Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zarzuty dla dyżurnego ruchu ze Starzyn

14.09.2012

Andrzej N. usłyszał zarzuty. Pierwszy, spowodowanie marcowej katastrofy kolejowej pod Szczekocinami, sformułowany został już wcześniej. Dziś prokuratorzy zarzucili mu także poświadczenie nieprawdy w dokumentacji kolejowej. Zw. Zawodowy Dyżurnych Ruchu PKP jest oburzony sposobem zatrzymania.

– Podejrzany nie odniósł się do zarzutów i nie złożył wyjaśnień – powiedział Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Przesłuchanie Andrzeja N. już się zakończyło, został on zwolniony do domu. Prokuratura zakazała mu wykonywania zawodu dyżurnego ruchu kolejowego i innych obowiązków, związanych z bezpieczeństwem ruchu na kolei.

Prokurator zaznaczył, że na przesłuchanie podejrzanego zgodzili się biegli psychiatrzy. Z ich ostatniej opinii wynika, że stan zdrowia pozwala na wykonywanie czynności procesowych z jego udziałem. Wcześniej nie było to możliwe. Po katastrofie dyżurny trafił do szpitala psychiatrycznego. Został wypisany pod koniec sierpnia. 

Związek Zawodowy Dyżurnych Ruchu PKP nie kryje oburzenia sposobem w jaki doszło do zatrzymania Andrzeja N. wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym pisze: „W imieniu grupy zawodowej Dyżurnych Ruchu Polskich Kolei Państwowych wyrażamy głębokie oburzenie i stanowczy protest przeciw metodom działania częstochowskich prokuratorów. Nasz kolega nie został wcześniej w żaden sposób poinformowany o dacie, terminie i miejscu stawienia się na przesłuchanie prokuratorskie. Andrzej N. nie został potraktowany jak podejrzany lub nawet przestępca, lecz według metod, jakie stosuje sie wobec najgroźniejszych bandytów. Przypominamy jednocześnie, że nasz kolega jest po bardzo ciężkiej terapii szpitalnej a takie traktowanie przez prokuraturę może w szybkim czasie zniweczyć cała prace wielu lekarzy, którzy ustabilizowali stan zdrowia Andrzeja N.” – oświadczyli związkowcy.

Tuż po tragedii prokuratura sformułowała wobec N. zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 8 lat więzienia. Nie wiadomo, czy teraz nie zostanie on zmodyfikowany.

Według opinii zespołu biegłych psychiatrów i psychologa, którzy przez dwa miesiące obserwowali N. w szpitalu, dyżurny w chwili katastrofy był poczytalny. Oznacza to, że może odpowiadać karnie.

Śledztwo w sprawie katastrofy jest przedłużone do 3 grudnia. W postępowaniu zgromadzono już bardzo obszerny materiał dowodowy, przesłuchanych zostało wielu świadków - głównie poszkodowanych w katastrofie, bliskich ofiar i pracowników kolei. W śledztwie zgromadzono wiele dokumentów kolejowych, nie tylko bezpośrednio związanych z marcową katastrofą, ale też dotyczących np. szkoleń i ruchu pociągów.

3 marca wieczorem w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia - na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa - zderzyły się czołowo pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa - Kraków. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa. Według prokuratury Andrzej N. doprowadził do skierowania jednego z pociągów na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem. W katastrofie zginęło 16 osób, a ponad 50 zostało rannych.

PAP/kop
[fot. PAP/J. Bednarek]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook