Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Infoafera: Korupcja zżera państwo

17.05.2012

Od wczoraj głośno jest o wrocławskiej firmie informatycznej NetLine, której szefów zatrzymało CBA. "Rzeczpospolita" opisuje proces, w którym z niewielkiej firmy o kapitale zakładowym w wysokości zaledwie 100 złotych, w ciągu kilku lat stała się ona potentatem na rynku zamówień publicznych m.in. dla policji. CBA podejrzewa, że jej pozycja w dużej mierze została zbudowana na korupcji.

Zdaniem "Rzeczpospolitej", NetLine Groupe to klasyczny przykład firmy informatycznej, która wygrywa kolejne przetargi ogłaszane przez Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. W 2009 r. zaoferowała ona np. jako własną  specjalistyczną aplikację dla e-posterunku, którą przygotowywali informatycy z Komendy Głównej Policji. Gotowy produkt poszedł do Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, który organizował przetarg. W tej sprawie ówczesny szef MSWiA Grzegorz Schetyna złożył zawiadomienie do prokuratury, w związku z podejrzeniem nadużyć podczas informatyzacji resortu.

Jednak infoafera to nie tylko sprawy związane z informatyzacją policji. CBA odkryła, że wielkie firmy informatyczne de facto zmonopolizowały rynek zamówień publicznych na sprzęt komputerowy i oprogramowanie. Chodzi o zamówienia systemów informatycznych dla ministerstw, rządowych agencji, a także firm, w których udziały ma Skarb Państwa.

Jak wyjaśniają autorzy, korupcyjny proceder polegał na tym, że ceny zamawianych systemów informatycznych były wielokrotnie zawyżane w stosunku do ich rzeczywistej wartości. Specyfikacje warunków zamówienia były tak formułowane, że ich wymagania mogło spełnić zaledwie kilka firm. Najczęściej chodziło o wymóg posiadania określonych certyfikatów wystawianych przez globalne koncerny informatyczne. Innym sposobem było wpisanie do warunków zamówienia wymogu posiadania doświadczenia w realizacji wielkich systemów informatycznych. Ponadto umowy były tak konstruowane, by uzależnić odbiorców tak, aby nie mogli zamawiać w przyszłości sprzętu i oprogramowania u innych dostawców. Firmy nie przekazywały bowiem tzw. kluczy oraz praw autorskich do oprogramowania.

Gazeta podaje przykład osób, które protestowały przeciwko nadużyciom - tych pozbywano się bezwzględnie. Prezes jednego z globalnych koncernów wprost powiedział szefowi jednej z agend rządowych, który sprzeciwiał się niekorzystnym kontraktom:

- My tu byliśmy, jesteśmy i będziemy, a ciebie tu zaraz nie będzie – opowiada funkcjonariusz CBA. Urzędnik ten rzeczywiście stracił pracę.

Podobny mechanizm korupcji został opisany przez „Rzeczpospolitą" w Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa.

Greg/Rzeczpospolita
[fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook