Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Fotoradary na całe zło?

06.01.2012

Fotoradary przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na drogach – ocenia Główny Inspektorat Transportu Drogowego, który w piątek podsumował pierwsze pół roku funkcjonowania nowego systemy fotoradarowego.

Rzecznik GITD Alvin Gajadhur powiedział PAP, że w ciągu pierwszego pół roku funkcjonowania nowego systemu fotoradarowego zmniejszyła się liczba wypadków drogowych, jak również liczba zabitych i rannych. Jak podkreślił, w okresie ostatnich 6 miesięcy zginęło o 5,5 proc. osób mniej niż w analogicznym okresie roku 2010.

GITD obsługuje system fotoradarów od 1 lipca 2011 roku. W jego dyspozycji jest ponad 800 masztów do umieszczania fotoradarów, przejętych od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz policji, a także ok. 70 samych fotoradarów. Trwa przetarg na 300 nowych urządzeń.

Gajadhur podkreślił, że GITD porównuje ilość wypadków w okresie, w którym działał nowy system fotoradarów, czyli od początku lipca do końca grudnia 2011 - z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Statystyka wypadków drogowych całego roku 2011 w porównaniu z rokiem poprzednim jest bowiem niekorzystna. Według danych policji, w roku 2011 doszło do 39 tys. 594 wypadków - o 762 więcej niż w roku 2010; zabitych zostało w nich 4 tys. 142 osoby - o 235 więcej niż w roku poprzednim; rannych zostało 48 tys. 906 osób - o 46 osób mniej niż w roku 2010.

Podczas briefingu zorganizowanego przy jednej z warszawskich dróg wylotowych dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym w GITD Marcin Flieger podkreślał, że w miejscach tragicznych zdarzeń drogowych, gdzie zamontowano w ciągu ostatnich lat fotoradary, spadła – często nawet do zera - liczba wypadków i ofiar śmiertelnych.

"Bardzo się cieszę, że od lipca funkcjonuje system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, który znajduje się w strukturach GITD. Traktujemy go jako partnera i sojusznika w walce z piratami drogowymi" - powiedział PAP obecny na briefingu Marek Kąkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Jego zdaniem rozwijając system fotoradarów "bierzemy przykład od najlepszych". Wymienił m.in. Francję, gdzie taki system działa już 10 lat.

Komentując w rozmowie z PAP statystyki wypadków ubiegłego roku, a szczególnie jego końcówki Kąkolewski podkreślił, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo na polskich drogach, jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Zaapelował przede wszystkim do kierowców i pieszych o rozwagę i ostrożność na drodze.

Z policyjnych analiz wypadków drogowych wynika, że główną ich przyczyną jest przekraczanie dopuszczalnej prędkości. Do wypadków dochodzi często w małych miejscowościach, przez które przebiegają drogi krajowe czy wojewódzkie.

Do GITD wpłynęło już ponad 160 wniosków od mieszkańców i władz samorządowych z prośbą o objęcie ich miejscowości automatycznym nadzorem fotoradarowym. Jak powiedział Gajadhur, wnioski są wnikliwie analizowane i w najbardziej niebezpiecznych miejscach staną już pierwsze z nowo zakupionych fotoradarów.

GITD podkreśla, że proces poprawy bezpieczeństwa na drogach jest procesem długofalowym i realne efekty funkcjonowania systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym będą obserwowane w perspektywie czasu. Wynika to - według Gajadhura - m.in. z faktu, że w chwili obecnej GITD posiada zaledwie kilkadziesiąt fotoradarów, docelowo zaś będzie ich kilkaset, co powinno się przełożyć na znaczną poprawę bezpieczeństwa na drogach.

Jak powiedział PAP, 300 nowych fotoradarów powinno pojawić w połowie roku. Podkreślił, że nowe urządzenia nie będą wymagały "zgrywania" danych, jak dzieje się to w przypadku teraz funkcjonujących fotoradarów. Zdjęcia będą bowiem przesyłane on-line do Inspektoratu. Gajadhur dodał, że w lutym ma zostać rozpisany przetarg na zakup nowych urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości. Mają one zostać umieszczone na 24 niebezpiecznych odcinkach polskich dróg.

Według danych GITD, doświadczenia państw Unii Europejskiej jednoznacznie wskazują, iż wdrożenie systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym (tzw. systemu fotoradarowego) przynosi efekt w postaci znacznego spadku liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych.

We Francji, gdzie taki system wprowadzono w 2001 r. liczba śmiertelnych ofiar zdarzeń drogowych spadła z 8160 w roku rozpoczęcia funkcjonowania systemu do 4273 osiem lat później. W Holandii liczba osób, które zginęły w wypadkach spadła z 1281 w 1991 r. do 644 w 2009 r. - czyli niemal dwukrotnie.

Statystyki angielskie porównujące stan sprzed wprowadzenia systemu i po, wskazują na spadek liczby ofiar śmiertelnych i ciężko rannych w wypadkach o 35 proc., a w przypadku wypadków z udziałem pieszych - o 55 proc.

PAP
Fot. PAP/Wojciech Pacewicz


* * *

 

 

Łatwość z jaką godzimy się na coraz szerszą elektroniczną kontrolę naszych poczynań, a wkrótce także na automatyczne karanie obywatela przez maszynę, przeraża. Każda sroczka swój ogonek chwali, musi się więc pochwalić GITD, według której radary zwiększają bezpieczeństwo na drogach, ograniczając prędkość pojazdów. Załączony wykres zdaje się temu przeczyć, i świadczy raczej o tym, że bezpiecznie jest tylko przy samym radarze, o ile kierowca nie skupia się nadmiernie na obserwacji tego urządzenia. Wykres podpowiada, że radary powinny być ustawiane co kilometr, by było naprawdę bezpiecznie. Skoro jednak z badań wynika, że im mniejsza prędkość – tym bezpieczniej, po co producenci produkują coraz szybsze samochody?  Mój pierwszy w życiu samochód z trudem osiągał prędkość 100 km/h, jadąc z górki, a i tak udało mi się nim spowodować dość groźny wypadek. Może rzecz jest bardziej skomplikowana? Warto sobie też przy okazji uświadomić, do czego działalność miłośników fotopomiaru prędkości oraz cyberkary natychmiastowej i nieuchronnej doprowadziła. Oto kierowcy już niemal w ogóle nie reagują na same znaki nakazujące zdjęcie nogi z gazu, czego jestem codziennie świadkiem dojeżdżając 25 km do pracy. Naciskają hamulec, i to gwałtownie, dopiero wtedy, gdy widzą fotoradar. Wychodząc ze słusznego skądinąd założenia, że tylko tam gdzie on stoi, ograniczenie ma jakiś sens. Jeśli proces utraty zaufania do znaków drogowych nie wspartych elektroniką będzie postępował, niedługo do fotoradarów przywykniemy, a przy każdym ograniczeniu trzeba będzie postawić elektronicznego snajpera ze sztucerem. I tak przekroczenie prędkości o 10 km/h będzie kosztowało kierowcę strzał ostrzegawczy koło ucha, 20 km/h to już kula w ramię, a 30 km/h równało się będzie karze śmierci na miejscu. aj




CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook