Jedynie prawda jest ciekawa

Graś i Klich idą w zaparte

13.01.2012

Media informują o najnowszych ustaleniach Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, z których wynika jednoznacznie, że słowa ze stenogramów smoleńskich przypisywane do tej pory gen. Błasikowi, wypowiedział w rzeczywistości drugi pilot major Robert Grzywna. Oznacza to, że gen. Błasik nie naciskał na pilotów, a ci dobrze odczytywali wysokość na jakiej znajdował się samolot. Wg ustaleń Komisji Millera, właściwy wysokościomierz miał bowiem odczytywać jedynie - "na własne potrzeby" - gen. Błasik, a piloci nie zdawali sobie sprawy, jak nisko jest samolot. Obala to główną tezę raportu Millera.

W rozmowie z RMF FM były polski akredytowany przy MAK Edmund Klich, który już w maju 2010 r. ogłosił, że gen. Błasik był w kokpicie tupolewa, bagatelizował nowe ustalenia krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Nowe informacje o zapisach nagrań z kokpitu tupolewa nie są żadnym przełomem. Jego zdaniem, to, że nie ma głosu gen. Błasika, to nie znaczy, że nie był w kabinie. Dla mnie to nie ma większego znaczenia.

Rosyjską wersję o obecności gen. Błasika w kabinie tupolewa Klich opiera na informacji, że jego ciało znaleziono w kokpicie obok ciała nawigatora. Co więcej, Klich nadal uważa, że uprawniona jest teza o presji generała wywieranej na załogę.

O najnowsze ustalenia Instytutu Ekspertyz Sądowych reporter RMF FM zapytał również rzecznika rządu Pawła Grasia. Ten również nie przywiązuje do nich większej wagi. To już nie przywróci życia tym, którzy w tej katastrofie zginęli - krótko skwitował.

Oburzenie słowami Grasia wyraziła już Małgorzata Wasserman. Ta wypowiedź oznacza, że rząd, którego rzecznikiem jest Graś, kłamał. Jestem zdumiona w najwyższym stopniu. To ten rząd, po przewodnictwem ministra Millera tworzył raport i na podstawie utworzonego przez siebie raportu podawał społeczeństwu przebieg katastrofy. Okazuje się, że cała komisja poświadczyła nieprawdę. Podpisał się pod tym m.in. minister. Powstaje pytanie o odpowiedzialność karną i przed Trybunałem Stanu.

Z kolei Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską uważa, że ekspertyza choć nie mówi wprost, że w kokpicie nie było gen. Błasika, stwierdza jednoznacznie, że wśród zidentyfikowanych głosów nie ma głosu gen. Błasika. To oznacza, że dokumentacja, którą dotychczas publikowano, była mniej lub bardziej świadomie, ja tego nie mogę oczywiście ocenić, ale sfałszowana.

W wypowiedzi dla Gazety Polskiej Codziennie Macierewicz uznał, że w takiej sytuacji całe śledztwo trzeba zacząć od nowa, a kluczowymi dowodami, które natychmiast muszą się znaleźć w Polsce są oryginały czarnych skrzynek oraz wrak Tu-154M o numerze bocznym 101, własność Rzeczypospolitej Polskiej.

Greg/RMF.FM, Rzeczpospolita, GPC, TVP.Info

[fot. Wikipedia]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook