Jedynie prawda jest ciekawa

Kania i Janecki skazani za zniesławienie prof. Ceynowy

15.02.2012

Na kary grzywny i nawiązki na cel społeczny skazał w środę Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy b. dziennikarkę "Wprost" Dorotę Kanię i b. naczelnego tygodnika Stanisława Janeckiego - za zniesławienie w 2007 r. rektora Uniwersytetu Gdańskiego prof. Andrzeja Ceynowy.

Powodem trwającego kilka lat procesu były trzy publikacje Kani we "Wprost" w 2007 r. Jak napisała w tekście pt. "Agenci w gronostajach", prof. Ceynowa - wówczas rektor UG - w czasach PRL był agentem SB, według innej jej publikacji (pt. "Nowe fakty w sprawie rektora-agenta") miał też współpracować z wojskowymi służbami specjalnymi.

Ceynowa zaprzeczał, w prywatnym procesie oskarżył Kanię i Janeckiego o zniesławienie, a ponadto przed gdańskim sądem wszczął proces autolustracyjny. W lipcu zeszłego roku sąd prawomocnie uznał, że b. rektor napisał prawdę podając, iż nie miał związków ze służbami specjalnymi PRL. Na czas procesu autolustracyjnego sprawa Kani i Janeckiego była zawieszona. Wznowiona w tym roku, zakończyła się w środę.

Mocą tego wyroku Kania ma zapłacić łącznie 5650 zł: 3 tys. zł grzywny, 2,5 tys. zł nawiązki na Dom Dziecka w Sopocie oraz zwrócić Ceynowie 150 zł kosztów procesu. Janecki, jako więcej zarabiający, ma zapłacić 7650 zł: 5 tys. zł tytułem grzywny, a nawiązkę i koszty procesu w tej samej wysokości  co Kania. Ponadto sąd zarządził podanie wyroku do wiadomości publicznej.

Sąd podkreślił, że orzeczona kara jest najłagodniejsza z przewidzianych za zniesławienie (grozi za nie do roku więzienia), bo kary surowsze powinny być zarezerwowane dla bardziej drastycznych przypadków. "Dziennikarz nie jest ani lepszy, ani gorszy od innych obywateli i powinien się liczyć z odpowiedzialnością za słowo" - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Jabłoński. 

Według niego treść publikacji, w tym także sposób sformułowania tytułów i treści zdań z artykułu, nie pozostawiała "u przeciętnie rozgarniętego czytelnika", że prof. Ceynowa był agentem SB. "Czy autor publikacji dysponował dostateczną wiedzą, by tak pisać? Zdaniem sądu nie, bo materiały, jakimi dysponowała redakcja, nie były wystarczające do formułowania tak kategorycznych tez" - stwierdził sędzia Jabłoński. Jego zdaniem gdyby inkryminowane publikacje były sformułowane "w bardziej oględny sposób", nie byłoby procesu.

Według sądu wprawdzie w dokumentach z IPN znalazło się stwierdzenie funkcjonariusza służb, że "spotkał się z kontaktem operacyjnym o kryptonimie AC i inicjały te zgadzają się z inicjałami oskarżyciela w tej sprawie, ale nie można z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Z faktu, że funkcjonariusz państwowy wezwał kogoś na rozmowę jeszcze nie wynika, że ten ktoś jest tajnym i świadomym współpracownikiem służb".

Sąd podkreślił, że za treść publikacji odpowiada nie tylko jej autor, ale także redaktor naczelny czasopisma - jak stanowi Prawo prasowe. Nie dał wiary twierdzeniom Janeckiego, że nie znał treści artykułów Doroty Kani. "Przecież to nie był jakiś drugorzędny tekst, tylko - można powiedzieć - news" - podkreślił.

Wyrok jest nieprawomocny. Kania i Janecki powiedzieli PAP, że będą składać apelację do Sądu Okręgowego w Warszawie. Jak mówił Janecki, gdyby środowe orzeczenie sądu rejonowego stało się prawomocne, oznaczałoby to cenzurę.

Przed gdańskim sądem w toku autolustracyjnego procesu prof. Ceynowy IPN twierdził, że b. rektor UG miał współpracować z SB w latach 1988-90, gdy był pracownikiem Instytutu Anglistyki UG i z racji tej funkcji kontaktował się z anglojęzycznymi gośćmi. Gdański sąd, oczyszczając Ceynowę z lustracyjnego zarzutu, orzekł, że b. rektor został zarejestrowany jako tajny współpracownik pod pseudonimem TW "Lek", jednak odbyło się to bez jego wiedzy i zgody. Sąd przypomniał wtedy, że w 1977 r. SB próbowała zwerbować Ceynowę, ale ten zdecydowanie odmówił.

W latach 80. Ceynowa był jednym z tłumaczy Lecha Wałęsy podczas jego spotkań z zagranicznymi gośćmi na plebanii parafii św. Brygidy w Gdańsku. Lustrowany naukowiec był rektorem Uniwersytetu Gdańskiego w latach 2002-2008. Obecnie jest dziekanem Wydziału Filologii UG. 

PAP
[fot.sxc.hu]

Warto poczytać

  1. gdansk127022092017 22.09.2017

    Ogromna kasa dla mediów z gdańskiego ratusza. Kto zarabia najwięcej?

    Od początku stycznia do połowy września br. Gdańsk wydał w mediach ponad 400 tysięcy złotych. Lista beneficjentów jest krótka. To głównie Agora, Trojmiasto.pl i Polska Press. Z wydawców radiowych najbardziej uprzywilejowany jest Eurozet (m. in. Radio Zet i Antyradio), a także grupa RMF.

  2. waszczykowski22092017 22.09.2017

    Szef MSZ zakończył wizytę w USA. Zaprosił do Polski amerykańskiego sekretarza stanu

    - Szef MSZ Witold Waszczykowski zakończył tygodniową wizytę w USA, podczas której m.in. towarzyszył prezydentowi Andrzejowi Dudzie w 72. Sesji Zgromadzenia ONZ. Minister zaprosił do złożenia wizyty w Polsce amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona.

  3. Duda22092017 22.09.2017

    Najnowszy sondaż miażdży opozycję! Ogromne zaufanie dla Prezydenta i Premier

    Prezydent Andrzej Duda cieszy się największym (74 proc.) zaufaniem społecznym - wynika z sondażu CBOS. Na kolejnych miejscach są: premier Beata Szydło (57 proc.) i Paweł Kukiz (51 proc.).

  4. OrbanSzydlo22092017 22.09.2017

    Orban w Warszawie: z Polską należy rozmawiać z szacunkiem

    - To nie jest tylko błąd polityczny, niegodne, ale to brak szacunku. Uważam, że z Polską należy rozmawiać z szacunkiem. Tak, jak jest napisane w traktacie - tak o obecnej sytuacji Polski w UE powiedział Orban po rozmowie z Premier Beatą Szydło

  5. Sad 22.09.2017

    Kampania "Sprawiedliwe sądy" przynosi skutek? Nie przerwą kary skazanemu za pedofilię

    Wrocławski sąd odwołał przerwę w odbywaniu kary mężczyźnie skazanemu za pedofilię, który jest chory na stwardnienie rozsiane. 27-latek będzie odbywał karę pozbawienia wolności w areszcie śledczym w Gdański, gdzie będzie miał zapewnioną opiekę medyczną.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook