Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Co ukrywa Energa?

15.10.2012

Parlamentarzystom Prawa i Sprawiedliwości odmówiono dostępu do dokumentacji firmy Energa Gdańsk. O sprawie portal Stefczyk.info poinformował poseł PiS Andrzej Jaworski. Zaznacza, że sytuacja, jaka miała miejsce w siedzibie firmy, zakrawa na skandal.

"Odmówiono nam dostępu do dokumentów związanych z zamknięciem budowy elektrowni w Ostrołęce. Co więcej, odmówiono nam spotkania w tej sprawie z Radą Nadzorczą. Tam natomiast przecież zasiadają przedstawiciele Skarbu Państwa. Oni mają obowiązek rozmawiania z parlamentarzystami w każdej chwili" - mówi Andrzej Jaworski, gdański poseł PiS. Polityk zaznaczył, że w firmie odcięto całe piętro, żeby tylko nie dopuścić posłów do przedstawicieli firmy.

Poseł Jaworski wskazuje, że odmowa udostępnienia politykom dokumentacji związanej z budową elektrowni w Ostrołęce oraz odmową spotkania z przedstawicielami firmy nie został w żaden sposób umotywowana. "To jest właśnie to nowe otwarcie rządu Donalda Tuska. Widać, że jeśli coś się zmieni to zmienia się na gorsze. Mamy do czynienia ze skandalem. W żadnym innym kraju Unii Europejskiej nie doszłoby do sytuacji, w której parlamentarzystom odmawia się wglądu w dokumenty oraz spotkania z Radą Nadzorczą. Doszło do sytuacji kuriozalnej. Odcięto cały piętro budynku, żeby nas zablokować" - tłumaczy. W jego ocenie "to jest sytuacja małego stanu wojennego", który ma ukryć kompromitującą rządzących sytuację".

W ocenie Jaworskiego decyzje spółki wynikają ze strachu. "Oni się boją, ponieważ zmarnowali ponad 200 milionów złotych. To niebagatelna kwota. To zostało zmarnowane przez osoby, za które Donald Tusk wziął pełną odpowiedzialność. One objęły stanowiska w bardzo dziwnych konkursach. Oni się boją prawdy. Być może dochodzi właśnie do fałszowania dokumentacji w tej sprawie" - tłumaczy Jaworski.

Poseł PiS wskazuje, że obecnie zostały im kroki prawne, by walczyć o informacje dotyczącą budowy elektrowni. "Na pewno powiadomimy w tej sprawie prokuraturę, Najwyższą Izbę Kontroli oraz zażądamy, by premier Donald Tusk wytłumaczył się z tej sytuacji przed Sejmem" - zapowiada Andrzej Jaworski.

Inny z posłów obecnych w siedzibie Energi Arkadiusz Czartoryski wskazuje, że obecność posłów w Gdańsku jest wynikiem ich wcześniejszych wizyty. "W zeszłym tygodniu byliśmy w siedzibie firmy 8 godzin. Nikt z zarządu nie spotkał się z nami. Złożyliśmy więc pismo z informacją, z jakimi dokumentami chcemy się zapoznać. Niestety do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Nikt się do nas nie odezwał. Postanowiliśmy więc ponownie zapytać, czy przygotowano dla nas dokumentację" - tłumaczy Czartoryski. Wskazuje, że przez tydzień zarząd wielokrotnie się wypowiadał publicznie, więc miał czas, by zapoznać się z prośbą parlamentarzystów.

Poseł wskazuje, że prośba, jaką skierowano do firmy Energa dotyczyła protokołu posiedzenia Zarządu Energi oraz protokołu z posiedzenia Rady Nadzorczej Energi wraz z uzasadnieniami, które dotyczą zablokowania budowy elektrowni w Ostrołęce. "Chcemy zapytać, jakie były motywy podjęcia tej decyzji. Chcemy również wiedzieć, jaki jest status tej budowy. Przedstawiciele Zarządu mówili bowiem jedynie o zawieszeniu budowy, a premier nie wymienił tej budowy, gdy przedstawiał wszystkie projektu w energetyce, jakie mają być prowadzone w Polsce. Mamy więc w tej sprawie sprzeczne wypowiedzi" - wyjaśnia poseł.

W rozmowie z portalem Stefczyk.info Arkadiusz Czartoryski wskazuje, że zgodnie z prawem parlamentarzyści powinni otrzymać wgląd do dokumentów już tydzień temu. "Pomimo naszych wniosków nie otrzymaliśmy dokumentów. Pomimo wezwania policji nie otrzymaliśmy tych materiałów. Przyjechaliśmy więc znów do siedziby. Tu zostaliśmy zablokowani przez ochronę. Za jej pośrednictwem prowadzimy rozmowy" - tłumaczy. Poseł Czartoryski wskazuje, że w prasie znalazły się wypowiedzi przedstawicieli firmy, którzy mówili, że jeśli skonkretyzują oni swoje żądania, otrzymają dokumenty. "Tyle tylko, że myśmy już wymienili konkretnie o co nam chodzi. Myśmy przecież złożyli konkretne zamówienie" - tłumaczy Czartoryski.

Poseł zaznacza, że przedstawiciele firmy nie chcą udostępnić żądanych dokumentów, ponieważ nie mają żadnych argumentów, które stałyby za zakończeniem budowy elektrowni w Ostrołęce. "Ta inwestycja się opłaca wszystkim. Jeśli tej elektrowni nie zbudujemy staniemy przed wyborem: blackout albo zakup energii z Kaliningradu" - zaznacza Czartoryski.

Do siedziby firmy Energa Gdańsk przybyli podobnie jak w zeszłym tygodniu posłowie Andrzej Jaworski, Arkadiusz Czartoryski oraz senator Robert Mamątow.

Upór przedstawicieli spółki Energa budzi zdziwienie i niepokój o treść żądanych dokumentów. Posłowie PiS kilka miesięcy temu weszli do spółki Elewarr i otrzymali wiele dokumentów. W nich znalazło się wiele dowodów na patologie. Pytanie więc, co znajduje się w materiałach wytwarzanych przez spółkę Energa. A sprawa jest bardzo istotna, ponieważ dotyczy niezwykle czułego bezpieczeństwa energetycznego Polski.

TK
[Fot. Energa.pl]
Słowa kluczowe:

Energa

,

prąd

,

PiS

,

elektrownie

,

Ostrołęka

CS144FotMINI

Czas Stefczyka 144/2017

PDF (7,88 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook