Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kaczyński: Nie powinno być wpadek jak Misiewicz

16.10.2016

Nie zakładamy, że PiS jest stowarzyszeniem aniołów, bo takich stowarzyszeń nigdzie na świecie nie ma. A władza ma rzeczywiście ogromną siłę demoralizacji- mówi Jarosław Kaczyński w kolejnej części rozmowy, jaką opublikował serwis onet.pl.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości przyznaje, że w trakcie pierwszego roku rządów PiS - także tej ekipie przydarzyły się przypadki zachłyśnięcia się władzą.

-Poza tym ideologia, którą przy końcu komunizmu zaczęto intensywnie forsować — takiego prymitywnego liberalizmu, w istocie darwinizmu społecznego — mogła oddziaływać na wielu ludzi i dokonywać spustoszeń moralnych. W żadnym razie nie twierdzę, że to się u nas nie może zdarzyć, ale tym różnimy się od naszych poprzedników, że na to reagujemy. I to bardzo twardo- tłumaczy Kaczyński.

W wywiadzie odnosi się też do plotek, które sugerowały, że może dojść do zmiany na stanowisku premiera. -W tej chwili mówię jasno: mamy panią premier, która jest bardzo dobrze odbierana przez społeczeństwo i sprawnie działa. To dlaczego miałaby zostać wymieniona? (...) Nie ma ludzi doskonałych, wszyscy mamy wady i popełniamy błędy. Ale ja dziś nie widzę powodów, żeby planować jakieś zmiany. A co będzie w przyszłości, to trudno powiedzieć. Ja mam też już swoje lata, a moja kariera polityczna jest na pewno na bardzo zaawansowanym etapie- przekonuje szef PiS.

W trakcie rozmowy wywiązuje się też dialog dotyczący postaci Bartłomieja Misiewicza, zawieszonego rzecznika MON: 

JK: Oczywiście, były wpadki takie jak ten nieszczęsny Misiewicz. To się nie powinno było zdarzyć. Choć Misiewicz — mimo braków w wykształceniu — miał naprawdę sporo zasług.

Onet: Ale żeby aż zmieniać statut Polskiej Grupy Zbrojeniowej po to, by mimo braku studiów dać mu stołek w radzie nadzorczej?

JK: W oczywisty sposób taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Wiem, że robi się też jakąś straszną sprawę z tego, że Antoni Macierewicz uhonorował go złotym medalem....-  podkreśla Kaczyński.

I dodaje, że jego następca w fotelu szefa PiS powinien zostać wybrany na kongres - choć do tego czasu jeszcze trochę pozostało.

-Nie ukrywam, że bardzo wysoko cenię i lubię Joachima Brudzińskiego. Ale o tym, kto będzie moim następcą, rozstrzygnie kongres partii. Nie jest rzeczą właściwą, by odchodzący prezes — a w pewnym momencie będę musiał odejść — sugerował, kto ma przejąć schedę po nim. Partia musi zdecydować sama. A ja naprawdę nie potrafiłbym w tej chwili powiedzieć, kto mógłby to być. (...) Mogę tylko doradzić, żeby był to ktoś o długim życiorysie politycznym, i to życiorysie całkowicie jednoznacznym. To dawałoby gwarancję, że partia nie stoczy się ku płaskiemu pragmatyzmowi, nie straci swego ideowego wymiaru- czytamy.

fot.[You Tube]

pc/ svl, onet.pl

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook