Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

"Frekwencja w referendum to czerwona kartka dla PO"

07.09.2015

- To podsumowanie pięcioletnich rządów Bronisława Komorowskiego i PO - mówił Mariusz Błaszczak.

- Niska frekwencja w referendum to czerwona kartka dla PO - uważają politycy PiS.

- Platforma potraktowała referendum jak element walki politycznej - oceniła Beata Szydło.

Według cząstkowych danych PKW - ogłoszonych w poniedziałek rano - frekwencja w niedzielnym referendum wyniosła 7,48 proc.

- To referendum nie zostało zwołane z myślą o obywatelach i ich prawie do zabrania głosu w ważnych sprawach, a zostało zwołane tylko i wyłącznie ze względu na to, że politycy Platformy uznali, że to jest dobry element w kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego - mówiła w Krakowie kandydatka PiS na premiera Beata Szydło.

- Polacy pokazali wczoraj politykom PO czerwoną kartkę - kontynuowała - i sądzę, że kolejny ważny moment nadejdzie 25 października przy urnach wyborczych

Według Szydło PO potraktowała "ważny element życia demokratycznego, jakim jest referendum, jako element walki".

- Jeżeli politycy PO uważają, że mogą oszukiwać Polaków, oszukiwać obywateli i dla swoich koniunkturalnych interesów politycznych wykorzystywać na przykład referendum, to wczoraj Polacy dali jasną odpowiedź, że się na to nie zgadzają - podkreśliła Szydło.

Jak dodała, "referendum było tylko elementem kampanii wyborczej i była na to zgoda polityków PO".

- Nikt inny tylko senatorowie PO poparli to referendum Bronisława Komorowskiego. Potem odmówili głosu obywatelom w referendum, które zostało zaproponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - powiedziała polityk PiS.

Szydło oceniła, że gdyby zadano pytania proponowane przez PiS i prezydenta Dudę, a które "przynieśli Polacy", to frekwencja byłaby "bardzo wysoka". PiS chciał uzupełnienia referendum o pytania ws. wieku emerytalnego, Lasów Państwowych i obowiązku szkolnego 6-latków.

Ponadto kandydatka PiS zarzucała politykom Platformy Obywatelskiej "oderwanie od rzeczywistości" i myślenie wyłącznie w kategoriach "utrzymania się u władzy".

Tymczasem - mówiła Szydło - Polacy chcą rozmawiać o ważnych sprawach, Polaków interesuje to, czy będą mieli na utrzymanie rodzin, czy będą mogli decydować o tym, kiedy ich dzieci pójdą do szkoły i wypowiedzieć się w sprawie wieku emerytalnego.

- My proponujemy tylko jedno: rozmowę i debatę o ważnych dla nich sprawach. Polityk nie może być oderwany od rzeczywistości, my przychodzimy na służbę - mówiła kandydatka na premiera.

Wcześniej do wyników referendum odniósł się w Sejmie szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

- To podsumowanie pięcioletnich rządów Bronisława Komorowskiego, to ludzie - niską frekwencją - powiedzieli, co sądzą o prezydenturze byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego i o koalicji rządzącej. Bo w końcu Bronisław Komorowski był kandydatem Platformy Obywatelskiej, popieranym również przez PSL - mówił Błaszczak.

Pytany o to, czy prezydent Andrzej Duda nie powinien odwołać wrześniowego referendum Błaszak ocenił, że gdyby prezydent to zrobił, byłby atakowany.

- Skoro nie odwołał - też jest atakowany, dlatego, że próbują politycy PO zrzucić winę z siebie na kogo innego. Zrzucają ją na obecnego prezydenta, na (Pawła) Kukiza - a to oni są winni temu, co się wydarzyło - dodał polityk PiS.

Jego zdaniem Komorowski tuż po drugiej turze mógł się wycofać z referendum lub poszerzyć liczbę pytań.

- W sposób dla siebie właściwy, arogancki, prezydent Komorowski odpowiedział, że tego nie zrobi i mamy taki rezultat, jakiego mogliśmy się spodziewać - powiedział Błaszczak.

Pytany, czy jego zdaniem należy zmienić przepisy dotyczące zarządzania referendum, przypomniał, że PiS opowiada się za obligatoryjnym przeprowadzaniem referendum w przypadku, w którym milion obywateli złoży taki wniosek. Jak ocenił, fakt, że PO się temu rozwiązaniu sprzeciwia,

- to jest hipokryzja ze strony partii, która obywatelskość ma wyłącznie w nazwie.

PAP

[FOTO: PAP/Jacek Bednarczyk]

Słowa kluczowe:

referendum

Warto poczytać

Facebook