Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Koalicja PO-PSL w rozsypce

20.02.2015

Piątkowe głosowanie ws. poprawek do ustawy o OZE pokazuje rozbicie koalicji PO-PSL - uważa szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. Wicepremier Janusz Piechociński głosował inaczej niż premier Ewa Kopacz - zauważył.

"Jest jakiś problem w koalicji rządowej. Koalicja rozbiła się w tym głosowaniu. Platforma głosowała za poprawką senacką, PSL - przeciwko. Wniosek jest z tego taki, że koalicja nie jest spójna" - powiedział Błaszczak podczas konferencji w Sejmie.

Odniósł się też do słów Szefa PSL Janusza Piechocińskiego, który stwierdził, że Platforma wcześniej porozumiała się ws. głosowania za poprawką Senatu dot. mikroproducentów energii z PiS-em, ale w czwartek wieczorem - według niego - klub PiS zmienił zdanie, obserwując "stan opinii publicznej" w trakcie kampanii wyborczej.

"Pan Piechociński ma problem i próbuje go przerzucić na kogoś innego, na opozycję. Wicepremier głosował inaczej niż premier Ewa Kopacz. To, co mówi Piechociński, to takie dyrdymały, żeby od siebie odwrócić uwagę" - skomentował szef klubu PiS. "Kiedy brakuje argumentów zaczynają się niemerytoryczne ataki" - dodał.

Sejm, wbrew rządowi, odrzucił w piątek kontrowersyjne poprawki Senatu do ustawy o odnawialnych źródłach energii dot. mikroproducentów energii. Zakładały one zastąpienie taryf gwarantowanych prawem do odsprzedaży nadwyżek energii za 210 proc. hurtowej ceny.

Oznacza to, że w ustawie pozostał zapis tzw. prosumencki - wprowadzony nieoczekiwanie przez Sejm przy uchwalaniu ustawy o OZE - który gwarantuje posiadaczom przydomowych mikroinstalacji (np. solarów) o mocy do 10 kW odkup od nich "zielonej" energii po cenie gwarantowanej i wyższej niż rynkowa.

Rozwiązania przyjęte przez Senat poparł cały klub PO z wyjątkiem posła Łukasza Tuska, który się wstrzymał.

„Strony sporu o poprawki do ustawy o OZE niepotrzebnie obrzucały się inwektywami typu: wy jesteście za Gazpromem, a wy za tym, by 200 tys. gospodarstw korzystało kosztem 16 mln gospodarstw domowych; to droga donikąd” - uważa wicepremier Janusz Piechociński.

Szef resortu gospodarki w ten sposób skomentował to, że w piątek Sejm, wbrew rządowi, odrzucił poprawki Senatu do ustawy o odnawialnych źródłach energii dotyczące mikroproducentów energii. Zakładały one zastąpienie taryf gwarantowanych prawem do odsprzedaży nadwyżek energii za 210 proc. hurtowej ceny. Oznacza to, że w ustawie pozostał zapis tzw. prosumencki, który gwarantuje posiadaczom przydomowych mikroinstalacji (np. solarów) o mocy do 10 kW odkup od nich „zielonej” energii po cenie gwarantowanej i wyższej niż rynkowa. Poprawka zaproponowana przez Senat w zamyśle miała być kompromisem między stanowiskiem rządu a zapisem prosumenckim.
Piechociński powiedział dziennikarzom po głosowaniu, że poprawki Senatu do ustawy o OZE „były nie rządowe, a polityczne”.

„One odeszły od wizji, z którą projekt wyszedł z rządu. Na etapie prac parlamentarnych projekt podlegał istotnym zmianom” - przekonywał.

Jak mówił, Platforma wcześniej porozumiała się ws. głosowania za poprawką Senatu z PiS-em, ale w czwartek wieczorem - według niego - klub PiS zmienił zdanie, obserwując „stan opinii publicznej” w trakcie kampanii wyborczej.

Lider PSL powiedział, że sam w sprawie senackich poprawek do ustawy o OZE głosował „jak cały PSL i większość parlamentarna”, czyli przeciw. Dowodził, że PSL jest w tej sprawie konsekwentne, bo „stawiało od samego początku” na rozwiązania dot. prosumentów.

„Ta ustawa - i takie były założenia, i intencje Ministerstwa Gospodarki, stawia na polski surowiec, ogranicza surowiec zewnętrzny, preferuje polską technikę i technologię” - mówił.

Piechociński ocenił, że podczas prac nad projektem do rozstrzygnięcia było jedno: czy będą lepsze warunki dla energetyki prosumenckiej, by szybciej pobudzić jej wzrost.

„Tej energetyki rozproszonej, która może nie daje gigantycznych przychodów gospodarstwu domowemu czy mikroprosumenckiemu wytwórcy energii, ale przede wszystkim ogranicza jej koszty” - tłumaczył.

„I o to był ten wielki spór. Niepotrzebnie obie strony obrzucały się inwektywami typu: „wy stoicie za Gazpromem, a wy stoicie za tym, by 300 czy 200 tys. gospodarstw domowych konsumowało wyższą cenę energii, na którą będzie płaciło 16 mln gospodarstw domowych”. Taka dyskusja to jest droga donikąd” - przekonywał minister gospodarki.

Przyznał zarazem, że istnieje „konflikt interesów pomiędzy tradycyjną energetyką a odnawialną energetyką”.

„Odnawialna energetyka daje prąd przyjaźniejszy środowisku po niewątpliwie wyższej cenie w  dalszym ciągu w polskich warunkach, ale czy to znaczy, że mamy nie iść drogą, którą poszły inne kraje, które przestawiają energetykę na źródła odnawialne, czy nie mamy zobowiązań i naszych aspiracji w zakresie ochrony klimatu? Mamy” - wskazał szef resortu gospodarki.

Podkreślił, że OZE musi się rozwijać, ale trzeba też stawiać na rozwój energetyki węglowej, którą trzeba przestawiać na technologię „czystego węgla”.

„Te zasoby będą Polsce jeszcze długo służyć” - ocenił.

Tymczasem posłowie PO nie kryją żalu wobec koalicjanta. I formułują oskarżenia. W piątkowym głosowaniu przeciw poprawkom Senatu do ustawy o OZE, „kryje się niebezpieczeństwo”, że posłowie ulegli lobby producentów paneli fotowoltaicznych - uważa szef klubu PO Rafał Grupiński. Polityk twierdzi też uwagę, że posłowie poparli droższy prąd, a PSL głosowało wbrew projektowi MG.

Sejm w tej chwili przegłosował nie tylko droższy prąd w domach tych, którzy np. w blokach czy kamienicach czynszowych nie mogą produkować na swoje potrzeby, ale też przegłosował franczyzę w domach jednorodzinnych, czyli wypożyczanie paneli przez duże firmy dziesiątkom albo setkom gospodarstw po to, by czerpać zyski z nadprodukcji prądu z tych paneli — powiedział przewodniczący klubu parlamentarnego PO Rafał Grupiński dziennikarzom po głosowaniu.

Tłumaczył, że Sejm przyznał kilkaset procent więcej średniej ceny energii w stosunku do rozwiązań pierwotnie proponowanych.

„Kto takie zyski osiąga normalnie ze swojej pracy, w tym przypadku z produkowania energii?” - pytał.

Jak mówił, klub PO głosował nad dobrym wsparciem prosumenckiej energii, „natomiast ktoś przedobrzył”.

„To jest prezent moim zdaniem kompletnie niezasłużony” - mówił. Dodał: „My wszyscy będziemy za to płacić”.

Uznał, że w piątkowym głosowaniu „kryje się niebezpieczeństwo”, że ci posłowie, którzy głosowali za odrzuceniem poprawki Senatu, ulegli lobby producentów paneli.

„Warto byłoby rozpoznać ten lobbing, bo on był zbyt dobrze zorganizowany i zbyt przemożny” - mówił Grupiński.

Pytany, czy lidera ludowców i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego czeka rozmowa koalicyjna w sprawie głosowania jego klubu wbrew rządowi, powiedział: „My, jako klub, który rzekomo postąpił wbrew interesom prosumenckim, płacimy koszty tego, że Ministerstwo Gospodarki czyli premiera Piechocińskiego zaproponowało tę ustawę w takiej postaci, w jakiej myśmy jej bronili”.

„A potem się okazuje, że klub pana premiera Piechocińskiego głosuje wbrew projektowi, który zgłosiło jego ministerstwo. Trudno mi się połapać, o co w tym wszystkim chodzi” - mówił.

Szef klubu PO powiedział ponadto, że uchwalone przepisy przekraczają dozwoloną pomoc publiczną wynikającą z przepisów unijnych.

„W ten sposób ci, którzy chcieli pomóc, zaszkodzą, bo na pewno znajdą się przeciwnicy tego rodzaju postępowania, zaskarżą to do Trybunału Konstytucyjnego i w ten sposób pomoc zostanie w ogóle zlikwidowana” - podkreślił Grupiński.

Poseł PO Mariusz Witczak przekonywał na konferencji prasowej, że odrzucenie poprawki Senatu do ustawy to „sukces PiS i lobbystów”.

„To (przyjęte rozwiązanie - przyp. red.) niezwykle szkodliwe dla obywateli Polski, zyska około 200 tysięcy obywateli, straci około 16 milionów polskich obywateli. Stworzyliśmy mechanizm sztucznego dofinansowania 200 tysięcy obywateli, kosztem 16 milionów Polaków”- podkreślił.

Sejm, wbrew rządowi, odrzucił poprawki Senatu do ustawy o odnawialnych źródłach energii dotyczących mikroproducentów energii. Zakładały ona zastąpienie taryf gwarantowanych prawem do odsprzedaży nadwyżek energii za 210 proc. hurtowej ceny. Oznacza to, że w ustawie pozostał zapis tzw. prosumencki, który gwarantuje posiadaczom przydomowych mikroinstalacji (np. solarów) o mocy do 10 kW odkup od nich „zielonej” energii po cenie gwarantowanej i wyższej niż rynkowa.

AM/PAP

[fot. PAP/Tomasz Gzell]


Słowa kluczowe:

koalicja

,

PSL

,

problem

,

głosowanie

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook