Jedynie prawda jest ciekawa


Ile poszło, to poszło

08.05.2016

Ilość uczestników sobotniego marszu opozycji na wieki wieków pozostanie zagadką. Policja nie szacowała i nie będzie próbowała szacować liczby uczestników w trakcie przemarszu manifestacji KOD-u i opozycji, bo była bardzo duża rotacja ludzi - tłumaczył rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Mrozek.

Według niego trudno było oddzielić osoby, które faktycznie demonstrowały swoje poglądy, od tych, które po prostu w tym czasie przechodziły Traktem Królewskim.

Jak mówił, szacunkowe liczby uczestników marszu KOD-u odnosiły się do dwóch momentów – początku zgromadzenia na pl. Na rozdrożu i jego szczytowego momentu na pl. Piłsudskiego.

W sobotę przez stolicę przeszedł marsz opozycji i KOD "Jesteśmy i będziemy w Europie"; manifestujący przyjechali z całej Polski, by wrazić niezadowolenie z rządów PiS. Według szacunków miasta wzięło w nim udział 240 tys. osób, według policji - w kulminacyjnym momencie - 45 tys. Rozbieżności wywołały liczne komentarze na temat tego, jak policja liczyła zgromadzonych.

W niedzielę rzecznik stołecznej policji wyjaśniał, że celem policji było przede wszystkim zadbanie o bezpieczeństwo manifestujących i warszawiaków oraz zajęcie się kwestiami ruchu drogowego. - Jeżeli mają się pojawiać pytania za każdym razem ile osób przyszło na zgromadzenie, dlaczego policja szacuje to w taki a nie inny sposób, to może warto zrobić tak, aby wszystkie zgromadzenia – to mówię troszkę z ironią i uśmiechem (...) - odbywały się na terenie wygrodzonym a na wejściu powinno się ustawiać kołowroty, które liczą każdego co do jednej osoby - powiedział Mrozek.

Wyjaśnił, że pierwsza podana przez policję liczba 30 tysięcy osób odnosiła się do momentu, w którym zgromadzenie KOD i innych środowisk opozycyjnych ruszało z placu Na rozdrożu. Jak dodał, w tym komunikacie podkreślano, że nie wszyscy przybyli na plac Na rozdrożu, że bardzo dużo osób czeka na trasie marszu, część stoi wzdłuż al. Ujazdowskich, część przebywa jeszcze w Parku Ujazdowskim.

- Można było też później zaobserwować, w trakcie trwania tego zgromadzenia, duże grupy ludzi, które dołączały do manifestacji na pl. Trzech Krzyży - powiedział.

Mrozek podkreślał, że liczba 30 tys. była podawana z zaznaczeniem, że są to szacunki wyjściowe i zapewne ulegną zmianie. Druga liczba podana przez policję to ok. 45 tys. osób. - Podawaliśmy tę liczbę jako liczbę ludzi, którzy w szczytowym momencie tego zgromadzenia byli na pl. Piłsudskiego - zaznaczył rzecznik.

Wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak na niedzielnej konferencji prasowej poinformował, że zgodnie z ostatnim raportem urzędu miasta, liczba uczestników sobotniego marszu wyniosła łącznie 240 tys.

Odniósł się również do rozbieżności między szacunkami dotyczącymi frekwencji podczas sobotniego marszu. - Tak zrozumiałem z komunikatu policji, że oni podali informację o manifestantach, którzy według policji zgromadzili się na początku, czyli na placu na Rozdrożu i na końcu, czyli na placu Piłsudskiego. Natomiast my podaliśmy łączną liczbę wszystkich uczestników, którzy uczestniczyli nie tylko w tych dwóch miejscach, miejscu zbiórki i miejscu zakończenia zgromadzenia, a również tych, którzy brali udział w przemarszu i dołączali się po trasie - wyjaśniał.

- Specyfiką tego marszu, co było też doskonale widać na monitoringu, a przypomnę – mamy kilkadziesiąt kamer po trasie tego przemarszu, jest to, że do tego zgromadzenia - nie jest ono klasycznym zgromadzeniem, na które ktoś przyjeżdża, jest przywożony autokarem lub gromadzi się w punkcie A, wychodzi z tego punktu A do punktu B i tam kończy - tylko mianowicie to, że bardzo dużo ludzi czekało na trasie i spontanicznie przyłączało się do tego zgromadzenia. Chociażby na Rondzie de Gaulle`a czekało co najmniej kilkaset osób, na placu Trzech Krzyży czy choćby wzdłuż al. Ujazdowskich czy Nowego Światu i ludzie dołączali się do tego zgromadzenia, stąd my podajemy łączną liczbę, oszacowaną przez wieloletnich pracowników Biura Bezpieczeństwa - powiedział dziennikarzom Jóźwiak.

Jak mówił rzecznik stołecznej policji, zarówno policja jak i miasto korzystają z tego samego miejskiego monitoringu.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!


PAP/JKUB

[fot. PAP/Tomasz Gzell]

Warto poczytać

  1. policja-20072018 21.07.2018

    Dziennikarz TVN wzywał policję do zaatakowania polityków?

    Prowadzący program w TVN24 nawoływał polską policję do wypowiedzenia posłuszeństwa władzy państwowej; czy Discovery akceptuje taki przekaz swojej telewizji? - zapytał w sobotę na Twitterze wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński

  2. policjasejm21072018 21.07.2018

    Cztery osoby w areszcie po protestach przed Sejmem. Dziennikarz Gazety Wyborczej namawia do walki z policją

    Do „odbijania” zatrzymanych i walki z policją namawiał protestujących Wojciech Czuchnowski, dziennikarz Gazety Wyborczej.

  3. schmidt-20072018 20.07.2018

    Schmidt usprawiedliwia akcję z bagażnikiem. Absurdalne tłumaczenie

    Posłanka Joanna Schmidt na antenie Polsat News odniosła się do ostatnich wydarzeń przed gmachem polskiego Sejmu. Parlamentarzystka zdecydowała się na przewiezienie dwóch osób w bagażniku swojego samochodu

  4. Petruflickr 20.07.2018

    Skandaliczny wpis Petru! Polityk zaatakował Annę Walentynowicz

    Sejm przyjął dziś większością głosów uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2019 Rokiem Anny Walentynowicz.

  5. nurowska20072018 20.07.2018

    To są plany totalnych? Nurowska: "Zrobiłam laleczkę Piotrowicza, wbijam szpilki". Odpowiedź Agnieszki Holland szokuje

    Sympatyzująca z KOD-em polska pisarka Maria Nurowska postanowiła kolejny raz włączyć się w polityczny spór toczący się w Polsce.

  6. duda08032018 20.07.2018

    Prezydent zapowiedział 2-dniowe referendum ws. zmian w Konstytucji

    Prezydent RP Andrzej Duda na piątkowej konferencji zapowiedział dwudniowe referendum dotyczące zmian w konstytucji, które ma się odbyć w dniach 10-11 listopada

  7. 1270zamkniete3opaze 20.07.2018

    Odrażająca manipulacja polskojęzycznej niemieckiej gazety

    To już wyższy poziom manipulacji. Dziennikarze „Gazety Wrocławskiej” z należącej do niemieckiego koncernu grupy Polska Press udowodnili, że im nie jest wszystko jedno. Kto według nich odpowiada za plagę sinic i pozamykane polskie plaże? Wiadomo – PiS

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook