Jedynie prawda jest ciekawa


Kłamstwa i manipulacje, którymi lewica posługuje się w debacie o imigrantach

15.06.2017

W debacie o imigrantach środowiska lewicowe używają niezwykle często kłamstw, półprawd i manipulacji. Dyskusja jest trudna, bo stajemy bardzo często przed moralnym szantażem, w którym każdy, kto podejmuje temat imigrantów staje się automatycznie człowiekiem namawiającym do samosądów i prześladowań.

Zacznijmy od tego, iż definiuję tu „lewicowość” jako odrzucenie indywidualnej wolności, reprezentację poglądów wymierzonych przeciwko jednostce i jej niezbywalnym prawom do godnego życia. Tak rozumiana „lewica” oznacza tu przede wszystkim grupę, która domaga się prymatu decyzji urzędniczych nad suwerenną i autonomiczną wolą narodów. To współczesna reprezentacja bolszewickiej natury myśli politycznej, w której „głos ludu” był w istocie głosem zbiurokratyzowanego i odhumanizowanego systemu inżynierii społecznej. Taka „lewica” krzyczy dziś do wszystkich swoich oponentów: – Wszyscy, którzy się z nami nie zgadzają w sprawie uchodźców to spadkobiercy nazistów i poplecznicy Putina, którzy odwracają się nawet od papieża. I dodaje: – Ci, którzy dziś odmawiają pomocy uchodźcom zapominają już, że gdy Polska była w potrzebie to jej wielokrotnie pomagano, a pomoc otrzymywaliśmy także od muzułmanów. Jakby mało było kłamstw, lewica dodaje: –Terroryzm nie ma nic wspólnego z islamem. Więcej ludzi ginie w wypadkach niż w zamachach. Listę manipulacji domyka teza o tym, iż „musimy przestrzegać europejskiego prawa, bo stanowi to fundament wspólnoty”. W istocie wszystkie te wypowiedzi „nowej lewicy” to manipulacje, półprawdy i kłamstwa. Ale przede wszystkim jest to histeryczna próba ucieczki od odpowiedzialności i argumentów. Płacz zamiast debaty.

Przeanalizujmy i sprostujmy najważniejsze i najczęściej powtarzane kłamstwa lewicy.

Kłamstwo nr 1.: „Wszyscy, którzy nie zgadzają się na przyjęcie „uchodźców” są nazistami i „brunatną prawicą”. Odwrócili się nawet od papieża!”

Wyjątkowo często powtarzane hasło i jednocześnie jeden z najbardziej absurdalnych i najtrudniejszych zarzutów do obalenia. Tutaj każda, najmniejsza nawet próba tłumaczenia będzie podsycała chorą wyobraźnię lewicowych dogmatyków. Racjonalne argumenty zastąpią uwagi o tym, że każda próba podejmowania dyskusji na temat tzw. „uchodźców” jest zachętą do podpalania budek z kebabami. Po chwili do wyzwisk dojdą uwagi, że nawet sam papież Franciszek mówił o tym, że trzeba przyjmować uchodźców na parafiach, a polska prawica i Kościół nie chcą tego robić, bo zaprzedały duszę partyjnej retoryce.

Prawdą jest to, że we wrześniu 2015 roku papież Franciszek odnosił się do sytuacji na Bliskim Wschodzie i apelował: – (…) w związku ze zbliżaniem się Jubileuszu Miłosierdzia kieruję apel do parafii, wspólnot zakonnych, do klasztorów i sanktuariów w całej Europie o konkretne wyrażenie Ewangelii i przyjęcie po jednej rodzinie uchodźców”. W Polsce tę wypowiedź bardzo szybko podchwyciły media liberalne, na co dzień niespecjalnie przejmujące się nauką papieża i uczyniły z nich ostateczny argument w dyskusjach o konieczności przyjmowania uchodźców. Roma locuta causa fintia – powtarzają przy każdej okazji.

Tymczasem trudno nie wsłuchać się w głos płynący nie z Watykanu, ale z miejsca, w którym wydarzyła się tragedia wojny. – Przyjmując uchodźców nie pomagacie Syrii – powtarza od 2015 roku melchicki arcybiskup Aleppo Jean-Clement Jeanbart. Ostatnio skrytykował w Montrealu władze Kanady, które zamierzają przyjąć 25 tys. Syryjczyków. Abp Jean-Clément Jeanbart już od ponad roku zwraca uwagę na fakt, że polityka Zachodu wobec Syrii jest nietrafiona. – Stymulowana przez Zachód emigracja Syryjczyków to w zasadzie deportacja. Pozbawia ona Syrię sił witalnych, które są niezbędne, by odbudować kraj po wojnie. Nie pomaga też tym, którzy wyjeżdżają. Lepsze życie, którego szukają, mogą znaleźć jedynie w Syrii – zauważył w rozmowie z Radiem Watykańskim melchicki metropolita Aleppo.

Oczywiście słowa biskupa bezpośrednio związanego z Syrią kontrastują ze słowami papieża Franciszka. I choć w słowa głowy Kościoła bezwzględnie trzeba się wsłuchać, to nie można przy okazji deprecjonować i bagatelizować głosu tych, którzy widzą na co dzień cierpienie Syryjczyków i sami doświadczają dramatu wojny. Zwłaszcza, że też są częścią Kościoła! Trzeba też pamiętać o tym, że papież przemawia jako przywódca duchowy, odwołuje się do sumienia. Jest też – choć chyba nie do końca świadomie – reprezentantem charakterystycznej dla swojego pochodzenia teologii wyzwolenia. I o ile rodowód papieża Polaka był rodowodem antykomunistycznym, o tyle rodowód Franciszka jest silnie związany właśnie z teologią wyzwolenia, która – by wyrazić  to jak najłagodniej – jest nieodłączną córką marksizmu. Uczciwość intelektualna wymaga od nas tego, abyśmy słuchali słów Franciszka pamiętając nie tylko o tym kim jest dziś, ale też o tym, skąd pochodzi i co go ukształtowało.

Kłamstwo nr 2.: „Terroryzm nie ma nic wspólnego z islamem. Więcej ludzi ginie w wypadkach niż w zamachach”.

Zacznijmy od drugiej części tego zdania, choć pochylanie się nad każdą wypowiedzianą publicznie głupotą chwały oczywiście nikomu nie przynosi. Ta jest jednak powtarzana tak często, że wypada się od niej odnieść. Otóż, prawdą jest informacja, że więcej osób ginie w Europie w wypadkach niż w zamachach samochodowych. Mniemam jednocześnie, że nie chodzi tu o to, żeby zwiększyć liczbę zamachów na rzecz wypadków i wyrównać tę niekorzystną statystykę. Spróbujmy więc w drugą stronę. Czy możemy zmniejszyć liczbę wypadków? Warto próbować, co nieustannie czynimy. Kupujemy bezpieczniejsze samochody, poprawiamy jakość dróg, dbamy o cały szereg innych spraw związanych z podróżowaniem. Czy możemy zmniejszyć liczbę zamachów? Oczywiście! Wszak również próbujemy, ale nieustannie nasze próby podkopywane są przez lewicę i absurdalne, nieludzkie decyzje brukselskich urzędników.

Czy terroryzm nie ma rzeczywiście nic wspólnego z islamem? To pytanie, na które uczciwa odpowiedź wymagałaby co najmniej rozprawy doktorskiej. Nie mamy tu tyle miejsca i nie chcemy marnować czasu czytelników bardziej niż to konieczne. Przypomnijmy więc, że choć związek terroryzmu z nową falą islamskich „uchodźców” nie jest sprawą prostą i jednoznaczną, to nie jest tak, że w ogóle nie istnieje. Zamachy dokonywane przez przybyłych z imigrantami trasą bałkańską bojownikami ISIS są faktem. Mieliśmy do czynienia z takim zamachem 13 listopada w Paryżu. Większość aktów terroru to zamachy dokonywane przez drugie lub trzecie pokolenie islamskich mieszkańców Europy. Ale dzięki komu te zamachy są możliwe, jeśli nie dzięki cichemu przyzwoleniu mniej radykalnych muzułmanów na to, co robią ekstremiści? Naprawdę chcemy wierzyć w to, że ojcowie nie wiedzą co robią i przygotowują ich synowie? W to, że matki nie mają świadomości, że znikające na kilka miesięcy dzieci radykalizują się obozach ISIS na Bliskim Wschodzie?

I wreszcie, przecież tu nie chodzi tylko o zamachy. Praktycznie nie ma już dnia, żebyśmy nie słyszeli o morderstwach czy bijatykach w obozach dla uchodźców. Nie ma miesiąca, żebyśmy nie czytali o honorowych zabójstwach, nożownikach, próbach gwałtów, aktach molestowania czy prześladowaniu i biciu chrześcijan tam, gdzie umieszczono imigrantów. Naprawdę w imię politycznej poprawności będziemy udawać, że nie ma to nic wspólnego z islamem?

Dodatkowe informacje dotyczące omawianego tu lewicowego kłamstwa rzuca renomowany, monachijski ośrodek badawczy i analityczny CESifo, który pokazuje, że istnieje ścisły związek pomiędzy liczbą przybyszów a skalą terroru. Badania skupione na terroryzmie z tłem imigracyjnym pokazują ścisłe związki między imigracją a terroryzmem. Dodatkowo, z niemieckiego raportu płyną same niepoprawne politycznie wnioski, udało się bowiem wykazać, że im niższy jest poziom edukacji uchodźców, tym większa skłonność do terroryzmu. Rośnie ona także, kiedy zmusza się imigrantów do asymilacji, nauki miejscowego języka i zakazuje się im noszenia tradycyjnych ubiorów.

Kłamstwo nr 3.: „Polska musi oddać swój historyczny dług, który zaciągnęła wobec Europy. Poza tym, muzułmanie też nam w przeszłości pomagali”.

To wyjątkowo bezczelne kłamstwo. Polska, wielokrotnie zdradzona i oszukana przez swych sojuszników, dla których nie raz w historii wykrwawiała swoje najlepsze pokolenia, nie ma żadnego długu wobec Europy. Więcej, to Europa zaciągnęła niejednokrotnie dług wobec Polski. To Europa nigdy nie spłaciła długu za naszą zniszczoną stolicę, za naszą zdradzoną historię najnowszą, za pozostawienie nas na pastwę sowietów.

W informacji o tym, że muzułmanie w przeszłości pomagali Polsce bardzo często podnoszony jest argument historyczny, wg którego 120 tysięcy Polaków znalazło w czasie wojny schronienie w Iranie. Artykuły na ten temat pojawiały się w NaTemat, Wirtualnej Polsce, w Gazecie Wyborczej. Wszędzie byliśmy przedstawiani jako niewdzięcznicy, bo nie chcemy pomóc, choć nam w przeszłości pomagano. W istocie to kolejne lewicowe kłamstwo.

Polscy uchodźcy w Iranie to głównie rodziny żołnierzy z Armii Andersa, które do Iranu wywieziono nie dlatego, że zaprosili ich tam „gościnni muzułmanie”. Wywieziono ich do brytyjskiego protektoratu, gdzie stanowili swoistą rękojmię dla wielkich graczy, którzy – jak zwykle – posłużyli się Polakami skrajnie instrumentalnie. Otóż Stalinowi zależało na wywiezieniu Armii Andersa ze swojego terytorium, a Brytyjczycy zyskiwali 80 tysięcy gotowych do walki, przeszkolonych, bitnych żołnierzy, którzy chronili cennego terytorium. Co więcej, to właśnie za ten pobyt w Iranie, po wojnie Anglicy zatrzymali 11 ton zdeponowanego w ich bankach złota. To właśnie tak potraktowała nas Europa. Za ochranianie szybów naftowych w Iranie, za przelaną krew polskich żołnierzy w bitwie o Anglię, zapłaciliśmy zdeponowanym w Wielkiej Brytanii złotem. Ktoś złośliwy mógłby zauważyć, że jest to zgoła inna cena od tej, którą za gościnę płacą w Europie islamscy imigranci.

Naprawdę ktoś jest w stanie napisać, że wobec takiej Europy to my Polacy mamy jakiś dług?

Kłamstwo nr 4.: „Musimy przestrzegać umów, które zawierał poprzedni rząd. Tego wymaga od nas europejskie prawo”.

Zasadniczo trudno się z powyższym zdaniem nie zgodzić. Wywodząca się prawa rzymskiego zasada pacta sunt servanda nie straciła współcześnie nic ze swojej aktualności. Więc jeśli rząd polski reprezentowany przez Ewę Kopacz zgodził się na przyjęcie uchodźców, to – trzeba tego zobowiązania dotrzymać, zwłaszcza w ostoi praworządności, jaką jest Unia Europejska.

Żarty na bok. Jak wiemy, obowiązujący od wielu lat traktat z Maastricht, który wprowadzono na terenie UE miał zapobiegać gospodarczemu kryzysowi. Dla przykładu, państwom należącym do UE nie wolno przekraczać 3 proc. deficytu finansów publicznych do PKB, a także 60 proc. długu finansów publicznych do PKB. Oczywiście tylko według umowy, bo tę dawno już złamano, pierwsi zrobili to Niemcy, później byli Francuzi. Zresztą, co tam gospodarka. Zamykając granicę bez konsultacji z europejskimi partnerami Niemcy złamali też układ z Schengen. I kto ich z tego powodu straszył karami?

Ale zostawmy to i zobaczmy, jak wywiązują się inne państwa z tych zobowiązań, za które nas, tj. Polaków, Węgrów i Czechów zamierza ukarać Komisja Europejska. Według danych samej KE, Niemcy mają przyjąć z programu relokacji ponad 27 tys. osób, jednak do tej pory przyjęły tylko 5658, 20 procent całej kwoty. Jeszcze mniej uchodźców przyjęli Francuzi, którzy goszczą u siebie 17 proc. swojej kwoty (3478 osób z 19714). Belgowie przyjęli 623 osoby na 3812, Finowie 1640 z 2078, Bułgarzy 47 na 1302. Nikogo nie przyjęli Austriacy, którzy oryginalnie zadeklarowali przyjęcie 50 osób. Zaledwie 16 osób przyjęli Słowacy, którzy zadeklarowali 902 osoby. W sumie rozlokowano niecałe 20 tysięcy ze 160 tysięcy imigrantów.

Pomysły KE z karami dla Polski krytykują nawet niektórzy Niemcy, krytycznie wypowiadał się m. in. Hans-Olaf Henkel, były prezes Federalnego Związku Niemieckiego Przemysłu (BDI) oraz poseł do Parlamentu Europejskiego z frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), który ujawnił, że rozpoczęcie procedury wobec Polski jest kwestią nacisków Niemiec na Komisję Europejską:

„Berlin jest tak izolowany w Europie ze swoją polityką uchodźczą, że chce wymusić na sowich partnerach przyjęcie rozwiązań, które są dla niego korzystne. Bo wie, że inaczej się nie da. A dlaczego akurat Polska, Węgry i Czechy? Bo są to kraje, które w sposób otwarty i zdecydowany odmówiły przyjęcia tzw. uchodźców w ramach systemu kwot. W rzeczywistości jednak inne kraje zachowały się dokładnie tak samo.” – mówił Hans-Olaf Henkel w wywiadzie udzielonym wPolityce.pl

„Nie ma ani jednego państwa w UE, które popierałoby politykę otwartych granic Berlina. Brytyjczycy z tego powodu nawet opuszczają europejską wspólnotę. Dla Merkel procedura wszczęta przez KE przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom to możliwość odwrócenia uwagi od izolacji Berlina w tej kwestii.” – dodawał Henkel.

Zamiast zakończenia

To tylko kilka kłamstw, którymi nieustannie posługują się w swojej argumentacji środowiska lewicowe, które – co zaskakujące – od niedawna zaczynają otrzymywać wsparcie od kilku do niedawna konserwatywnych koterii, związanych z Klubem Jagiellońskim czy redakcją Nowej Konfederacji. Koterie te, obrażone na partię rządzącą, próbują zrobić z debaty o imigrantach kolejny odcinek partyjnej połajanki, w której każdy głos nawołujący do debaty będzie wspieraniem PiS-u, który faktycznie sprawę imigrantów wykorzystuje w swojej partyjnej retoryce. Ciężko jest jednak mieć mu to za złe! Wszak polityczny „przeciwnik” czy też lepiej, druga strona debaty, nieustannie zmienia swoją wersję zdarzeń, kręci i nie zajmuje jednoznacznego stanowiska. 

Oczywiste jest to, że przyjmowanie imigrantów nie zaczęło się od przesłanek wyrastających z teorii moralności. Gdyby tak było, to nie trzymalibyśmy imigrantów zamkniętych w obozach, w których żyją w warunkach urągających ludzkiej godności. Przecież tu nigdy nie chodziło o żadną pomoc humanitarną, tylko zwyczajne znalezienie tanich rąk do pracy dla starzejącego się niemieckiego społeczeństwa. Dodatkowo, dla niektórych środowisk dodatkową motywacją do wspierania procesów imigracyjnych była inżynieria społeczna rodem z mrocznych czasów stalinowskich, której celem miało być wynarodowienie państw europejskich. Na to wszystko nałożyła się dramatyczna sytuacja na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce, a także gigantyczna eksplozja demograficzna w tych rejonach świata. 

Dziś nie sposób już z tłumu podróżującego do Europy wyłapać tych, którzy przychodzą tu podpalić Stary Kontynent od tych, którzy po prostu szukają lepszego życia. Wraz z nimi Europa przestaje być biała, przestaje być chrześcijańska. Kościoły zmieniane są na meczety, na ulicach europejskich miast słychać śpiew muezinów, a najczęściej wybieranym imieniem dla dzieci jest Mohammed, w wielu różnych odmianach. Czy ten proces można jeszcze zatrzymać? Nie ma na to pytanie łatwej odpowiedzi. Ale warto zacząć dyskusję od uwolnienia się od kłamstw i manipulacji.

Artur Ceyrowski

Warto poczytać

  1. LubnauerSchetyna21042018 21.04.2018

    Nawet Zjednoczona Opozycja nie jest w stanie pokonać PiS! Co zrobią teraz Lubnauer i Schetyna?

    Jeszcze niedawno buńczucznie stwierdzali, że z połączenia PO i Nowoczesnej wyrośnie siła, która obali rząd PiS. Dziś już wiadomo że te zapowiedzi były przedwczesne, a Zjednoczona Opozycja może liczyć zaledwie na 29,6 procent głosów - wynika z sondażu IBRiS dla "Faktu" i "Onetu"

  2. Brudzinski20042018 20.04.2018

    "Wynik wyborów w rękach Polaków, a nie ulicy i zagranicy"

    O wygranej lub przegranej PiS zdecydują przy urnach wyborczych Polacy, a nie ulica i zagranica - podkreślał w piątek w Wałczu (Zachodniopomorskie) wiceprezes tej partii Joachim Brudziński

  3. Kukizwiki 20.04.2018

    "Tu ma Pan swoją daninę". Kukiz atakuje Morawieckiego

    Politycy Kukiz'15 krytykują zapowiadaną przez premiera Mateusza Morawieckiego "daninę solidarnościową", którą mają zostać opodatkowani najbogatsi. Pieniądze z daniny zasiliłyby utworzony fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych

  4. Berlinwiki 20.04.2018

    Nadchodzi ocieplenie na linii Polska-Niemcy? "Mamy podobne poglądy"

    Polska i Niemcy maja podobne poglądy na zagrożenia za strony Rosji, reformę struktury dowódczej NATO i rolę UE w sprawach bezpieczeństwa - powiedział szef BBN Paweł Soloch, który w piątek wrócił z rozmów w Berlinie

  5. Cieleckasmolensk 20.04.2018

    Cielecka śmieszkuje pod pomnikiem smoleńskim. Jak nisko trzeba upaść, by coś takiego robić?

    - Mnie się przede wszystkim podobało, że to nie jest Polak. To mógł być Francuz albo Amerykanin, ale nie Polak - tak mówiła niedawno o swoim mężu Magdalena Cielecka. Teraz aktorka drwi z ofiar poległych w katastrofie smoleńskiej. Krótko mówiąc, dno i metry mułu

  6. duda200402018 20.04.2018

    Prezydent Duda wyszedł do rodziców dzieci niepełnosprawnych i… szybko pożałował. To trzeba zobaczyć!

    Prezydent Andrzej Duda spotkał się z protestującymi

  7. 1270komunisci 20.04.2018

    Nie będzie zjednoczenia polskich komunistów

    Czarzasty: nie wystartujemy z Partią Razem w wyborach

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook