Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Karapyta odchodzi z PSL, marszałkiem pozostaje

26.04.2013

Mirosław Karapyta poinformował w piątek, że nie rezygnuje z funkcji marszałka woj. podkarpackiego. Oświadczył, że zrezygnował natomiast z członkostwa w PSL.

W piątek sejmik woj. podkarpackiego zbierze się na specjalnej sesji, na której ma zostać złożony wniosek o odwołanie Karapyty z funkcji marszałka regionu w związku z postawieniem mu przez prokuraturę zarzutów korupcyjnych. Wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej złożyli radni klubów PSL, PO i SLD, które w sejmiku tworzą koalicję.

O swych decyzjach Karapyta - który zgodził się na podawanie swoich pełnych personaliów - poinformował na piątkowej konferencji prasowej, przed budynkiem urzędu marszałkowskiego w Rzeszowie.

"Oświadczam, że nie będę składał rezygnacji z funkcji marszałka województwa, gdyż nie czuję się winny i poddaję się w tej sprawie pod ocenę radnych, którzy będą dziś decydować o losach wniosku o moje odwołanie z funkcji marszałka" - powiedział Karapyta.

Pytany, czy utrzymywanie się w jego sytuacji na stanowisku marszałka nie działa na niekorzyść województwa, odpowiedział, że jego decyzja oznacza "podjęcie walki o to, żeby w wyniku postępowania prawnego człowiek miał prawo do obrony".

Przypomniał również, że złożył w prokuraturze oświadczenie, w którym stwierdził, że czuje się niewinny.

Informując o rezygnacji z członkostwa w PSL, Karapyta powiedział, że od tego momentu będzie reprezentował w sejmiku województwa podkarpackiego tylko swoich wyborców, którzy w ostatnich wyborach oddali na niego głos.

Karapyta oświadczył również, że jest "rozczarowany postawą niektórych kolegów z PSL, którzy na podstawie informacji prasowych i bez jakiejkolwiek próby konsultacji z nim oraz bardzo przedwcześnie wyrażali się w sposób przesądzający o jego winie i wydali na niego polityczny wyrok".

Dodał, że "szczególnie boleśnie" dotknęły go oceny lidera struktur PSL na Podkarpaciu, posła Jana Burego oraz prezesa Stronnictwa Janusza Piechocińskiego. Karapyta był w PSL m.in. członkiem Naczelnego Komitetu Wykonawczego oraz wiceprzewodniczącym zarządu wojewódzkiego tej partii.

Karapyta dodał, że nie był w konflikcie z Burym, a słowa Burego m.in. o tym, że będzie odwołany, wypowiedziane zostały zanim sąd zdecydował o areszcie. "Tylko sejmik może mnie odwołać, a nie decyzje polityków" - zaznaczył.

Zdaniem Marka Sawickiego, posła PSL i członka władz partii, dobrze że Karapyta odszedł z PSL. Sawicki zaznaczył w rozmowie z PAP, że ludowcy sugerowali Karapycie "co najmniej zawieszenie" członkostwa w partii. "Nie mamy zamiaru go chronić, jeśli jest nieuczciwy, a jeśli jest uczciwy, to sam się ochroni. Nie ma potrzeby, aby mieszał w to partię i kolegów ze Stronnictwa" – powiedział Sawicki.

Pytany o to, że Karapyta nie zrezygnował ze stanowiska marszałka woj. podkarpackiego, Sawicki powiedział, że jeśli Karapyta "uznaje, że jest w stanie obronić się w sejmiku i udowodnić swoją niewinność - ma do tego prawo". "Póki nie ma wyroku - nie jest skazany" - podkreślił Sawicki.

Sawicki zaznaczył, że rekomendacja partyjna na stanowisko marszałka ma "charakter pomocniczy" i "nie ma żadnej mocy prawnej". "Sejmik jest wybierany w systemie demokratycznym, radni grupują się w kluby, ale nie ma nadrzędności partii politycznych nad radnymi i nad sejmikiem" - zaznaczył.

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie postawiła Karapycie siedem zarzutów dotyczących czynów popełnionych w latach 2011-2012. Miał on przyjąć łapówki w kwotach od 1,5 do 30 tys. zł, łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Korzyści przyjmowane przez marszałka miały polegać też na opłaceniu mu pobytu na urlopie za granicą i w Polsce. Dwa zarzuty dotyczą korzyści osobistych w postaci zaspakajania potrzeb seksualnych. Grozi mu do 10 lat więzienia.

ll, PAP

[Fot. PAP/Darek Delmanowicz]

Słowa kluczowe:

PSL

,

wyborcy

,

prokuratura

Warto poczytać

Facebook