Jedynie prawda jest ciekawa

Kaczyński: rząd chce ograniczenia suwerenności

10.12.2011

Jarosław Kaczyński stanowczo krytykuje decyzje rządu, dotyczące nowych rozwiązań kryzysowych UE. "Próba racjonalizacji tych decyzji jest możliwa tylko wówczas, gdy odwołamy się do interesów czysto osobistych, do perspektywy osobistych karier w ramach UE" - podkreśla prezes PiS.

- Obecny rząd podjął decyzję o daleko idących skutkach. (…) Mamy ograniczyć w bardzo istotnym stopniu naszą suwerenność i to w tych punktach, które są dla demokracji bardzo ważne - mówił podczas konferencji prasowej, podkreślając, że deycyzje rządu naruszają fundamenty demojracji.

- Jeśli spojrzeć na dzieje europejskiej i światowej demokracji, to była ona budowana wokół sporu między władcą a jego poddanymi o podatki. Wokół tego budowano mechanizmy demokratyczne, związane ze wczesnym parlamentaryzmem, który dojrzewał i doprowadził do powstania mechanizmów demokracji, które funkcjonują dzisiaj.

Ten obszar ma być dzisiaj poddany szczególnej kontroli, kontroli zewnętrznej wobec poszczególnych państw; kontroli, której charakter nie jest jeszcze dziś określony, bo umowa nie jest jeszcze formą traktatu, tylko umową dodatkową. Powstaje pytanie kto w gruncie rzeczy ma kontrolować.

Szef PiS podkreślił stanowczo, że mamy do czynienia z daleko idącą próba ograniczenia suwerenności i demokracji Polski.

- Nasz status obywateli, przy przyjęciu tego rodzaju regulacji, będzie statusem znacznie słabszym niż dotychczas. Wpływ naszego głosu jako wyborców będzie ograniczony i korygowany przez czynnik zewnętrzny.

Prawo i Sprawiedliwość skierowało uwagę na konsekwencje finansowe podjętych przez rząd decyzji:

- Wejście do tej umowy będzie nakładało na nas obowiązki o charakterze finansowym. Będziemy płacić za obecność w tej nieokreślonej jeszcze strefie. Będzie to opłata suta.

Nie można jej jeszcze określić, ale jeśli ma to być 50 mld euro w ramach tych 200 zapewnionych dla państw bankrutujących, to nasz udział, gdyby go liczyć na podstawie ludności kraju, byłby udziałem bardzo poważnym.

Można przypuścić, na podstawie oświadczeń Banku Narodowego które zostały złożone, iż zasobem do którego mamy się odwołać jest rezerwa dewizowa BN. Te 74 mld euro, które w tym zasobie w tej chwili mamy. Dotychczas przyjmowaliśmy zasadę, że ten zasób jest nienaruszalny, nawet jeśli chodziłoby o podjęcie ważnych z punktu widzenia rozwoju polskiej gospodarki przedsięwzięć. Dziś mamy ten zasób naruszyć po to, żeby sfinansować znacznie bogatszych od nas.

Jarosław Kaczyński zaznacza, że nowe rozwiązania sprawią, że będziemy w UE obserwatorami pozbawionymi prawa do zabrania decydującego głosu, lecz obciążonymi wysokimi zobowiązaniami finansowymi:

- Mamy więc wejść do grupy, w której będziemy obserwatorem, bez głosu decydującego za ogromną cenę polityczną, odnoszącą się do wartości fundamentalnych dla naszego bytu narodowego, charakteru naszego państwa i dla naszego statusu, jako obywateli.

Jest tu też zobowiązanie do względnie szybkiego wejścia do strefy euro. Dal takiego kraju jak nasz oznacza to daleko idące zagrożenia.

Kaczyński przypomniał również wystąpienie min. Sikorskiego w Berlinie, podczas którego gotowość do podporządkowania się Niemcom została sformułowana wprost: „Bądźcie naszymi przywódcami”

Prezes PiS stanowczo podkreślił, że stanowisko rządu jest sprzeczne z interesem narodowym Polski, a decyzje zostały spowodowane partykularnym interesem decydentów:

- Próba racjonalizacji tych decyzji jest możliwa tylko wówczas, gdy odwołamy się do interesów czysto osobistych, jeśli odwołamy się do perspektywy osobistych karier w ramach UE, bo żadne rozumowanie, które odnosi się do interesu narodowego tego rodzaju decyzji uzasadnić nie może.

Prawo i Sprawiedliwość oświadczyło, że nie zamierza przyjąć zaproponowanych rozwiązań, jeśli nie zostaną przeprowadzone na drodze konstytucyjnych procedur.

- To sytuacja, której określenie jako niepokojąca jest łagodne. Ma ona wymiar także konstytucyjny. Nie ma żadnej możliwości przyjęcia tego rodzaju rozwiązań, niż tylko poprzez zastosowanie art. 92 Konstytucji a więc poprzez odwołanie się do większości 2/3 parlamentu.

PiKa

[fot. PAP / B. Zborowski]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook