Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Katolicy i ekonomia

23.11.2011

W konferencji pod patronatem księdza kardynała Zenona Grocholewskiego, prefekta Watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego, wystąpili prelegenci z Ameryki Północnej i Południowej, Australii, Azji, Afryki i Europy. Polskę reprezentował m.in. Janusz Ossowski, członek Rady Nadzorczej KSKOK, prezes Spółdzielczego Instytutu Naukowego.

Kongres, dzięki nowoczesnym środkom komunikacji, otworzył będąc poza Toruniem ksiądz kardynał Zenon Grocholewski, prefekt Watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego. W swoim wystąpieniu nawiązując do słów Benedykta XVI i przypomniał, że ekonomia należy do działalności człowieka i właśnie dlatego, że jest ludzka, powinna być etycznie ustrukturyzowana i instytucjonalizowana.

W służbie człowiekowi

Opierając się na dokumentach Kościoła ksiądz kardynał poruszył kwestie znaczenia ludzkiej pracy, zasady solidarności, dobra wspólnego i pomocniczości. Prelegent z Watykanu przypomniał, że rozwój gospodarczy nie jest celem sam w sobie.

Mówiąc o ekonomii i osobie ludzkiej musimy koniecznie rozróżnić pomiędzy środkami i celami. Środki należy podporządkować celowi, a nie odwrotnie. Nie można – uczy Kościół – podporządkować celu środkom – podkreślił ksiądz kardynał. Dodał, że celem jest powzięty zamiar, pewne zadanie do wykonania, środkami natomiast są sposoby postępowania, metody, czynności prowadzące do osiągnięcia tego celu. Rozwój gospodarczy nie jest celem sam w sobie.

- Gospodarka jako taka bowiem, nie wytwarza wartości ludzkich i społecznych. Autentyczny rozwój ekonomiczny nie może więc być rozważany niezależnie od człowieka, jako wartość sama w sobie, ale musi być widziany w służbie człowiekowi - powiedział prefekt Watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego.

Tryby zachodniej konsumpcji

Podczas obrad uczestnicy zapoznali się z modelami ekonomii funkcjonującymi między innymi w Wenezueli, Indiach czy na Filipinach. Prof. Jeanette Loanzon z Uniwersytetu św. Tomasza w Manili zwróciła uwagę na to iż słabą kondycję gospodarczą Filipin pogarsza globalizacja – forma turbo kapitalizmu.

Tworząc serwisy globalnego centrum handlowego, globalny bazar kultury, globalne miejsce pracy i globalne finanse, globalizacja wpędziła Filipińczyków w tryby zachodniej konsumpcji. Niepokojącym aspektem tej zbiorowej globalnej chciwości jest to, że osoby w niej uczestniczące podważają cel rządów narodowych, a więc pomnażanie i ochronę dobrobytu swoich obywateli – mówiła prof. Loanzon i dodała, że kluczową rolę w społeczeństwie odgrywa na Filipinach Kościół katolicki ze swą narodową siecią parafii, szkół oraz świeckich organizacji.

Wśród miejskiej biedoty dominuje ogólne przekonanie, że Kościół może dokonać wszystkiego, co sobie zamierzy i ze jego celem jest wzmocnienie rozwoju społeczności – podkreśliła prof. Jeanette Loanzon. Podobne zdanie wyraził prof. Domenec Mele ze Szkoły Biznesu w hiszpańskiej Barcelonie.

Nauczanie Kościoła przyjmuje ukierunkowanie na zaangażowane grupy. Dzieje się to przy właściwym fundamencie, którym jest dobro wspólne  - podkreślił prof. Mele, mówiąc, że nie do przyjęcia jest traktowanie zysku jako jedynego celu przedsiębiorstwa lecz jednego z wielu, w pełni akceptowanego, jeśli zostaje osiągnięty uczciwie i za ostateczny cel działania przyjmuje dobro wspólne.

Produkować więcej i lepiej rozdzielać

Dr Eduardo Ortiz z Uniwersytetu Katolickiego Adres Bello w Wenezueli, mówiąc o przykładzie Ameryki Łacińskiej wskazał na bolączki jej mieszkańców. Zauważył, że aby wyjść z biedy kraje rozwijające się muszą produkować więcej i lepiej rozdzielać to, co wytwarzają. Prelegent przyznał, że trudno wyjaśnić, iż Wenezuela posiadająca  tak wiele zasobów ropy naftowej pozostaje krajem cierpiącym niedostatek.

Wynika to w dużej mierze z  korupcji, gdyż w kraju o tak słabych instytucjach, gdzie bezkarność dotyczy każdej formy władzy, istnieje wielka pokusa, że politycy i przedsiębiorcy użyją tych zasobów, aby się samemu wzbogacić, przenieść swoje konta poza kraj, sprzyjając w ten sposób bogaceniu się krajów, w których zdeponowali te pieniądze – podkreślił Wenezuelczyk. Wśród cech kultury biedy wymienił „kolesiostwo” oraz „pasożytnictwo”. – Gdyby Kościół był w stanie wykształcić średnią klasę wedle zasad chrześcijańskich, wówczas nadszedłby taki dzień, gdy te osoby zajmą miejsca ważnych polityków i przedsiębiorców, i dopiero wówczas społeczeństwo mogłoby posunąć się naprzód gospodarczo i cywilizacyjnie – mówił Ortiz.


Przyczyny kryzysu gospodarczego

Jednym z polskich prelegentów podczas kongresu „Katolicy i ekonomia” był Janusz Ossowski, członek Rady Nadzorczej KSKOK. Skupił się on na przyczynach obecnego kryzysu gospodarczego. Jak zauważył, współczesny kryzys nie jest zwykłym „kryzysem kapitalizmu”, a raczej przejawem całkowitej klęski tej jego formy, która oderwała się od podstaw, fundamentów gospodarki rynkowej, jej zasad i chce działać w coraz bardziej wirtualnym świecie.

- W istocie ten proces destrukcji rozpoczął się już dawno temu, kiedy to doszło do rozejścia się ekonomii i etyki, kiedy to wraz ze zmianami sposobów wytwarzania pojawiła się masowość produkcji, masowy odbiorca i coraz większa bezosobowość życia gospodarczego – zaznaczył prezes Janusz Ossowski. Jak podkreślił prelegent obecnie podstawa ekonomii stał się kredyt (nie gromadzenie oszczędności), imperatyw zysku  (nie zaś zrównoważony wzrost i realizacji autentycznych potrzeb uczestników rynku), hazard moralny (polegający na egoistycznym działaniu na własną korzyść , ale przy jednoczesnym przerzucaniu ryzyka na innych).

- To efekt wiary w możliwość życia ponad stan, w tworzenie realnych dóbr bez pracy, to efekt odrzucania zasady odpowiedzialności za los przyszłego pokolenia – podsumował prezes Ossowski i dodał, że kiedyś biznes starał się zaspakajać realne potrzeby ludzi, teraz te potrzeby kreuje.

Erozja podstaw europejskiej cywilizacji

- Dzięki stosowanym socjotechnikom biznes powoduje, że nabywcy „chcą” i „potrzebują” tego, co zostaje im zaoferowane, miarą zaś wszelkiej wartości staje się wartość pieniężna. Wskazać przy tym trzeba, że proces „wymknięcia” się ekonomii spod moralnej kontroli jest częścią trwającego i szerszego procesu uwalniania się prawa i gospodarki od wartości, relatywizowania fundamentów ładu publicznego. Prowadzi to do kryzysu zaufania wobec państwa, instytucji zaufania publicznego (banków), pojmowania praw osoby i dobra wspólnego, a zatem jest kryzysem wartości. Kryzys zaufania do instytucji gospodarczych jest więc konsekwencją trwającej od dawna erozji podstaw europejskiej cywilizacji – dodał prezes Spółdzielczego Instytutu Naukowego i przyznał, że na naszych oczach banki utraciły swe historyczne prawo do określania się mianem instytucji zaufania publicznego.

- Problem jest o tyle poważny, że najbardziej boleśnie dotyka finansów niezamożnych gospodarstw domowych, a głównie tych, których dotyczy problem wykluczenia społecznego (i finansowego) i tych, którym ryzyko popadnięcia w stan wykluczenia grozi najszybciej – mówił Janusz Ossowski.

Ponadto problem pogłębia się, gdyż około 70 % banków działających w Polsce to instytucje zagraniczne, a ich plany mogą być całkowicie oderwane od potrzeb, realiów polskiego społeczeństwa i polskiej gospodarki. Dlatego, jak podkreśla prezes Ossowski, wyjściem z tej sytuacji jest zmiana świadomości społecznej, a także działalność służebna instytucji opartych na wzajemności i solidarności korporacyjnej, a do nich należą między innymi unie kredytowe na świecie, zaś w Polsce spółdzielcze kasy oszczędnościowe, które są alternatywą dla banków.

Tekst i Fot: Katarzyna Cegielska

Warto poczytać

Facebook