Jedynie prawda jest ciekawa

Gangsterska przeszłość posła

10.01.2014

Wojciech Penkalski pobił mężczyznę do nieprzytomności i wywiózł do lasu. Kobiecie przystawiał pistolet do głowy żądając haraczu.

To chyba najbardziej ponura postać w polskim parlamencie i jeden z największych powodów do wstydu tak dla Sejmu, jak i wyborców, którzy oddali na niego swój głos. W ostatnich wyborach Wojciech Penkalski, człowiek Palikota z Braniewa, zdobył aż 9255 głosów, mimo że dość głośno mówiło się o jego przestępczej działalności.

Po tym, jak w mijającym tygodniu zatrzymany przez policję poseł wulgarnie groził funkcjonariuszom wyrzuceniem z pracy, „Fakt” przypomina jego kłopoty z prawem.

- Miałeś kiedyś wyrwane ręce? Masz dla kogo żyć? – powiedział kiedyś do policjanta w sklepie.

Dostał za to 500 zł kary.

Trzy lata wcześniej potrącił pieszego. Sąd ukarał go grzywną, ale nie została zapłacona. 

W czasach, gdy z dumą chodził w dresie i z łańcuchem na szyi jako braniewski mafioso, terroryzując okolicę, pobił kamieniem młodego mężczyznę, który mu podpadł. Dostał 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.

Rok później groził bronią Wiesławowi O. i jego matce, żądając 3 tys. zł haraczu.

„Trzymając pistolet w prawej ręce, skierował go do dołu, a lewą ręką przeładował (...). Uniósł go i skierował w kierunku mojej matki” – relacjonował poszkodowany. Penkalski usłyszał wyrok: półtora roku więzienia.

Kolejny rok za kratkami dostał za pobicie kijem bejsbolowym Krzysztofa K. Żądał od niego 15 tys. zł. Gdy ten odmówił, obezwładnił go i okładał kijem po rękach i nogach. Potem wywiózł za miasto, wywlókł z auta, zepchnął ze skarpy, bił kijem i kopał, także w głowę. Opamiętał się, gdy K. przestał się ruszać.

Biegli stwierdzili, że bił wystarczająco mocno, by „zdarzenie mogło skutkować zgonem lub spowodować trwałe niedowłady czy porażenia”.

Okazało się wówczas również, bierze narkotyki – m.in. amfetaminę i kokainę.

Dziś wyroki Penkalskiego są zatarte, więc teoretycznie jest człowiekiem niekaranym. Ale jego przeszłości nie da się wymazać, o czym świadczą kolejne „wyskoki” warmińskiego bonza.

ruk, „Fakt”

 [Fot. "Fakt" / Jan Nowak]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook