Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Grudzień 70': Przychodzimy, by zaczerpnąć u źródła naszej wolności

16.12.2013

Są wśród nas! – tym okrzykiem i rytmem werbli witano kolejne nazwiska ofiar Grudnia’70 z Gdyni, Gdańska, Szczecina i Elbląga, gdańskich ofiar stanu wojennego, górników poległych w KWK Wujek, zamordowanych skrytobójczo kapłanów i wszystkich tych, którzy oddali życie za to byśmy mogli żyć godnie w walce o wolną Polskę, wyczytywanych przy pomniku Poległych Stoczniowców w 43 rocznicę grudniowej masakry.

- To już kolejny grudzień, kolejny raz przychodzimy pod gdańskie trzy krzyże by pamiętać. I ciągle rodzi się pytanie, czy warto. Nie doczekaliśmy się sprawiedliwości. Ale za każdym razem dajemy odpowiedź. Tak! Warto. To nasz obowiązek wobec ofiar. To uparte pamiętanie ma inny wymiar. Przychodzimy tutaj by zaczerpnąć u źródła naszej wolności i aby przypomnieć sobie, że istnieją wartości, dla których czasem warto oddać życie, a na pewno warto dla nich żyć. To jest przesłanie naszej upartej pamięci. Obyśmy znaleźli następców, którzy będą czerpać z tego źródła wolności - mówił u stóp pomnika prezes IPN dr Łukasz Kamiński.

Przewodniczący gdańskiej „S” Krzysztof Dośla, zwracając się do zgromadzonych „w naszym gdańskim sanktuarium” nie ma złudzeń: trzeba zrobić wszystko by ta tragiczna historia Grudnia nigdy się nie powtórzyła;

- Bo wolność krzyżami się mierzy – zaczął wersem „Czerwonych maków na Monte Cassino” Krzysztof Dośla.

- Historia naszej Ojczyzny znaczona jest zbyt wieloma krzyżami. Wydawało się, że po masakrze dokonanej przez komunistycznych siepaczy w Czerwcu 1956 roku w Poznaniu, że to już więcej na polskiej ziemi nie może się przydarzyć, a jednak… Przyszedł Grudzień roku 1970 i po raz kolejny stoczniowcy, portowcy, Polacy wyszli na ulicę by się upomnieć o godność człowieka pracy. Władza przeciwko protestującym wyprowadziła czołgi i strzelać do ludzi tak, aby zabić.  A później był stan wojenny. Tyle razy brat strzelał do brata. Czy nie jest tak, że zbrodnia nieukarana rodzi bezkarność, a nieukarani przestępcy powołują kolejne pokolenia przestępców, wiernych naśladowców? – pytał dramatycznie Krzysztof Dośla.

- Ci którzy wydawali rozkazy pozostawali bezkarni. I dzisiaj próbuje się postawić znak równości między katem a ofiarą. Przychodzimy, bo nasza pamięć jest strażnikiem naszej przyszłości, by nigdy więcej Polak nie strzelał do Polaka, byśmy mieli prawo do protestu, a władza by słuchała obywatela. Ale jeśli zbrodnia pozostała nieosądzona, a zbrodniarz nie został nazwany zbrodniarzem to wszystko może się wydarzyć. Nie dopuśćmy by kiedykolwiek ktokolwiek mógł nakazać strzelanie do rodaków  – dodał lider gdańskiej „S”.    

Smutnym wspomnieniem podzielił się z kolei gdański kapłan z legendarnej stoczniowej parafii:

- Kiedy miała miejsca masakra robotników na Wybrzeżu byłem jeszcze dzieckiem. Mama zabrała mnie na wieś, ale i tam było słuchać huk wystrzałów i łunę. Pytałem mamy co się dzieje, ale nie potrafiła udzielić mi odpowiedzi – wspominał ks. Ludwik Kowalski, proboszcz parafii p.w. św. Brygidy w Gdańsku.

To w tej parafii kilka chwil wcześniej odprawiona została msza święta.  Ci, którzy pamiętają o polskiej drodze do wolności poprzez Grudzień’70 spotkali się w poniedziałkowy wieczór w bazylice p.w. Św. Brygidy w Gdańsku, parafialnym kościele gdańskich stoczniowców. O pamięć, sprawiedliwość wolną od zemsty i zwyciężanie zła dobrem apelował do związkowców z NSZZ „Solidarność” i mieszkańców Gdańska przybyłych na uroczystość ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański, modląc się w intencji Ojczyzny.

- Tyle zostało wypowiedzianych kazań, tyle przemówień. Ofiary doczekały się pomnika z trzech krzyży, a wciąż trzeba wołać o prawdę o ludzkich losach, o ludzkich losach. Tak tej prawdy brakuje, również dzisiaj wokół smoleńskich dramatów. Chrześcijaństwo jest drogą krzyża, ale trzeba mieć nadzieję. Kotwice na gdańskich trzech krzyżach to znak nadziei. I wtedy były opory przed wystawieniem pomnika Poległych Stoczniowców i gdyby ktoś dzisiaj chciał postawić pomnik z krzyży to by się to nie zrealizowało. Cokolwiek przychodzi nam czynić by upamiętnić tragedię trzeba czynić natychmiast. Bo potem przychodzi historyczna amnezja. Panoszą się zdrajcy, fałszerze – mówił do zgromadzonych metropolita gdański, przypominając, że grudniowy dramat był upomnieniem się o prawa człowieka, o godność ludzi pracy. Niestety po tragedii Grudnia’70 nastąpiła tylko obietnica ludzkich rządów i zapowiedź likwidacji stoczni.

Abp. Sławoj Leszek Głódź mówiąc, że Gdańsk zostawił głęboki ślad na drodze ku wolności.

Artur S. Górski

[fot. PAP/ Adam Warżawa]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook