Jedynie prawda jest ciekawa

Kaczyński: powtórzyłbym swoje słowa

12.11.2012

"Chciałem wyraźnie powiedzieć, że nie wierzę by tekst w "Rzeczpospolitej" był zasadzką" - mówi w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS dodaje: nawet gdyby to była zasadzka, to nie mogliśmy nie reagować. A pytany, czy nie można było poczekać na konferencję prokuratury, odpowiada:

"Przede wszystkim doszło do zbiegu okoliczności, moje wystąpienie na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego badającego tragedię smoleńską było zaplanowane wcześniej, z racji nagłej śmierci chorążego Remigiusza Musia. Mówiłem, że wszystko wskazuje iż doszło do zamachu, że zamordowanie 96 osób to jest zbrodnia. To, że media i sam premier potraktowali to jako oskarżenie jest bardzo ciekawe. Sądzę, że politolodzy już dziś, a historycy w przyszłości, powinni to zbadać."

Kaczyński dodaje, że konferencji prasowej nie dało się opóźnić z wielu przyczyn, także osobistych.

"Nie dramatyzuję tego, bo tak czy inaczej budowano by tezy o kompromitacji artykułu “Rzeczpospolitej”.
Uważam, że ta publikacja była prawdziwa. Gdyby pan Ireneusz Szeląg na konferencji prokuratury zaczął nie od ataków na gazetę i dziennikarza, ale od stwierdzenia iż rzeczywiście polscy prokuratorzy i eksperci byli w Smoleński, że znaleziono wysokooenergetyczne cząstki jonizowane, że wyniki badań muszą być jednak jeszcze potwierdzone, wszystko odebrano by inaczej. Niestety, konferencję prokuratury podporządkowano politycznemu zamówieniu rządu, która chciała ostrego i agresywnego zaprzeczenia, choć nie było do tego podstaw. Są niezależne badania potwierdzające znalezienie śladów materiału wybuchowego na pasie bezpieczeństwa jednej z ofiar. Jestem też przekonany, że także wyniki badań polskich prokuratorów, jednoznaczne wydruki z tych nowoczesnych detektorów, muszą być udokumentowane, opisane i że prędzej czy później je poznamy."

Dopytywany, czy dziś powtórzyłby słowa z ubiegłego wtorku, także te o konieczności dymisji rządu, odpowiada:

"Powtórzyłbym. Rząd odpowiada na pewno za to jedno wielkie matactwo w śledztwie z którym mamy do czynienia po 10 kwietnia 2010 roku. Zresztą, ten gabinet powinien odejść już po samej tragedii, bo w jego ręku spoczywały wszystkie narzędzia związane z zapewnieniem bezpieczeństwa temu lotowi."

Cały wywiad z Jarosławem Kaczyńskim w najnowszym numerze "Uważam Rze".

Kaj

[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook