Jedynie prawda jest ciekawa

Gowin zadowolony z powołania podkomisji smoleńskiej

05.02.2016

Gowin: "Jeżeli ktoś by mnie dzisiaj zapytał, czy są podstawy do tego, by uznać, że był to zamach, to odpowiedziałbym, że „nie”. Jeżeli ktoś by mnie zapytał, czy go wykluczam, to również odpowiedziałbym, że „nie”.

- W 2012 roku jako minister sprawiedliwości zostałem zobowiązany przez parlament do przedstawienia przebiegu śledztwa smoleńskiego. Nie znalazłem nic, co byłoby ukrywane, ale nie miałem dostępu do akt prokuratorskich. Co jest w tych aktach, tego nie wiem - powiedział w TVP Info wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin.

Zaznaczył jednak, że przez kolejne lata „rosły jego wątpliwości” dotyczące katastrofy.

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało w czwartek, że wznowiono badanie katastrofy smoleńskiej. Przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego została powołana podkomisja, która – jak zapowiedział minister Antoni Macierewicz – zbada „całość tragedii smoleńskiej”. Jej pierwsze posiedzenie zaplanowano na początku marca.

- Rzeczą oczywistą chyba dla wszystkich Polaków jest to, że tło, przyczyny i okoliczności tej katastrofy wymagają dalszych wyjaśnień. Winni jesteśmy to i ofiarom tej strasznej tragedii, ich rodzinom, i nam wszystkim - komentował powstanie podkomisji Jarosław Gowin.

Dodał, że przez lata jego stanowisko ws. katastrofy smoleńskiej ewoluowało i obecnie także nie jest jednoznaczne.

- Jeżeli ktoś by mnie dzisiaj zapytał, czy są podstawy do tego, (by uznać), że np. był to zamach, to odpowiedziałbym, że „nie”. Jeżeli ktoś by mnie zapytał, czy wykluczam zamach, to również odpowiedziałbym, że „nie” - mówił wicepremier.

Zaznaczył, że wynika to m.in. z tego, że wciąż trwa śledztwo prokuratorskie, a po drugie – przez lata rosły jego wątpliwości dotyczące katastrofy.

- Przez te wszystkie lata raczej gromadziły mi się wątpliwości, niż coś mi się rozjaśniało - podkreślił Gowin. Według wicepremiera pojawiło się zbyt dużo „niezweryfikowanych informacji po wszystkich stronach tego sporu”.

- Coś przez te lata się zdarzyło. Czy w 2012 roku ktokolwiek wyobrażałby sobie, że cywilny samolot holenderski mógłby zostać zestrzelony nad terytorium Ukrainy? - pytał Jarosław Gowin. Dodał, że „wątpliwości jest dużo i niczego na tym etapie nie można wykluczać”.

- Niech działa prokuratura, niech działa nowa podkomisja - podkreślił.

Wicepremier odniósł się także do kwestii wraku prezydenckiego tupolewa, który wciąż znajduje się w Smoleńsku.

- Ktokolwiek rządzi polskim państwem, powinien oczekiwać i oczekuje od strony rosyjskiej, że szczątki samolotu pojawią się w Polsce. Chociażby dlatego, że na nich w sensie symbolicznym jest krew polskich bohaterów - wyjaśniał.

Jarosław Gowin odniósł się również do kwestii organizacji wizyt premiera i prezydenta w Smoleńsku.

Od początku podkreślałem, że wizyta Lecha Kaczyńskiego i wcześniejsza wizyta Donalda Tuska zostały fatalnie przygotowane zarówno po stronie polskiej, jak i rosyjskiej.

ansa/TVP Info

[FOTO: ansa]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook