Jedynie prawda jest ciekawa

Kidawa-Błońska: Pieniądze z OFE są bezpieczne

04.02.2014

Przecież te obligacje, które z OFE przeszły do ZUS-u, to są obligacje, które także gwarantował Skarb Państwa, więc to jest to same zobowiązanie, które ciągle jest po stronie naszego państwa - mówi rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z RMF FM. Wydaje się jednak, że ze swojego występu nie powinna być zadowolona.

Najwięcej problemów rzecznik rządu sprawiła kwestia ataku zimy.

Śnieg męczy nas wszystkich, szczególnie kiedy jest w dużych ilościach... - próbowała tłumaczyć premiera Donalda Tuska, który pytany o zimowy paraliż Polski odpowiedział, żeby go nie męczyć.

Na pewno premiera mogło zdenerwować, że pyta się go o drogę lokalną, bo ja przypominam, że tego dnia wszystkie drogi i wojewódzkie, i krajowe były odśnieżone, a krajowe były czarne. (...) Każdy może mieć jedno gorsze czy lepsze słowo, natomiast ważny jest efekt tego, co się dzieje - przekonywała Kidawa-Błońska, dodając, że „premier nie musi wiedzieć o drogach lokalnych”.

W ocenie rzecznik Polacy odzwyczaili się od srogich zim. Na uwagę, że „zima przynosi pecha rządowi. Najpierw >>sorry, taki mamy klimat<<, teraz premier, co go śnieg męczy” minister odpowiedziała:

Przez ostatnie lata rzeczywiście, co chyba nawet widać, że nie stawia się siatek przy drogach, przyzwyczailiśmy się, że zimy w naszym kraju są lekkie i zapominamy, że zima potrafi oblodzić trakcję, że potrafi zasypać drogi, że potrafi być ślisko, że potrafią pociągi się spóźniać i to nie jest tylko domena Polski, bo zima czy klimat potrafi naprawdę zaskoczyć, mimo techniki, mimo naszej wiedzy wszystkich.

Małgorzata Kidawa-Błońska wskazała, że zima zaskoczyła wszystkich, a nie rząd.

Czyli wszystko jasne, Polacy zapomnieli, że jak jest zima to musi być zimno. A jak już sobie przypomną, to dziwić się, że kraj jest paraliżowany lekkim mrozem nie będą.

Rzecznik wskazując, że Polska jest w stanie poradzić sobie ze śniegiem, wyjaśnia, że „drogi są odśnieżane”.

Proszę spojrzeć na Rzym. Rzym nie potrafi poradzić sobie z deszczem. Możemy takie przykłady... Część Anglii nie potrafiła poradzić sobie z wiatrem. Przyroda jest silniejsza od nas, mimo że jest XXI wiek i wydaje nam się, że potrafimy panować... - tłumaczy.

Na uwagę, że niepokojące jest to, że władze zaczęły działać dopiero, gdy media zajęły się sytuacją na Hrubieszowszczyźnie, rzecznik przekonywała:

Na pewno interwencja dziennikarzy przyspieszyła to. To nie jest tak, że tam się nic nie działo, bo tam cały czas - przypominam - od środy pracowali wszyscy, żeby te drogi udrożnić, żeby straż graniczna pracowała. Także wszystkie instytucje na danym terenie pracowały. Na pewno interwencja dziennikarzy przyspieszyła to.

Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by te tłumaczenia trafiły do opinii publicznej.

Niestety i w innym, chyba ważniejszym wątku, rzecznik nie brzmiała przekonująco. Kolejnym tematem było przejęcie przez ZUS środków zgromadzonych w OFE.

Nie było żadnych nieprawidłowości. To wielkie przedsięwzięcie i to musiało pójść sprawnie bez żadnego błędu i to się udało - wyjaśniała.

Jednak nie była w stanie wyjaśnić, co stało się z 19 miliardami, które zniknęły. Dziennikarz pytał, skąd wzięła się różnica: 153 miliardy przelano, ale dług publiczny spadła o 134 miliardy.

Te pieniądze są trochę w jakiś... Nie jestem tutaj, ale najważniejsze, że... - próbowała wyjaśniać rzecznik.

Zapewniała, że „żadne pieniądze nie zniknęły i te pieniądze są bezpieczne”, ale przyznała, że nie wie co się stało z 19 mld.

Wskazała natomiast twardo, że dług się zmniejszył, więc Leszek Balcerowicz powinien zmienić swój licznik.

Rzeczywiście dług się zmniejszył. (…) I to bardzo znacznie. Bardzo bym chciała, żeby pan profesor powiedział, że dług się zmniejszył i pokazuje to, że... Przecież te obligacje, które z OFE przeszły do ZUS-u, to są obligacje, które także gwarantował Skarb Państwa, więc to jest to same zobowiązanie, które ciągle jest po stronie naszego państwa - tłumaczyła.

Jak widać ważniejsze dla minister jest to, żeby licznik długu się zgadzał z oczekiwaniami rządzących. Marnymi 19 mld złotych zdaje się mniej przejmować.

Również ostatni wątek rozmowy może zainteresować. Okazuje się, że minister Kidawa-Błońska ma zaskakującą opinię ws. komisji śledczej, która miałaby się zająć weryfikacją WSI. Rzecznik brzmi tak, jakby obawiała się tej komisji, a przede wszystkim działalności Antoniego Macierewicza.

Wydaje mi się, że pana Macierewicza już nic nie uratuje, bo to, co robi przez ostatnie lata i ta jego absolutna swoboda w robieniu różnych rzeczy, moim zdaniem wielokrotnie nie prawdziwych, i to, że nie ponosi za to konsekwencji, a mówi to zawsze z uśmiechem przekonując nas, że jak zawsze on ma najlepszą wiedzę, wie wszystko najlepiej, jest bezkarny. No kiedyś to się musi skończyć - wyjaśniała.

Dodała, że wiceprezes PiS powinien „czasami zastanowić się, co mówi”.

On tak naprawdę bardzo skutecznie próbuje demontować system naszego państwa, podważając wszystkie instytucje - uderzyła w znane tony minister.

Pytana o to, jak ocenia pomysł powołania komisji śledczej rzecznik wyjaśnia:

Boje się tej komisji. Boję się tej komisji, ponieważ słuchając i obserwując działania pana Macierewicza, to nie wiem, czy ona pozwoli wyjaśnić jego rolę i udowodnić mu, jak złą działalność prowadził, a będzie to spektakl jednego aktora i pan Macierewicz będzie bezkarnie mówił sobie co chce.

Dodaje, że należy się zastanowić nad komisją, jeśli ona „dałaby szansę wyjaśnienia tego, a nie tworzyła aktora Macierewicza”. W jej ocenie jeśli poseł PiS „będzie mówił bezkarnie, bez żadnych dowodów swoje opinie, to będzie to bardzo niebezpieczne”.

Zdaje się, że rzecznik rządu chciałaby komisji śledczej ws. działań Macierewicza, w której on nie miałby szans się wypowiadać. Taką komisję zapewne chętnie rządzący powołaliby...

RMF,KL, lz

[fot: PAP/Jacek Turczyk]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook