, jakiej się poddał(a). Szczytem hipokryzji jest teraz udawanie, że nic takiego nie miało miejsca.

Zresztą na korzyść Jana Dziedziczaka przemawia, że słowa „pan” nie użył wobec posłanki RP po to, aby jej wypominać jej problemy z płcią. Uczynił to, sprowokowany, aby pokazać, jak obłudne jest jej wcześniejsze stwierdzenie, że używanie tego samego słowa wobec duchownego nie jest w żaden sposób obraźliwe. Tylko gdzie tu równowaga, skoro nad arogancją Grodzkiej lewicowo-liberalni komentatorzy przeszli do porządku dziennego, obiektem swojego oburzenia czynią wyłącznie Dziedziczaka? Jeśli już chcieli się pooburzać, to na oboje po równo.

Terror politpoprawności prowadzi do absurdów. Fakt, że człowiek zmienia płeć, każe nam uważać za normalny (choć nie popadliśmy jeszcze w absurd tak głęboki, aby ustawowo zakazywać – jak w niektórych krajach – mówienia o „tacie” i „mamie” w instytucjach publicznych, zamiast tego każąc używać sformułowania „rodzic A” i „rodzic B”). Bojownicy politpoprawności starają się nam wciskać swoje chore wyobrażenie o tym, co wolno, a co nie. Jak choćby Mamadou Diouf, mieszkający w Polsce murzyński wokalista, który półtora tygodnia temu w rozmowie z Robertem Mazurkiem w „Plusie-Minusie” dowodził, że słowo „Murzyn” jest obraźliwe i powinniśmy przestać go używać.

Politpoprawność jest gwałtem na zdrowym rozsądku. Wymaga wgrania sobie do głowy obsesyjnej obawy, czy aby w jakiś sposób nie obraża się jakiejś mniejszości. Przy czym obrazić ją można używając najnormalniejszych słów, takich właśnie jak „Murzyn” czy „pederasta”. Co ważne, działa to tylko w jedną stronę. Nazwanie „panem” osoby po zmianie płci jest obraźliwe, ale nazwanie w ten sam sposób zakonnika  – już nie. Homoseksualisty nie wolno nazwać „pedałem”, ale osobę wierzącą wolno wyzywać od „katola”.

Jaka jest na to rada? Tylko jedna: nie dać się zwariować i wierzyć w zdrowy rozsądek. On jest największym wrogiem politycznej poprawności.

Łukasz Warzecha

wpolityce.pl

[fot.PAP/Supernak]

Warto poczytać

  1. Morawiecki20012018 21.01.2018

    Premier o zachowaniach faszystowskich: to deptanie pamięci naszych przodków

    Propagowanie faszyzmu lub innych totalitaryzmów jest nie tylko niezgodne z polskim prawem, jest przede wszystkim deptaniem pamięci naszych przodków i ich bohaterskiego wysiłku walki o Polskę sprawiedliwą i wolną od nienawiści - napisał na Twitterze premier Mateusz Morawiecki

  2. Tarczynskimeczet 21.01.2018

    Poseł: Chcemy katedry w Arabii za meczet w Polsce. Nie pasuje to żegnam!

    - Jeśli islamskie państwo wyznaniowe chce inwestycji w Polsce to ja oczekuje takiego samego prawa u nich - przekonuje poseł PiS Dominik Tarczyński

  3. Gadowskiwiki 21.01.2018

    "Nie wybieraliśmy karierowiczów". Gadowski ostro o ostatnich decyzjach w PiS

    Ostatnie transfery do obozu Zjednoczonej Prawicy i sprawa niewyrażenia przez Senat zgody na tymczasowe aresztowanie senatora Koguta zdenerwowały Witolda Gadowskiego. - Rośnie masa dziadostwa - napisał

  4. terlikowski20012018 20.01.2018

    Katolicki publicysta wyrzucony z uczelni za poglądy? Na uczelnie wyższe wraca cenzura

    "Czy mój doktorat i moje publikacje przestają się liczyć, bo jestem przeciwko zabijaniu dzieci?" - pyta Terlikowski

  5. 1270psl 20.01.2018

    Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz: boją się nas, jesteśmy groźni

    Nie powiódł się plan politycznych kłusowników - chcieli rozbić klub, ale klub jest i będzie - powiedział w sobotę lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. To komentarz do odejścia ze Stronnictwa podlaskiego posła Mieczysława Baszki.

  6. czaputowicz20012018 20.01.2018

    Czaputowicz spotka się Timmermansem. "Chcę pokazać dobrą wolę i nawiązać osobiste kontakty"

    Poprosiłem o spotkanie z Fransem Timmermansem (wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej), by pokazać dobrą wolę i nawiązać osobiste kontakty.

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook