Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jan Pospieszalski: Wiosna nasza?

22.02.2015

"Tegoroczna zima przyniosła wzmożoną falę niepokojów i protestów społecznych. Lekarze, górnicy, rolnicy, naukowcy humaniści, właściciele firm przewozowych, nawet filharmonicy, a obok nich olbrzymia społeczność oszukanych na tzw. kredytach frankowych – wszyscy oni znaleźli się w sytuacji podobnej do tej, jaką opisują owi przedsiębiorcy likwidujący biznes. – Dłużej nie damy rady – zdają się mówić protestujący" - pisze na swoim blogu Jan Pospieszalski.

Jak zauważa, choć powody protestów są różne, mają jednak wspólny mianownik. Jest nim brak nadziei. Brak perspektyw na poprawę sytuacji, spowodowany utratą zaufania do rządzących. To już nie czerwona kartka dla władzy. To wyraz desperacji. Tak pryska mit „zielonej wyspy”..

Pospieszalski przytacza historię swojego znajomego, który chciał kupić samochód dostawczy. Sprawdził kilka ofert. „Za każdym razem najpierw słyszał o zaletach wystawionego do sprzedaży egzemplarza, a gdy zadawał pytanie: „Skoro to tak dobry samochód, dlaczego pan sprzedaje?”, dowiadywał się, że powodem jest likwidacja firmy i wyjazd za granicę. „Brak perspektyw, nie stać mnie, by dokładać” – mówi przedsiębiorca z branży budowlanej. „Panie, straciłem nadzieję, że coś tu się zmieni” – skarży się inny. „Dłużej nie dam rady” – przyznaje kolejny z rezygnacją w głosie.” „Czyżby wszyscy oni to nieudacznicy, którzy nie potrafili się odnaleźć w regułach „zielonej wyspy” Tuska? Skąd taki pesymizm? - pyta publicysta.

Podkreśla też, że wskaźnikiem pogarszających się nastrojów w naszym kraju jest coraz mniejszy przyrost naturalny. Polacy nie chcą mieć dzieci – właśnie z powodów ekonomicznych – obawiając się niepewnej przyszłości, skarżąc się na kiepskie warunki mieszkaniowe i brak perspektyw.

Ale kończy swój felieton z nutką nadziei.

„Kiedyś z zespołem Voo Voo śpiewaliśmy: „Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć”, a potem w refrenie: „Coś mówi mi, że jeszcze wszystko będzie możliwe!”.”

– przypomina. I dodaje:

„Od momentu, kiedy zobaczyłem na konwencji Andrzeja Dudę, pomyślałem, że jest nadzieja na zmianę. (...) Nie da się zadekretować optymizmu. To sprawa ulotna i delikatna, ale tak jak uśmiech może być przekazana innym. Tak bardzo wiele od nas zależy. Na przekór przemysłowi pogardy, wbrew tym, co straszą kaczyzmem, na przekór rodzimym malkontentom widzę, jak tworzy się masa krytyczna tych, którzy mają odwagę mieć nadzieję i uwierzyć, że wiosna może być nasza – podsumowuje Pospieszalski.

[ansa/niezalezna.p]

[fot.PAP/ Rafał Guz]

Słowa kluczowe:

zielona wyspa

,

samochód

,

Andrzej Duda

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook