Jedynie prawda jest ciekawa

Gen. Janicki to inżynier ceramik

24.07.2012

Zawód wyuczony - inżynier ceramik, absolwent krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, były kierowca byłego prezydenta Lecha Wałęsy, dziś - szef Biura Ochrony Rządu. Przeszedł oszałamiającą ścieżkę kariery w BOR - w 2005 r. mianowany na generała brygady, rok po katastrofie smoleńskiej - awans na generała dywizji. Tylko magisterium brak – kreśli sylwetkę szefa BOR „Nasz Dziennik”.

W dokumentach ze śledztwa smoleńskiego w rubryce "stopień wojskowy i przynależność" przy Janickim figuruje wpis – nie dotyczy. Takich informacji nie ma też na stronie internetowej BOR. Czytamy tam tylko, że 26 listopada 2007 r. na stanowisko szefa tej formacji powołał Janickiego obecny premier Donald Tusk.

„ND” przypomina, że pierwsza osoba w BOR to absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Służbę w resorcie spraw wewnętrznych rozpoczął w 1987 r., a w Biurze Ochrony Rządu pracuje od 1988 roku. W latach 90. zajmował m.in. stanowiska służbowe szefa wydziału, szefa oddziału transportu. 29 marca 2001 r. minister spraw wewnętrznych i administracji Marek Biernacki powołał ówczesnego ppłk. Janickiego na stanowisko zastępcy szefa BOR. Cztery lata później, 12 czerwca 2005 r., prezydent Aleksander Kwaśniewski mianował go na stopień generała brygady.

Gazeta wskazuje, że w czasie jego kariery musiały zachodzić wyjątkowe przesłanki do szybszego niż przewidziane w ustawie o BOR awansowania na kolejne stopnie.

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 4 września 2002 r. w sprawie wymagań, jakim powinien odpowiadać funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu na stanowisku szefa komórki organizacyjnej lub innym stanowisku służbowym, żeby zostać szefem Biura Ochrony Rządu, a tym bardziej generałem, należy posiadać co najmniej wykształcenie wyższe drugiego stopnia i legitymować się tytułem zawodowym magistra. Tymczasem w dniu powołania na stanowisko szefa BOR Janicki miał tylko ukończone studia inżynierskie pierwszego stopnia.

Po drugie, w trakcie nominacji na szefa BOR Janicki był wprawdzie generałem, ale żeby nim zostać, również należy mieć odpowiednie wykształcenie.

- Należałoby sprawdzić, czy panu Janickiemu w trakcie szefowania BOR udało się uzupełnić braki w wykształceniu i uzyskać tytuł magistra – mówi były szef BOR płk Andrzej Pawlikowski.

Nic jednak na to nie wskazuje. Pytany w ostatnim czasie o przygotowania przez BOR wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu Janicki, syn kierowcy rektora AGH, przedstawił się - pod rygorem odpowiedzialności karnej - jako inżynier ceramik. A więc nadal nie magister.

„Nasz Dziennik” przypomina, że Marian Janicki był kierowcą w BOR za czasów prezydentury Lecha Wałęsy. O swoim wykształceniu i karierze rozmawiać z dziennikarzami nie lubi. BOR jest więcej niż powściągliwe, jeśli chodzi o udzielanie szczegółowych informacji na temat ścieżki kariery szefa.

- Na stronie internetowej znalazły się te informacje, które powinny się pojawić - mówi ppor. Grzegorz Bilski z biura prasowego BOR. - Nie cała historia musi być komunikowana na stronie internetowej - dodaje. Jak zaznacza, formacja nie ma w planach uzupełnienia strony o informacje związane z karierą wojskową Janickiego.

- Trochę mnie dziwi to, że generał Janicki nie chce ujawnić swoich kompetencji. Żadna z osób, które piastują wysokie stanowiska w wojsku w świecie zachodnim, nie ukrywa swoich życiorysów, karier, są z nich dumni, mówią o tym po to, by wykazać, iż posiadają kompetencje adekwatne do zajmowanego stanowiska. To jest podawane do informacji publicznej. My również mamy do tego prawo jako obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, aby znać życiorys i kompetencje osoby postawionej na tak wysokim stanowisku jak pan generał Janicki - zaznacza gen. Roman Polko.

 

Więcej w „Naszym Dzienniku”.

Rch

[Fot. PAP / Grzegorz Jakubowski]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook