Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kaczyński na marszu: potrzebna jest wielka przebudowa Polski

13.12.2015

W sporze wokół TK nie chodzi o demokrację, a o zablokowanie szykowanej przez PiS wielkiej przebudowy Polski - przekonywał podczas V Marszu Wolności i Solidarności w Warszawie Jarosław Kaczyński. Zapowiedział zmiany w Trybunale, tak by nie bronił on "poprzedniego układu".

Po godz. 15 zakończył się organizowany przez PiS marsz. Według szacunków stołecznego Ratusza, wzięło w nim udział 15 tysięcy osób, według rzecznika Komendy Stołecznej Policji asp. szt. Mariusza Mrozka manifestujących było 40-45 tys. Manifestacja przeszła z placu Trzech Krzyży pod siedzibę Trybunału Konstytucyjnego w alei Szucha. Podczas marszu dwukrotnie przemawiał prezes PiS Jarosław Kaczyński. 

"To jest z jednej strony marsz pamięci o tym, co wydarzyło się przed 34 laty, pamięci o stanie wojennym, o tej walce, która wtedy była toczona o polską wolność, ale to jest także marsz dla przyszłości. To jest marsz, który ma być krokiem, jednym, ale ważnym krokiem, w tym kierunku, który obraliśmy i który uzyskał poparcie społeczeństwa" - mówił Kaczyński przed rozpoczęciem marszu. 

Podkreślił, że Solidarność była "wydarzeniem niezwykłym, jedynym w XX-wiecznych dziejach świata, była największym ruchem społecznym być może w całych dziejach". "I Solidarność była jednocześnie syntezą tego wszystkiego, co budowało przez wieki nasze zabiegi, naszą walkę o wolność, nasz republikanizm, naszą wiarę, że jesteśmy wspólnotą i razem budujemy polskie państwo, Rzeczpospolitą" - mówił szef PiS. "To dziedzictwo jest wieczne, jest ciągle żywe" - dodał. Wyraził przy tym pogląd, że po 1989 roku dziedzictwo Solidarności zostało na różne sposoby odrzucone. "Byli tacy, którzy się wstydzili za Solidarność, byli tacy, którzy mówili: sztandary Solidarności schowajcie, są już niepotrzebne" - powiedział. Jego zdaniem jednak sztandary te są potrzebne, ponieważ potrzebne jest właśnie dziedzictwo "S". "Musimy budować wspólnotę, inaczej nie zbudujemy silnej Polski, nie zabezpieczymy naszej wolności, inaczej nie będziemy się w Europie liczyć, inaczej inni nie będą się liczyć z nami" - przekonywał Kaczyński.

Prezes PiS ocenił, że rok 2015 jest bardzo ważny, prawie tak ważny, jak lata 1980 i 1989. "Musimy się zmobilizować, bo inaczej nie zdołamy odnieść zwycięstwa. Mówimy: damy radę" - podkreślił. "Damy radę! Damy radę!" - skandował tłum zgromadzony na placu Trzech Krzyży. 

Kaczyński przestrzegał, że hasło "damy radę" to nie mogą być tylko słowa. "To musi być mobilizacja, to musi być sytuacja, w której nie tylko 13 grudnia, czy 3 maja będziemy gotowi zgromadzić się tutaj, w tym miejscu, czy w jakimś innym miejscu w Warszawie, by wspólnie upominać się o prawa i wspólnie pokazywać palcem tych, którzy nam tych praw odmawiają, bo dziś przecież sensem tej walki jest odrzucenie tej odmowy - odmowy przyznania nam praw" - wzywał szef PiS.

Jak mówił, PiS wygrało wybory parlamentarne, ale "nie ma prawa tworzyć prawa i przebudowywać Polski". "A Polskę przebudować trzeba i to musi być wielka przebudowa na miarę naszej historii" - powiedział Kaczyński. 

Wspominał wizytę papieża Jana Pawła II w Polsce w 1991 roku. "Przedstawił nam taki wielki, wyrosły właśnie z doświadczenia Solidarności i z nauki Kościoła plan budowy porządku, także porządku moralnego w naszym kraju. Został wtedy brutalnie odrzucony. Przypomnijmy - ojciec święty miał być wtedy w Polsce trzy razy, a był dwa, bo taką kampanię zorganizowano w naszym kraju, że po raz trzeci nie przyjechał" - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Wzywał, by "odrzucić tych, którzy wtedy tę kampanię organizowali". "Oni są wciąż obecni. To oni są przeciw nam. To oni próbują nas zablokować. To oni wmawiają, że w Polsce dzisiaj demokracja jest zagrożona" - mówił. "Bardzo wielu ludzi uwierzyło, że w środku gorącego lata jest mroźna zima, bo jak w telewizji tak powiedzieli, to tak jest. Dzisiaj nie o demokrację chodzi. Dzisiaj chodzi o to, by demokracja mogła rzeczywiście decydować, a nie garstka ludzi jednej strony, ludzi zaprzedanych obcym, a także wewnętrznym, ale niemającym nic wspólnego z interesem ogromnej większości Polaków" -
podkreślił. "Musimy - powtarzam - to przełamać. Ta droga jeszcze przed nami, przejdziemy ją, damy radę" - przemawiał.

Przed Kaczyńskim głos zabrali m.in. redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz oraz jeden z najbardziej znanych działaczy "S" Andrzej Gwiazda. Były opozycjonista porównywał obecną sytuację polityczną do sytuacji z czasów stanu wojennego i mówił o potrzebie aktywnego poparcia społeczeństwa dla działań rządu. "Od 70 lat trwa walka, ta sama walka i o te same cele (...). Jeszcze nie wygraliśmy, jeszcze walka trwa i naszą rzeczą jest, aby w tej walce zwyciężyć" - mówił
Gwiazda. "Tutaj sam rząd nie wystarczy. Rząd jest dowództwem, ale rząd, żeby wygrać, musi mieć armię i tą armią jesteśmy my. Mamy być armią wierną i patriotyczną" - przekonywał.

Przed godz. 15 marsz dotarł przed siedzibę TK w al. Szucha. Tam Kaczyński zabrał głos po raz drugi. Podkreślał, że w Polsce trwa wielki spór. "Ci, którzy byli tutaj wczoraj i inni, mówią, że chodzi o wypełnianie przez TK jego przewidzianej przez prawo roli. To szanowni państwo, żart" - ocenił.
Wyraził pogląd, że sędziowie TK i jego prezes Andrzej Rzepliński najpierw brali udział w przygotowaniu nowej ustawy o Trybunale, a później musieli powiedzieć o niej, że "złamała konstytucję". "Hańba!" - skomentował tłum.

Rządzącej przez dwie ostatnie kadencje PO Kaczyński zarzucił, że "nie wykonała prawie 50 orzeczeń TK", które ogłaszała "często po wielu tygodniach". "A dzisiaj płaczą nad niewielkim opóźnieniem, 7 czy 8 dni roboczych. To jest, szanowni państwo, zalew nieprawdopodobnej hipokryzji" - mówił Kaczyński. Zapewnił, że PiS chce "dobrego Trybunału Konstytucyjnego, takiego który będzie rzeczywiście strzegł konstytucji". 

Odniósł się też do hasła sobotniego marszu - "obrony demokracji". "Jest jak w 2006 i 2007 roku: opozycja działa bez żadnych ograniczeń, atakuje rząd, obraża prezydenta, większość mediów atakuje. Odbywają się spokojnie demonstracje, tak jak choćby ta wczorajsza. Czy to jest demokracja, czy to jest dyktatura?" - pytał szef PiS. 

Odniósł się też do sobotniej wypowiedzi lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru, który podczas demonstracji mówił, że "czekają nas zimowe miesiące, ale potem przyjdzie wiosna i lato i słońce będzie dla całej Polski". "Oni próbują wmówić ludziom, że w środku gorącego lata jest mróz, jest ostra zima. I są tacy ludzie, którzy jak coś usłyszą w telewizji, to są gotowi w to uwierzyć, są gotowi wyjść na dwór, ubrać się w kożuch i jeszcze mówić, że im zimno. Ale to nie są ludzie, którzy
mają sprawne głowy, to nie są ludzie, którzy sprawnie myślą" - uważa Kaczyński.

Według niego, ludzie myślący przyszli na niedzielny marsz PiS. Zapewniał, że w Polsce nie ma dziś zagrożenia demokracji. Wyraził pogląd, że demokracja zagrożona była w czasach rządów PO. "To wtedy wysyłano ABW, żeby likwidować strony internetowe krytykujące prezydenta, to wtedy próbowano nie dopuścić do publikacji książek, wysyłano kontrole na najstarszą polską uczelnię z powodu pracy magisterskiej, to wtedy wysyłano zwarte oddziały policji, żeby likwidowały napisy, które godziły w pana premiera Tuska. To wtedy nie dopuszczano ludzi o krytycznych wobec władzy poglądach do sal na uczelniach, do sal miejskich" - wyliczał Kaczyński. 

"To wtedy mieliśmy do czynienia z atakami na dziennikarzy, to wtedy głoszono, że opozycja nie ma prawa wygrać wyborów i że musi być - jak to oni mówili - anihilowana, czyli zniszczona" - dodał. Swym politycznym oponentom zarzucił, że oszukują ludzi. "Polacy pamiętają jak to wyglądało" - podkreślił. "Pamiętamy, pamiętamy!" - skandowali uczestnicy marszu.

Zdaniem Kaczyńskiego, obecna opozycja chce zablokować szykowaną przez PiS "wielką przebudowę Polski", tak by była sprawiedliwa i solidarna. Przekonywał, że partie opozycyjne i sędziowie TK nie chcą dopuścić, by Polacy otrzymali 500-złotowy dodatek na dzieci, podwyżkę płac, by przywrócony został poprzedni wiek emerytalny oraz przyznane darmowe leki dla seniorów po 75. roku życia. "Oni nie chcą dopuścić do tego, żebyśmy rozpędzili tę bandę kolesiów, która się dzisiaj rozsiadła w administracji i oni chcą nie dopuścić do naprawy wymiaru sprawiedliwości, do naprawy instytucji,
która jest szczególnie krytycznie oceniana przez społeczeństwo, mimo że media ją bardzo mocno popierają" - mówił Kaczyński.

"Czy chcecie wymiaru sprawiedliwości, gdzie biedny człowiek, mieszkaniec domu opieki, który kupił sobie telewizor i później nie może zapłacić raty, lądował w więzieniu, a aferzyści, gangsterzy byl na wolności? Czy chcecie, żeby lądowali w więzieniu rolnicy, którzy chcą kupić polską ziemię, a ci, którzy ludziom pistolety do głowy przystawiali, byli na wolności?" - pytał. "Hańba, hańba!" - skandowali manifestanci.

Szef PiS przekonywał, że działania opozycji mają na celu również to, by "nie wyszła na wierzch gigantyczna fala nadużyć" z ostatnich 8 lat. "I to proszę państwa chodzi - nie dać zwykłym Polakom i pozwolić Polskę dalej rabować. To jest sens tego sporu. Ten Trybunał ma być redutą, ma być - jak to się mówi w języku wojskowym - pozycją ryglową, broniącą tego układu, tego wszystkiego, co w ciągu ostatnich 26 lat było złe i haniebne, a my to chcemy zmienić" - podkreślił.

Dlatego też - wyjaśnił - PiS chce zmienić TK, tak by "chronił prawa obywateli, chronił konstytucję, ale nie w ten sposób, że ta konstytucja obowiązuje dla jednych, a dla innych nie obowiązuje". "I mogę powiedzieć państwu na koniec, że warszawska ulica już nawet wczoraj, w czasie tej ich demonstracji, potrafiła na to odpowiedzieć. Mnie może tej odpowiedzi w całości nie wypada zacytować. Zaczynała się tak: cała Polska z was się śmieje" - powiedział. "Komuniści i złodzieje" - dopowiedział tłum.

Manifestujący nieśli biało-czerwone flagi i transparenty z hasłami, m.in. "Prezydencie jesteśmy z tobą", "Chcemy dekomunizacji sądów i mediów publicznych", "Smoleńsk - wszystko zgodnie z procedurą. Demontaż Polski - zgodnie z polityką PO i PSL", "Lud wybiera - Lud popiera", "Targowica ze strachu szaleje. Boją się prawdy zdrajcy i złodzieje". 

Przed przemówieniami odbył się apel pamięci, minutą ciszy i modlitwą uczczono poległych w stanie wojennym. W trakcie marszu przedstawiciele PiS składali kwiaty pod pomnikami m.in.: Wincentego Witosa, Romana Dmowskiego i Stefana Grota-Roweckiego. Już po zakończeniu marszu kwiaty pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego przy Belwederze złożył Jarosław Kaczyński wraz z m.in. Andrzejem Gwiazdą.

ansa/PAP/ lap/PAP

[fot. PAP/Jacek Turczyk]

Warto poczytać

Facebook