Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

IPN całkowicie zignorowano

27.08.2012

- Sprywatyzowano część majątku państwowego z państwowym urzędem mającym umocowanie ustawowe. To największy skandal – mówi prof. Antoni Dudek.

Zdaniem historyka, można było uniknąć zamieszania z siedzibą IPN, gdyby inaczej przeprowadzono prywatyzację „na raty” w Ministerstwie Skarbu.

- Przed 2006 r., kiedy to było łatwiejsze, i przed 2010 r., czyli do momentu sprzedaży pakietu kontrolnego RUCH prywatnemu właścicielowi, był czas na dokonanie rekompensaty RUCH w formie innej nieruchomości, a wszystko to w ramach Skarbu Państwa. Tej sprawy w istocie rzeczy nie dopatrzono. A w końcu dopuszczono do rzeczy skandalicznej - sprywatyzowano część majątku państwowego z państwowym urzędem mającym umocowanie ustawowe, który to użytkował część tego majątku, jakby ignorując w ogóle ten fakt. I to jest moim zdaniem największy skandal – mówi Dudek.

Drugi z resortów, które odegrały w tej sprawie decydującą rolę to ministerstwo finansów.

- Pojawia się niejako w drugim akcie, kiedy była jeszcze szansa, żeby odkupić tę nieruchomość, która w ogóle nie powinna być sprywatyzowana. I tutaj minister finansów odmawia nam pomocy. A jeszcze po drodze jest Sejm obcinający Instytutowi budżet o kwotę, która, jak się później okazało, właściwie idealnie by wystarczyła na wykupienie budynku. Budżet IPN zmniejszono bowiem o 36 mln zł i tyle było potrzeba, licząc wraz z VAT, na wykup.

Następnie, jak przypomina profesor, resort kierowany przez Jana Vincenta Rostowskiego mógł uruchomić 10 mln zł z rezerwy budżetowej, co po dodaniu 5 mln proponowanych przez IPN dałoby pierwszą ratę za wykup budynku od RUCH-u.

- Ale nas całkowicie zignorowano. I to są właśnie winni zaistniałej sytuacji. Najpierw Ministerstwo Skarbu Państwa, które jest głównym winowajcą. Po drodze jest Sejm, który odcina nam jedną z możliwości wyjścia z sytuacji. Na koniec jest minister finansów, który zaciska pętlę na naszej szyi.

Dudek przypomina również, że do 2010 r. to Ruch, w nie IPN „wybrzydzał” jeśli chodzi o oferowane nieruchomości w ramach pozostawienia Instytutu przy Towarowej.

- Założenie było takie - my zostajemy w tym budynku, a RUCH dostaje jakąś rekompensatę z majątku Skarbu Państwa. I to RUCH odrzucił szereg obiektów zamiennych. Nie jestem w stanie ocenić, czy te rekompensaty były wystarczające. Wiem jedno: wszystko odbywało się w ramach resortu Skarbu Państwa, ponieważ do 2010 r. ministerstwo miało pakiet kontrolny RUCH, a do 2006 r. było właścicielem w 100 procentach. To wszystko było do załatwienia w ramach de facto ministra skarbu, który mógł zarządowi RUCH kazać przyjąć taką rekompensatę, uwzględniając interes państwa.

W rozmowie pojawia się też kwestia kosztów, jakie IPN będzie musiał ponieść na adaptację nowej siedziby, gdziekolwiek by się ona nie znajdowała. Na obiekt przy Towarowej wydano w tym zakresie 17 mln zł.

- Dlatego nie rozumiemy działań Ministerstwa Finansów. Wskazywaliśmy, że wynajem podobnej powierzchni po cenie rynkowej wynosi około 5 mln zł rocznie. Jest oczywiste, że gdy się doda te 17 mln zł do tych 5 mln zł, to przez trzy lata wychodzi powyżej 30 mln zł, czyli opłaca się zapłacić taką sumę. I taki rachunek ekonomiczny Ministerstwo Finansów kompletnie ignorowało. Teraz jedyne tańsze rozwiązanie to takie, że znajdziemy nieruchomość w domenie publicznej. Dla nas idealne byłoby otrzymanie takiego budynku, który będzie miał trwały zarząd IPN, a nie wynajem kolejnego, z którego ktoś nas wyrzuci po kilku latach. Budynek powinien być własnością SP z trwałym zarządem Instytutu – mówi prof. Dudek.

Cała rozmowa w „Naszym Dzienniku”.

ruk

Fot. Radek Pietruszka / PAP]

Słowa kluczowe:

IPN

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook