Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kara za wypadek z Wałęsą

05.11.2012

Sąd Rejonowy w Sierpcu skazał na rok więzienia kierowcę toyoty oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym ranny został Jarosław Wałęsa. Kara została wymierzona w zawieszeniu na dwa lata. Syn prezydenta - jak orzekł sąd - przyczynił się do wypadku. Ale kary nie poniósł.

Sąd orzekł wobec Tadeusza M. nawiązkę w wysokości 20 tys. zł na rzecz Jarosława Wałęsy. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd uznał, że Tadeusz M., kierując toyotą, doprowadził do wypadku poprzez nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu motocyklowi kierowanemu przez Jarosława Wałęsę; natomiast Wałęsa, przekraczając dozwoloną prędkość, przyczynił się do wypadku.

"Najistotniejszą kwestią było ustalenie, kto stworzył zagrożenie na drodze. Sąd po długiej analizie doszedł do wniosku, że to zagrożenie stworzył oskarżony, wykonując samochodem manewr zawracania i niedokładnie obserwując drogę. Inną kwestią jest przyczynienie się przez kierującego motocyklem do powstania wypadku" - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Marian Kuncewicz.

Kuncewicz zaznaczył, że orzekając w sprawie, sąd wyeliminował z oskarżenia zapis, że przed wypadkiem Jarosław Wałęsa prawidłowo wykonywał manewr wyprzedzania innego pojazdu. "Przez niewłaściwe wykonywanie manewru wyprzedzania, poprzez niezachowanie należytej prędkości, pokrzywdzony przyczynił do powstania wypadku drogowego" - powiedział sędzia. Podkreślił przy tym, że przyczynienie się do wypadku oraz współsprawstwo w wypadku to dwie różne kwestie prawne.

Kuncewicz wyjaśnił, iż sąd, biorąc pod uwagę całość zebranego materiału dowodowego w sprawie oraz przyczynienie się Jarosława Wałęsy do wypadku, nie był w stanie dokładnie określić wysokości zadośćuczynienia, jakie przysługiwałoby pokrzywdzonemu w wypadku. Pełnomocnicy Wałęsy wnioskowali o zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. zł od Tadeusza M. "Sąd zamiast zadośćuczynienia zasądził stosowną nawiązkę" - dodał Kuncewicz.

Tadeusz M. był oskarżony o to, że wyjeżdżając na drogę zza stojącej na poboczu ciężarówki i wykonując manewr zawracania nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu motocyklowi kierowanemu przez Wałęsę, co doprowadziło do zderzenia. W wyniku wypadku, do którego doszło 2 września 2011 r. w miejscowości Stropkowo (Mazowieckie), Wałęsa doznał poważnych obrażeń ciała.

Zgodnie z kodeksem karnym, za nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Prokurator
domagał się dla Tadeusza M. kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywny i 10 tys. zł nawiązki.

Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych w opinii głównej, opracowanej jeszcze podczas śledztwa, ocenili, że w momencie wypadku w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 90 km/h, Wałęsa jechał z prędkością ok. 115 km/h. Podczas procesu, w jednej z uzupełniających opinii, biegli uznali m.in., że zachowanie dozwolonej prędkości - do 90 km/h - przez kierującego motocyklem Wałęsę dawałoby znaczącą szansę na uniknięcie zderzenia z toyotą. Zastrzegli jednak, że sprawcą zagrożenia drogowego był Tadeusz M.

Proces Tadeusza M. o nieumyślne spowodowanie wypadku europosła PO Jarosława Wałęsy toczył się od 8 maja. Wałęsa zeznał wtedy, iż nie pamięta wypadku. W poniedziałek nie było go w sądzie. Na ogłoszeniu wyroku nie było również oskarżonego Tadeusza M. oraz pełnomocników stron.

W połowie września Komenda Powiatowa Policji w Sierpcu umorzyła sprawę wykroczenia drogowego Wałęsy, czyli przekroczenia przez niego w chwili wypadku prędkości ponad dozwolone 90 km/h. Powodem umorzenia, mimo iż Parlament Europejski kilka dni wcześniej uchylił immunitet Wałęsy, było przedawnienie karalności z uwagi na upływ roku od popełnienia wykroczenia.

PAP/JKUB

[fot.PAP/Marcin Bednarski]
Słowa kluczowe:

wypadek

,

wyrok

,

sąd

,

Lech Wałęsa

,

umorzenie

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook