Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kamiński: Wyrok wykorzystywany do gry politycznej

14.10.2015

„Używanie wobec mnie albo wobec moich współpracowników sformułowania ‘skazany’, w sytuacji kiedy postępowanie nie zostało prawomocnie zakończone jest nadużyciem skutkującym konsekwencjami prawnymi” – napisał w środowym oświadczeniu wiceprezes PiS, b. szef CBA Mariusz Kamiński.

W swoim oświadczeniu Kamiński wyraża także stanowczy protest, aby sprawę jego wyroku dotyczącego tzw. afery gruntowej wykorzystywano do gry politycznej.  

"Jako osoba posiadająca wieloletnie doświadczenie w działalności publicznej wiedziałem, jak dużej odpowiedzialności wymaga podjęcie decyzji o prowadzeniu przez CBA takiej sprawy. Dotyczyła ona bowiem osób, które powoływały się na wpływy u ówczesnego wicepremiera i szefa partii tworzącej koalicję rządową. Z tego względu mogła ona doprowadzić do kryzysu w państwie i dymisji rządu. Jednak jako szef CBA kierujący służbą powołaną do walki z korupcją, w szczególności na szczytach władzy uznałem, że bez względu na konsekwencje, jej prowadzenie jest moim oczywistym obowiązkiem" - napisał Mariusz Kamiński w oświadczeniu.

We wtorek "Gazeta Wyborcza" opisała uzasadnienie wyroku wobec Kamińskiego za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA przy tzw. aferze gruntowej w 2007 r. W uzasadnieniu można przeczytać - pisze "GW" - że "celem oskarżonych nie była walka z korupcją", według sądu, tzw. afera gruntowa została wykreowana przez CBA, które złamało wiele reguł.

B. szef CBA Mariusz Kamiński w oświadczeniu podkreślił, że zarzuty dotyczyły działań Biura związanych z wykryciem w 2007 roku afery gruntowej. Przypomina, że polegała ona na żądaniu przez Piotra Rybę - ówczesnego doradcę ministra rolnictwa Andrzeja Leppera, przekazania 3 mln zł łapówki w zamian za wydanie przez ministra decyzji dotyczącej odrolnienia wskazanych gruntów.

Według Kamińskiego działania funkcjonariuszy CBA były prowadzone w interesie publicznym i służyły jedynie walce z korupcją. "Były to działania legalne i prowadzone za zgodą prokuratora generalnego i sądów" - podkreślił. "Z takim poglądem zgodziły się inne składy tego samego sądu rejonowego, który następnie nas skazał. Uprzednio, w 2012 roku sąd uniewinnił mnie i moich współpracowników, umarzając to postępowanie z powodu braku cech przestępstwa. Również sądy orzekające już dwukrotnie w sprawie afery gruntowej, skazując Piotra Rybę na 2,5 roku bezwzględnego więzienia, stwierdzały, że działania CBA były legalne i uzasadnione" - dodał.

Kamiński zwrócił ponadto uwagę, że sprawa ta była przedmiotem kilkuletnich badań sejmowej komisji śledczej, tzw. "komisji naciskowej", która nie znalazła dowodów na łamanie prawa przez CBA.

"Moje zdziwienie i zaniepokojenie budzi fakt, iż sędzia wydający wyrok w tej sprawie udzielił w dniu 2 października br. ‘Dziennikowi Gazeta Prawna’ wywiadu, jeszcze przed wysłaniem przez sąd uzasadnienia wyroku oskarżonym. W wywiadzie tym, szeroko komentował on wydany przez siebie wyrok, naruszając przy tym moje dobra osobiste. Przede wszystkim, sędzia sformułował kategoryczny osąd, że ‘Kamiński nie chciał walczyć z korupcją’" - napisał Kamiński.

Według b. szefa CBA na poparcie tej tezy sędzia wskazał trzy nieprawdziwe argumenty, m.in. takie, że CBA nie zainteresowało się informacjami o możliwej korupcji w jednej ze spółek Skarbu Państwa. "W rzeczywistości, to właśnie w wyniku działań podjętych przez tę służbę, wszczęte zostało postępowanie karne, a jednym z oskarżonych był były senator PiS" - podkreślił. W opinii Kamińskiego takie zachowanie sędziego jest niestosowne i sprzeczne z zasadami etyki zawodowej sędziego.

"Stanowczo protestuję, aby już po raz drugi (pierwszy raz w kampanii prezydenckiej) wykorzystywano tę sprawę do gry politycznej, tym razem w kampanii parlamentarnej. Miejscem rozstrzygnięcia tej sprawy jest sala sądowa. Podkreślam, że nie jestem skazany, gdyż wyrok jest nieprawomocny, a w chwili otrzymania przeze mnie jego uzasadnienia, złożę od niego apelację - oświadczył. - Używanie wobec mnie albo wobec moich współpracowników sformułowania ‘skazany’, w sytuacji kiedy postępowanie nie zostało prawomocnie zakończone jest nadużyciem skutkującym konsekwencjami prawnymi".

PAP/mmil

[Fot. Fratria]

Facebook