Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kłopoty kółek Serafina

08.08.2012

2 mln zł sięga zadłużenie Krajowego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych wobec państwa. A organizacja Władysława Serafina nie ma z czego płacić.

Czarne chmury zbierają się nad organizacją Władysława Serafina - twierdzi "Rz". A to dlatego, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych zażądał od Krajowego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych spłaty blisko półtora mln zł zaległych składek z odsetkami. Z kolei fiskus, jak informuje gazeta, domaga się  400 tys. zł z tytułu VAT. A to tylko część nowych finansowych kłopotów związku. Niespłacone zobowiązania wobec państwa zamykają organizacji drogę do pozyskiwania publicznych środków na projekty czy szkolenia. Bez nich związek zniknie. – Jeśli państwo tego nie umorzy, to może być koniec organizacji – przyznaje w rozmowie z "Rz" jeden z działaczy PSL.

Rozmówcy „Rz" przyznają, że dzięki wysokiej pozycji Serafina wśród polityków dotychczas takie problemy związek omijały. – Źle by się stało, gdyby kompromitacja szefa związku przyczyniła się do upadku organizacji – mówi Jan Ardanowski, wiceminister rolnictwa rządu PiS oraz były szef Krajowych Izb Rolniczych.

Sam Serafin pytany o długi, rozkłada ręce.  Przyznaje organizacja nie ma pieniędzy na pokrycie tych zobowiązań, które z odsetkami sięgają ok. 2 mln zł (nie chce podać, jaka jest dziś suma całego zadłużenia związku). – Złożyłem wniosek do ZUS o umorzenie długu – potwierdza "Rz" Serafin i podkreśla, że ZUS przypomniał sobie o składkach po ośmiu latach. Szef organizacji rolniczej twierdzi, że to stare zaległości z lat 2004–2005, gdy powstawało biuro związku w Brukseli.

2 mln zł sięga zadłużenie Krajowego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych wobec państwa.

– Widać skończył się parasol ochronny nad Serafinem – kwituje Ardanowski.

W podobnym tonie wypowiadają się znajomi działacza. Kilka dni temu ZUS odrzucił wniosek o umorzenie . Zdaniem Serafina umorzenie się związkowi należy choćby za promocję integracji polskich rolników z UE, którą zajmowało się biuro związku w Brukseli. – Przez lata ponosiliśmy sami koszty tej promocji, w sumie wydaliśmy kilka milionów złotych – dodaje.

O pieniądze upomniał się też ostatnio fiskus. KZKiOR cztery lata temu zorganizował Światowy Kongres Rolników. Za koszty organizacji przedsięwzięcia związek musi zapłacić 400 tys. zł zaległego VAT. Premier Jarosław Kaczyński obiecał środki (4 mln zł), deklaracja taka padła na spotkaniu ze światową federacją rolników. Ale nowy minister rolnictwa Marek Sawicki dofinansował kongres sumą dziesięć razy mniejszą. Organizacja zjazdu kosztowała według Serafina ponad 3 mln zł. – Żeby się przed światem nie ośmieszyć, sprzedałem prywatny grunt, żeby opłacić organizację kongresu – opowiada „Rz" Serafin. Serafin zdradza, że za 3,5 mln zł sprzedał atrakcyjny grunt właścicielowi TVN.

– Połowę, a więc 1,7 mln zł, wyłożyłem na kongres z własnych pieniędzy, których do dziś nie zobaczyłem z powrotem. Jestem największym wierzycielem związku, czy to nie paradoks? – pyta Serafin. Skarbówka zdecydowała się rozłożyć dług na raty.

Jak podkreśla gazeta związek, któremu przewodzi Serafin, to niezwykle rozrośnięta organizacja, której utrzymanie kosztuje setki tysięcy złotych. Ma aż 49 regionalnych biur, które łącznie zatrudniają ok. 500 osób.

– Ale nie sposób skontrolować, kto płaci składki i z czego ta organizacja się tak naprawdę utrzymuje. To kolos na glinianych nogach o przestarzałej, niewydolnej strukturze i nieprzejrzystych finansach – ocenia poseł

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów