Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kilkunastu dominikanów współpracowało z SB

08.11.2011

Dominikański Instytut Historyczny przedstawił swoje ustalenia dotyczące kontaktów zakonników ze Służbą Bezpieczeństwa. Z prac Instytutu wynika, że we współpracę uwikłanych było kilkunastu dominikanów. „Zaczęło się dobrze, ale wnioski rozczarowują” – komentuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Wyniki badań przedstawione zostały na konferencji "Polska Prowincja Dominikanów w latach 1945 do 1989 na tle sytuacji zakonów męskich w PRL-u". Dyrektor DIH wskazuje, że wielu z zakonników prowadziło działalność zdecydowanie bardziej szkodzącą Kościołowi niż o. Konrad Hejmo [na zdj.]. O jego współpracy było głośno w 2005 roku. Jednak, zdaniem ojca Józefa Puciłowskiego, o. Hejmo po wnikliwej analizie, okazał się "tylko gadułą".

O. Puciłowski wskazuje, że nie ma obecnie pewności, czy dominikanie, którzy współpracowali z SB są świadomi, jak wielkie krzywdy wyrządzili Kościołowi oraz osobom, na które donosiły. Ustalenia Instytutu w najbliższym czasie mają zostać opublikowane. Jednak ta wersja zostanie zanonimizowana. Nie będzie wiadomo, kto personalnie współpracował z SB.

Polska prowincja Ojców Dominikanów jako jedna z nielicznych zdecydowała się rozliczyć z PRL-owską przeszłością.

To bardzo dobrze, że ojcowie dominikanie zajęli się swoją przeszłością. Sam fakt istnienia tej komisji jest pozytywny – mówi portalowi Stefczyk.info ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który również zajmuje się badaniem związków ludzi Kościoła z SB. Nasz rozmówca wskazuje również, że w jego ocenie współpraca z komunistyczną bezpieką rzeczywiście mogła dotyczyć kilkunastu zakonników. Znam w części te akta. Fakt współpracy z SB dotyczy kilkunastu żyjących i nieżyjących już osób – zaznacza duchowny.

Nasz rozmówca przyznaje jednak, że nie może zgodzić się z konkluzjami. Jestem nimi rozczarowany, szczególnie jeśli chodzi o opinie dot. o. Hejmo. On nie był gadułą, nie miał takiej skłonności, ani takiej wady psychologicznej. On był po prostu świadomym tajnym współpracownikiem SB. Opinia na jego temat jest nieprawdziwa – zaznacza ksiądz Isakiewicz-Zaleski.

W rozmowie z portalem Stefczyk.info duchowny zaznacza, że dziwi go również decyzja, aby personalia współpracowników były anonimowe. Nie wiadomo bowiem o co chodzi, ani o kogo. Myślę, że komisja zaczęła dobrze działalność, ale na koniec zastosowała metodę zamiatania problemów pod dywan. Jestem tym zdumiony – tłumaczy ksiądz.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski zaznacza, że prace w zakonie dominikanów były bacznie obserwowane przez inne zakony. Jednak wyniki ich pracy są złe. Cała sprawa przyczyni się raczej do zamiatania prawdy pod dywan, a nie jej wyjaśniania. Nic w tej sprawie nie wyjaśniono – kwituje nasz rozmówca.

saż

[fot. PAP/Jacek Bednarczyk]

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook