Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kazanie o Smoleńsku na celowniku policji

15.11.2012

Policja w Sadownem nękała duchownych tamtejszej parafii za patriotyczne kazanie wygłoszone z okazji Święta Niepodległości.

Wydawało się, że czasy nękania Kościoła za głoszenie patriotycznych treści dawno minęły. A jednak, jak się okazuje, nie do końca.

"Gazeta Polska Codziennie" opisuje bulwersujące zdarzenie, do którego doszło w Sadownem, niewielkiej miejscowości w powiecie węgrowskim. Kazanie wygłoszone przez wikarego miejscowego kościoła, ks. mgr Tomasza Duszkiewicza,  stało się tam powodem interwencji policji. Funkcjonariusze - jak podkreśla gazeta -  nie zawahali się nawet odwiedzić proboszcza parafii, który w tym czasie leżał w szpitalu. Co postawiło ich w stan "bojowej" gotowości?

"Mówiłem, że są grzechy, które mogą doprowadzić do zatraty ojczyzny i w konsekwencji nawet do rozbiorów. Mówiłem o kłótni w narodzie, o tym, jak zwalczany jest Kościół – opowiada ks. Duszkiewicz.

"Część kazania dotyczyła również katastrofy smoleńskiej i ujawnienia faktów dotyczących obecności materiałów wybuchowych na wraku rządowego tupolewa. Ksiądz mówił m.in. o tym, że jego zdaniem w Smoleńsku doszło do zamachu i w mocnych słowach domagał się rozliczenia winnych" - podkreśla "GPC".

Jak ustaliła gazeta, na wikarego doniósł jeden z uczestników nabożeństwa, znajomy komendanta lokalnej policji. Interwencja była błyskawiczna. Funkcjonariusze zjawili się u proboszcza parafii, który schorowany leżał w szpitalu.

"Mieli pretensje o treść kazania, m.in. o nieprawdziwe ich zdaniem słowa na temat nękania wiernych, którzy wybierali się do Warszawy na marsze „Obudź się, Polsko” oraz w obronie telewizji Trwam." - pisze GPC.

"Chcieli nakłonić mnie, bym podczas kolejnego nabożeństwa odwołał treść homilii. Kłamali i przekręcali moje słowa. Nie powiedziałem nic niezgodnego z prawdą. Nie odwołam swoich słów, nie ma takiej możliwości – dodaje ks.Duszkiewicz.

JKUB/"GPC"

[fot. sadowne.pl]

Warto poczytać

Facebook