Jedynie prawda jest ciekawa

Kaczyński: "Musimy wiedzieć, co wybieramy"

23.10.2015

- Kampania się kończy i musimy przede wszystkim wiedzieć, co wybieramy. Między czym a czym? Z jednej strony mamy naszą propozycję. Propozycję rządu stabilnego z mocnym poparciem Prawa i Sprawiedliwości, współpracującego z prezydentem, szanującego opozycję. Żadnych wojen za to wielki plan dla Polski, w sprawach gospodarczych i społecznych - powiedział Jarosław Kaczyński w Białymstoku, gdzie zaprezentował kandydatów PiS do Sejmu z tamtego regionu, m.in. Krzysztofa Jurgiela i Jarosława Zielińskiego.

Lider PiS zapowiedział obronę polskich interesów, przede wszystkim ekonomicznych, żeby bronić polskich przedsiębiorców, także przed ekspansją wielkich sieci i klientów tychże sieci, którzy czasami są przez nie oszukiwani.

 

- Z drugiej strony jest propozycja kordonu wobec PiS. To będzie rząd wiecznie wojujący, skłócony z prezydentem, z opozycją. Chaos, wojna ze starymi deklaracjami, że niczego nie da się zrobić, bo wolny rynek, że nic nie można zrobić, bo Unia nie pozwala - odniósł się do zapowiedzi planów zbudowania „koalicji wszystkich przeciwko PiS”.

 

Według nie taka polityka prowadzi do tego, że taka ziemia jak Podlasie, jest dyskryminowana.

 

- Polityka naszych rządów, te dwa lata to były próby wprowadzenia rozwiązań, które służyły tej ziemi. Dziś mamy do czynienia z kryzysem w rolnictwie, na które nikt nie reaguje. Mamy akcje zwijania szkół. Nawet lasy świerkowe zaczynają się rozsypywać, bo nie mają należytej ochrony.

Dochodzi do wydarzeń, które budzą wątpliwości, także w tym mieście, które wymagają wyjaśnienia. Może stąd te reakcje, próby rozpędzenia nas tutaj, abyśmy w tym miejscu nie mogli mieć spotkania. To jest ta rzeczywistość, która będzie kontynuowana, ale jeszcze w gorszym wydaniu. Na dodatek będą realizowane plany, których pani Kopacz się wypiera, ale mamy na to dowody, że one są planowane - dodał.

 

Kaczyński przestrzegał też przed kolejnymi deklaracjami i obietnicami obecnej władzy.

 

- Pamiętajmy, że oni przysięgali w 2011 r., że nie będą podwyższać wieku emerytalnego, a podwyższyli - powiedział lider PiS i odniósł się też do zapowiedzi wprowadzenia podatku katastralnego.

 

- To będzie ruina ogromnej części Polaków. Będzie trzeba oddawać mieszkania, nieruchomości, spadnie ich wartość, będą wykupywali spekulanci, także zewnętrzni. Są już projekty ustaw, poprawki do nich, gdzie już określenie „kataster” zostało wprowadzone. Mimo naszych protestów. Są więc przygotowania, ale na czas wyborów one są zawieszane. A przypominam, że oni się zapierali niejeden raz, a później to robili.

 

- Wybór jest jasny. Albo wybierzemy dobrą zmianę, tak bardzo potrzebną, także dla tej ziemi tutaj. Albo kontynuację tego co jest, ale w jeszcze gorszym wydaniu. Ta władza ciągle potrzebuje nowych pieniędzy, bo gospodaruje tak nieumiejętnie i w sposób tak bardzo obciążony aferami, korupcją, że ich po prostu nie wystarcza - powiedział polityk i dodał:

 

- My mówimy: pieniędzy w Polsce jest sporo i można z ich pomocą wiele zrobić, nie można ich marnować, gospodarować w sposób nieodpowiedzialny. Nie można budować autostrad po cenach dużo wyższych niż na Zachodzie, mimo że u nas w Polsce mamy równiny i bardzo niewielką sieć rzeczną. Powinno być więc tanio, a wychodzi bardzo drogo. Firmy budujące drogi zamiast się rozwijać, to bankrutują.

Zapowiedział, że rząd PiS, jeśli powstanie, będzie dążył do sprawiedliwszego podziału produktu krajowego.

 

- Bo co z tego ma społeczeństwo? Nic z tego nie ma. A przypominam, że środki europejskie i nasze – wkład 25 procentowy, nam po prostu zabierają. Pewna grupa ludzi wprost pęcznieje od tych bogactwa kosztem innych, a reszta Polaków żyje albo skrajne skromnie, albo skromnie. Zbyt skromnie jak na statystyczne PKB na głowę. W Polsce pensje powinny być wyższe – to przyznają nawet liberalni ekonomiści. Mówią, że w Polsce mamy zaniżone płace. Nie możemy dalej się rozwijać w oparciu o tanią siłę roboczą. Te możliwości już się wyczerpały, a społeczeństwo ma prawo korzystać z owoców swojej pracy, a nie korzysta. Korzysta z tego z stosunkowo wąska warstwa, a cała reszta musi się zadowalać bardzo skromnym życiem - powiedział, czym wywołał aplauz zgromadzonej publiczności.

 

- To trzeba zmienić. W imię rozwoju Polski, także po to, aby Polska miała jakieś szanse w przyszłości. To nie jest niemożliwe. To wszystko można zrobić w ciągu kilkunastu lat, jeżeli będzie dobry, szybki rozwój. A naprawdę potencjał naszej przedsiębiorczości, kapitał intelektualny, tu w Białymstoku jest przecież uczelnia, to gdyby to wykorzystać, to rezultaty mogłyby być wspaniałe, znakomite - dodał.

 

Kaczyński skrytykował też opisy Polski dokonywane przez Ewę Kopacz.

 

- Pani premier mówi, że gdy jeździ, to widzi za oknami Europę. To niech odjedzie trochę dalej od głównych dróg i zobaczy jak to wygląda. Ale to – szanowni państwo – można zmienić. Można dać szansę wszystkim Polakom, trzeba tego chcieć. Trzeba być nieuwikłanym w te wszystkie układy. Trzeba mieć dobrą wolę i nie trzeba się bać tych wszystkich grup nacisku. Trzeba prowadzić politykę pro publico bono, dla dobra publicznego - powiedział lider największej partii opozycyjnej, po czym przeszedł do ważnych deklaracji:

 

- Ale żeby to robić, trzeba być uczciwym. Mówiłem o tym wczoraj w Warszawie. Plany są ważne, ale jeżeli władza nie jest uczciwa, nie przestrzega pewnych reguł, to nikt nic nie jest w stanie zdziałać. Musimy podjąć zobowiązanie. I ja w imieniu Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy to zobowiązanie podejmuję – będziemy tego pilnować. Bo oczywiście nie jesteśmy formacją aniołów i na pewnie jakieś grzechy będą się zdarzać. Jednak będziemy spowiednikiem bardzo surowym. Będziemy karać i usuwać tych, którzy będą popełniać ciężkie grzechy. Za lekkie będzie pokuta. I tylko tak można. Tylko w ten sposób można doprowadzić Polskę do sukcesu, na który Polaków stać.

 

Slaw

[FOTO: PAP/Artur Reszko]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook