Jedynie prawda jest ciekawa

Kaczyński: Nie podbijamy TK!

18.01.2016

PiS nie ma zamiaru zdobycia większości w Trybunale. W tej kadencji będą wybierani kandydaci zgłaszani przez inne opcje niż PiS. Ale przedtem trzeba zakończyć dzisiejszy konflikt, który jest właściwie winą jednego człowieka, prezesa Rzeplińskiego. On tam rządzi i wyraźnie dominuje nad resztą sędziów. Choć ostatnio przegrał głosowanie 7:3 w sprawie sejmowych uchwał – podkreśla Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że wszystkie decyzje ws. Trybunału Konstytucyjnego były podejmowane przez parlament zgodnie z prawem. - I co do meritum, i co do strony proceduralnej, szczegółowo to sprawdzaliśmy - mówi Jarosław Kaczyński

Prezes PiS przypomina, że spór o Trybunał rozpoczął się w ub. roku z inicjatywy Platformy. - Podjęto decyzję podwójnie nielegalną. Po pierwsze, wybrano dwóch sędziów, co do których nie było najmniejszej wątpliwości, że ich kadencja zakończy się w nowej kadencji Sejmu. Wybrano również trzech sędziów, których wybór był wątpliwy - podkreśla Kaczyński,przypominając, że nikt nie wiedział wtedy, kiedy zakończy się kadencja ubiegłego Sejmu.

- Gdyby inauguracja odbyła się wcześniej, na początku listopada, wówczas ich urzędowanie kończyłoby się już za nowej kadencji Sejmu, a zatem wybór nowych sędziów należałby już do nowego Sejmu  - zauważa.

Według Jarosława Kaczyńskiego intencją PO było przekształcenie TK w swoistą trzecią izbę parlamentu, która nie pozwoliłaby nowej, legalnie wybranej władzy na naprawę Rzeczypospolitej.

- Zmieniono TK przez lata w instytucję polityczną. Prezes Andrzej Rzepliński tę sytuację skrajnie wyostrzył, to człowiek Platformy Obywatelskiej, jego życiorys z wcześniejszych lat też jest wiele mówiący, dowiaduję się wciąż nowych rzeczy na jego temat. Dlatego musieliśmy podjąć odpowiednie działania, by przywrócić w Polsce obowiązywanie prawa i przywrócić Polakom Trybunał Konstytucyjny w jego właściwej roli - mówi prezes PiS. Jak podkreśla ws. Trybunału jest możliwy kompromis.

- Jesteśmy gotowi wybierać osoby zgłoszone też przez inne opcje polityczne. Na przykład siedmiu sędziów wybieranych przez partię czy koalicję rządzącą, ośmiu przez opozycję - zapewnia.

Tłumaczy też motywy zmian w ustawie o TK. - Trybunał pracuje, delikatnie mówiąc, bardzo mało intensywnie. Sześć, siedem spraw na głowę rocznie? Każdy sędzia państwu powie, że to nic. Trybunał ma około 200 spraw niezałatwionych. Stąd wprowadzenie zasady, że trzeba sprawy rozpatrywać w kolejności zgłoszeń, i stąd długi termin po złożeniu skargi na jej rozpatrzenie. Chodzi o to, by Trybunał kruczkami prawnymi nie uniknął zajmowania się starymi sprawami. Chcemy, by zaczął on pracować pięć dni w tygodniu, a wtedy szybko może nadrobić zaległości. Wtedy jesteśmy otwarci na dyskusję co do skrócenia okresu oczekiwania nowych spraw na rozpatrzenie - wyjaśnia.

Zaznacza też, że przyjętej ustawy nie uważa za idealną. - Jeśliby nasi przeciwnicy, a zarazem nasi partnerzy, zgodzili się na zmianę konstytucji w tym punkcie, moglibyśmy liczyć na rozwiązanie tego sporu i na to, że Trybunał będzie miał mniej partyjny charakter. Chciałbym, by Trybunał składał się z autentycznych sędziów, miałbym pewność, że nie kierują się politycznymi sympatiami, ale prawniczymi umiejętnościami - deklaruje b. premier, dodając, że zmiany w sposobie powoływania członków TK PiS chciałby dokonać w 2 etapach.

- Pierwszy rozwiązywałby obecny konflikt, pozwoliłby wyłonić nowy skład Trybunału Konstytucyjnego. Można by ponownie wybrać kandydatów wybranych przez poprzednie większości, by dokończyli sprawowanie swojej kadencji - mówi Kaczyński.

- Drugi musi być połączony z reformą sądownictwa. Mamy gotowe projekty zmian w sądownictwie, które bardzo umocnią niezależność sędziów, jednocześnie bardzo osłabiając pozycję prezesów, i zniosą w ogóle przewodniczących wydziałów, aby sędzia był naprawdę wolny. Ponadto absolutnie bez żadnych wyjątków będzie decydowała kolejność przekazywania spraw. To znaczy nie będzie sędziów ze wskazania - wyjaśnia.

Komentując fakt wszczęcia przez KE procedury kontroli praworządności w Polsce Jarosław Kaczyński uważa, że decyzja ta jest związana z interesami politycznymi niektórych państw.

 - Generalnie taki stan Polski, jaki był przez ostatnie osiem lat, dla wielu sił w Europie jest stanem optymalnym, a wszelka zmiana jest stanem nieoptymalnym. Do tego dochodzi bardzo silny nacisk różnych polskich grup, które mają kontakty europejskie. Ale w najmniejszym stopniu nie ma sensu się tym przejmować, musimy iść swoją drogą i nie możemy ulegać żadnym naciskom. Polska jest suwerennym państwem - zapewnia.

I dodaje: - Nikt nie może mieć złudzeń, że dojdzie do jakiegokolwiek ugięcia się i jakiegokolwiek ustępstw oraz że nie będziemy mówili głośno, o co tutaj tak naprawdę chodzi. Mówienie, że dzisiaj w Polsce demokracja jest zagrożona, jest – łagodnie mówiąc – śmiechu warte. Na 16 samorządów wojewódzkich, a to jest ważna władza, mająca worek z pieniędzmi, 15 jest w rękach opozycji. Nie ma także żadnych ograniczeń w mediach, bo proszę popatrzeć, ile razy byliśmy obrażani i krytykowani, a czasami nawet niezapraszani.

ansa/ jkub/”Rz”

Cały wywiad do przeczytania na rp.pl

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

[fot. PAP/Tomasz Gzell]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook