Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Internetowe porażki polityków

07.05.2014

Polscy politycy nie dość, że nie doceniają interaktywności Internetu, to jeszcze powierzają losy swojej kampanii w ręce amatorów - uważa Andrzej Garapich, prezes spółki Polskie Badania Internetu.

Stefczyk.info: Czym wyróżnia się obecna kampania wyborcza do europarlamentu na tle dotychczasowych?

Andrzej Garapich: Niczym się nie wyróżnia, czyli jest beznadziejna. Wygląda na to, że kandydaci na europosłów, poza pojedynczymi przypadkami, niezbyt dobrze radzą sobie z materią, jaką jest Internet, traktując go jako jednostronne źródło komunikacji. Nie dość, że nie doceniają interaktywności Internetu, to jeszcze powierzają losy swojej kampanii w ręce amatorów.

Zabieganie o głosy wyborców przez Internet ma stosunkowo krótką historię. Być może jeszcze nie wszyscy zdołali tę sztukę opanować.

Po pierwsze część kandydatów wzięła sobie do serca dewizę, że trzeba korzystać z social media, czyli pozakładali sobie profile na różnych serwisach społecznościowych, wrzucają jakieś nierzadko żenujące spoty na Youtube i uważają, że to wystarczy. A to absolutnie nie przekłada się na jakość czy wartość merytoryczną przekazu i świadczy o traktowaniu social media jako tablicy ogłoszeń.

Jak powinna wyglądać profesjonalna kampania wyborcza w Internecie? Jest jakiś przepis na sukces?

Przepisu oczywiście nie ma, ale jest kilka zasad, których - podobnie jak w marketingu internetowym - absolutnie nie wolno łamać. Przede należy słuchać osób, które znajdują się po drugiej stronie monitora, a wiec swoich potencjalnych wyborców. Oni są źródłem wiedzy i inspiracji, bo żaden z polityków nie jest wszechwiedzący. Politycy na bloga wrzucają wszystko, co im przychodzi do głowy i najczęściej robią to w formie oświadczeń. A tymczasem blog powinien być miejscem do komunikacji dwustronnej. W dzisiejszych czasach polityk jest marką, a marka musi mieć spójny wizerunek, powinna mieć jakąś historię do opowiedzenia, zaciekawiać. Poza nielicznymi politykami, którzy potrafią wzbudzić zainteresowanie tym, co mówią, cała reszta jest sztampowa i nie umie wskazać, jak chce naprawiać świat.

Którą spośród metod komunikacji internetowej polecałby Pan politykom najbardziej? Twittera, Facebooka?

Nie ma czegoś takiego, jak najbardziej skuteczny kanał. Nie jest nim ani Twitter, ani Facebook, ani Instagram. Wszystkie te kanały docierają do innych grup odbiorców i różnią się sposobem komunikowania się z nimi. Niektóre służą do prezentacji materiałów programowych, a inne do dyskusji. Należy umiejętnie korzystać z wszystkich tych mediów internetowych, a tego nasi politycy w większości nie potrafią. Nie widzę różnicy między tym, co publikują na Facebooku czy na newsletterze, a tym, co wrzucają na swojego bloga. A to są zupełnie inne media. Powinno się różnicować komunikaty w zależności od tego, którego kanału używamy.

Może politycy po prostu nie doceniają siły Internetu?

Ponad 70 procent Polaków korzysta z Internetu regularnie. Internet powoli wypiera wszystkie inne media. Za jego pośrednictwem czytamy gazety czy słuchamy radia. Z Internetu korzystają nie tylko ludzie młodzi. Przekrój społeczności internetowej jest taki sam jak całego społeczeństwa. Z badań wynika również, że internauci są grupą, która częściej chodzi na wybory i jest dużo bardziej świadoma tego, co należy oczekiwać od polityków. Tak więc politycy, którzy niedostatecznie dbają o swoją obecność w Internecie, zaniedbują większą część swoich wyborców. 

Rozmawiał Bogusław Rąpała

[Fot. freeimages.com]

 

Słowa kluczowe:

internet

,

kampania wyborcza

,

polityka

,

wybory

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook