Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gwiazda: niewola nie zwalnia od tradycji

26.12.2011

W 81 roku w internie zachorowaliśmy na odpowiednie choroby i cały okres przedświąteczny - zwolnieni z obowiązków społeczno-politycznych – poświęciliśmy na rzetelne przygotowanie się do Świąt. Zrobiliśmy nawet świeczkę – z oddestylowanej pasty do butów - opowiada Andrzej Gwiazda, który aż trzy Boże Narodzenia spędził za kratami.

Czy jakiś obraz z Bożego Narodzenia w ‘81 roku najbardziej utkwił panu w pamięci?

W ‘81 byłem w internie. Wyprawiliśmy tam sobie fantastyczne Święta. W myśl zasady, że niezależnie od tego, co się dzieje, to tradycję należy pielęgnować. Święta są wesołe i takie mogą pozostać prawie w każdej sytuacji. W Strzebielinku była wielka zorganizowana akcja. Był wśród nas nawet komandor marynarki wojennej ze złotymi pagonami na ramionach. Z bólem, ale jednak dał się przekonać, by skroić mu te pagony do ubrania choinki. Udało się nakłonić naczelnika do dostarczenia nam drzewek. Mieliśmy je więc pod celą, wszyscy zachorowali na odpowiednie choroby i cały okres przedświąteczny - zwolnieni przez WRONę z obowiązków społeczno-politycznych – poświęciliśmy na rzetelne przygotowanie się do Świąt. Zrobiliśmy nawet świeczkę – z oddestylowanej pasty do butów.

Opłatek też się pojawił?

Tak, opłatek nam dostarczono, zresztą przed świętami przyszły pierwsze paczki, dzięki czemu wieczerza wyglądała naprawdę okazale i nie ustępowała tym domowym. Dań było kilkanaście.

Minęło zaledwie dziesięć dni od wprowadzenia stanu wojennego. Czy czuł pan w tamte święta, ze to wszystko może potrwać dłużej niż parę tygodni, że nie szybko zostanie pan zwolniony?

Oczywiście. Po trzech dniach, kiedy okazało się, że nie stać Polaków na przeciwstawienie się WRONie, powiedziałem: chłopaki, siedzimy równo. Wiedzieliśmy, że trzeba przygotować się też do Świąt Wielkiej Nocy.

Wiedzieliście, co dzieje się poza ośrodkami internowania, poza więzieniami? Jaka niepewność jest w Kościołach, gdzie wiele rodzin przeżywało świąteczne msze we łzach nie wiedząc, kiedy zobaczą najbliższych?

Mniej więcej orientowaliśmy się. Komunikacja ze światem zewnętrznym była utrudniona, ale czołg z napisem „Solidarność” nie przyjechał, a czas, w którym mógł przyjechać, minął. Wiadomo więc było, że jest to długi marsz i zwycięży nieugiętość oraz cierpliwość. W związku z tym nie oczekiwaliśmy – przynajmniej ja – zwycięstwa. Natomiast odczuwaliśmy ogromne grożące niebezpieczeństwo zgniłego kompromisu. 

Święta to czas wyjątkowo rodzinny. 81 rok także pod tym względem się różnił.

Niestety tak. Moja żona też trafiła do Strzebielinka, ale tylko na jeden dzień, później siedziała na Korkowej. Nie było wówczas żadnej szansy na skontaktowanie się z rodziną.

Kolejne Święta – w ‘82 i ‘83 roku też spędzał pan za komunistycznymi kratami. Na Mokotowie było trudniej niż w Strzebielinku?

Wszystkie wieczerze wigilijne w więzieniu mieliśmy raczej okazałe. Najtrudniejsza była w ‘82 roku, bo wtedy w internie aresztowano mnie 22 grudnia i przewieziono na Mokotów. Byłem pod celą bez żadnych zapasów, bez oprzyrządowania. Trzeba było to wszystko potem robić od nowa. Ale już na następne święta w ‘83 roku mieliśmy wieczerzę chyba z 12 dań. Z zupy wyjmowało się makaron, suszyło się, żeby zrobić z niego potrawy albo odcedzało się ryż. To był cały więzienny przemysł, z dużym już doświadczeniem. Naprawdę dało się urządzić piękne Święta z tego, co było. Za obrus służyło prześcieradło, sianko wygrzebywaliśmy spod śniegu na spacerniku. Przecież niewola nie zwalnia od zachowywania tradycji.

A czy w ’82, ‘83 roku wraz ze Świętami pojawiała się jakaś nadzieja, co do przyszłości?

Nie specjalnie. Raczej baliśmy się tego zagrożenia zgniłym kompromisem. Tego, że wykorzystają zmęczenie społeczeństwa. Siedząc w więzieniu nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy z tego, jak ciężką wojnę Jaruzelski wypowiedział narodowi. Nie wiedzieliśmy, że masło i kaszka manna dla dzieci są wydzielane w głodowych ilościach. Nie spodziewaliśmy się, że Jaruzelski zastosował w zasadzie taki biologiczny atak na społeczeństwo.

Czy siedząc za kratami można było pośpiewać chociaż kolędy?

Nie dałoby się nam nie pozwolić. Na to straży mieli za mało. Zresztą i na Mokotowie i w Strzebielinku klawisze cenili to, że pielęgnujemy Święta i odnosili się do tego wyraźnie przychylnie. Na ile mogli, nie utrudniali nam przygotowań. W Strzebielinku pozwolili nawet na złożenie sobie życzeń między celami. Krótko, ale życzenia były. Poza tym mieliśmy okna, więc mogliśmy się komunikować głosem. Dostawało się co prawda za to jakieś kary, np. zabranie wypiski, czyli szlaban na papierosy, ale nic poza tym.

Kolędy śpiewaliśmy ze strachem. Mój kolega pod celą w sprawach wokalnych nie był lepszy ode mnie i zastanawialiśmy się, czy Pan Bóg potraktuje nas po intencjach czy po skutkach. Okazało się, że potraktował nas po intencjach, bo na Nowy Rok dostaliśmy dodatkowe paczki.

Wszyscy, z którymi siedziałem, mówili potem: Andrzej, jak z Tobą się szybko siedziało. A to dlatego, że zachowywaliśmy tradycję. W piątek był absolutny post, w sobotę pucowanie podłogi, na niedzielę zostawiało się więcej papierosów. Niedziela była wielkim świętem – w wysprzątanej celi, z takim jedzeniem, jakie było, ale zawsze świętem. W więzieniu doceniłem socjologiczne działanie chrześcijańskiego podziału tygodnia.

Po zmianie celi kolega kryminalny – który zresztą na nas donosił – mówił: Święta są najgorszym czasem, bo wtedy każdy siedzi w swoim kącie, myśli o rodzinie, o wolności, nikt się do siebie nie odzywa. A myśmy funkcjonowali zupełnie inaczej. Przygotowywaliśmy wspólnie wieczerzę, opowiadaliśmy o naszych rodzinnych zwyczajach wigilijnych, doprawianiu potraw itd.

Wszystkim Internautom życzę wszystkiego dobrego, Wesołych Świąt i pamięci, że niezależnie od sytuacji Święta są Świętami i należy świętować ściśle zgodnie z tradycją. To daje dopiero zadowolenie. Święta z cateringu nie dają żadnej przyjemności, tak jak plastikowa choinka.

ruk
[fot. IPN /www.13grudnia81.pl]

Słowa kluczowe:

Andrzej Gwiazda

,

stan wojenny

,

święta

Warto poczytać

  1. szczerskipapSISI 24.05.2017

    Szczerski o szczycie NATO

    Naszym oczekiwaniem jest potwierdzenie trwałości zobowiązań warszawskiego szczytu NATO - powiedział w środę szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski zapowiadając udział prezydenta Andrzeja Dudy w spotkaniu szefów państw Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli.

  2. mid-17524148 24.05.2017

    B. właściciel Jet Air przed komisją ds. Amber Gold

    "Pierwszy kontakt z Marcinem P. miałem w czerwcu 2011 r.; dzień po naszym spotkaniu i przedstawieniu propozycji inwestycji w Jet Air przelano nam pieniądze" – mówił były właściciel OLT Jet Air Poland Krzysztof Wicherek w środę przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

  3. mid-17523010 24.05.2017

    Macierewicz: Zobowiązuję się do służby Polsce

    „Trzeba, by na czele rządu stali tacy ludzie, którzy rozumieją, czym jest bezpieczeństwo, patriotyzm i Ojczyzna”.

  4. macierewiczpap 24.05.2017

    Przepadł wniosek o wotum nieufności dla Macierewicza

    Sejm odrzucił wniosek PO o wotum nieufności wobec szefa MON min. Antoniego Macierewicza. W głosowaniu 190 posłów opowiedziało się za jego odwołaniem, 238 – przeciw, a 14 wstrzymało się od głosu.

  5. mid-17524161 24.05.2017

    Ostre słowa premier Szydło w obronie szefa MON

    "Dokąd zmierzasz Europo? Powstań z kolan, bo będziesz opłakiwała codziennie swoje dzieci!"

  6. bkempa1270x714sgs1bs32b2sb 24.05.2017

    Kempa: Budka godzi w moje dobre imię

    „Mam prawo, aby chronić moje dobre imię i będę korzystać z tych instrumentów” - podkreśliła szefowa KPRM.

  7. carac21 24.05.2017

    Airbus Helicopters poszkodowanym?

    Grupa Airbus Helicopters wystąpiła o dołączenie jej w charakterze poszkodowanego do postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień - poinformowała firma w środę PAP.

  8. mid-17524049 24.05.2017

    Ziobro: Stachowiak nie zginął od tasera

    „Biegli uznali, że badania nie dają podstaw do jednoznacznego ustalenia bezpośredniej przyczyny śmierci”.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook