Jedynie prawda jest ciekawa

Jak polskie władze kontrolują Google

14.11.2011

Jak poinformowała w poniedziałek na spotkaniu prasowym Dorothy Chou z firmy Google, tzw. Raport Przejrzystości aktualizowany jest co sześć miesięcy. Najnowszy dotyczy pierwszych sześciu miesięcy 2011 r. Rządy wielu państw domagają się informacji o internautach lub usunięcia rozmaitych treści z sieci.

Chou podkreśliła, że Google musi podporządkować się systemom prawnym państw, w których prowadzi działalność; musi też dostarczać władzom pewnych informacji na temat użytkowników.

Jednocześnie - jak zaznaczyła Chou - w raporcie Google informuje swoich użytkowników o skali zainteresowania władz. Jak dodała, jest to forma włączenia się do publicznej debaty o prawach ludzi komunikujących się w sieci.

Chou zwróciła uwagę, że w wielu państwach prawo, na podstawie którego kierowane są do firm internetowych prośby o udostępnienie danych użytkowników, stworzone zostało o wiele wcześniej niż zaczęliśmy korzystać z sieci internetowej. Zdarza się też, że ustawodawcy nieświadomie lub niezamierzenie tworzą nowe przepisy, które mogą też ograniczać wolność słowa w internecie.

Jak pokazał raport, w pierwszym półroczu 2011 r. władze Polski wystąpiły trzy razy o usunięcie z sieci określonych treści - łącznie dotyczyło to 72 elementów, z czego jeden to wpis na blogu, jeden to film YouToube, a pozostałych 70 - to wyniki wyszukiwania. Raport nie informuje, jakich konkretnie elementów dotyczyły prośby władz państwowych.

Raport pokazuje też, ile razy władze państw zwróciły się z prośbą o wydanie danych internautów. Polskie władze 266 razy zażądały wydania danych internautów; dotyczyło to 319 użytkowników.
Chodziło m.in. o adresy IP.

Z tych żądań zrealizowano zaledwie 11 proc. Jak wyjaśniła Chou, wynika to głównie z błędów formalnych w tych zgłoszeniach. Dodała, że takie zgłoszenia muszą być zgodne z obowiązującymi przepisami prawa. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych zrealizowano ponad 90 proc. takich żądań.

Najwięcej zgłoszeń o usunięcie treści wystosowały Niemcy. Władze tego kraju wysłały do Google łącznie 125 zgłoszeń o usunięcie ponad 2,4 tys. elementów (w tym 583 filmy na YouTube i ponad 1,5 tys. wyników wyszukiwania).

Władze Stanów Zjednoczonych zgłaszały się do Google 92 razy w sprawie usunięcia łącznie 757 materiałów i wpisów.

W obecnej edycji raportu dodano wykresy demonstrujące blokowanie dostępu do usług internetowych w różnych krajach, m.in. w krajach Bliskiego Wschodu, np. w Egipcie podczas niedawnych wydarzeń.

Ranking jest prowadzony od połowy 2009 roku. Wówczas na liście znalazło się sześć państw. W najnowszej edycji raportu jest ich już 16.

PAP
[fot. sxc.hu]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook