Jedynie prawda jest ciekawa

Dwa lata po katastrofie pod Szczekocinami

02.03.2014

We wsi Chałupki w wyniku czołowego zderzenia pociągów zginęło 16 osób, a ok. 100 odniosło obrażenia.

Bliscy ofiar, uczestnicy akcji ratowniczej, przedstawiciele spółek kolejowych i lokalnych władz obchodzili w niedzielę drugą rocznicę katastrofy kolejowej pod Szczekocinami.

Choć dokładna rocznica tragedii mija w poniedziałek, rocznicowe uroczystości odbywały się dzień wcześniej. Przed południem w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Goleniowach została odprawiona msza św. w intencji ofiar. Po południu w pobliskich Chałupkach, przy upamiętniającym ich pomniku, zostały złożone kwiaty i zapalone znicze. Pomnik stoi kilkaset metrów od miejsca tragedii, przy domu sołtys Chałupek.

Do katastrofy doszło w sobotę wieczorem 3 marca 2012 r. niedaleko Zawiercia - na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Zderzyły się czołowo pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa-Kraków. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa.

Jako pierwsi z pomocą przybiegli mieszkańcy Chałupek i innych okolicznych wsi, którzy usłyszeli huk zderzających się pociągów. Wyciągali z wagonów poszkodowanych, przynosili koce i gorącą herbatę lub po prostu trzymali uwięzionych w wagonach za rękę i pocieszali. Chwilę później na miejscu katastrofy pojawiła się straż pożarna, karetki pogotowia i policja.

Rannych w wypadku przewożono do szpitali m.in. w Sosnowcu, Myszkowie, Zawierciu, Włoszczowie i Krakowie. Hospitalizowano w sumie ok. 50 poszkodowanych. Katastrofy nie przeżyło 16 osób. Najmłodsza śmiertelna ofiara miała 25 lat, najstarsza - 55.

Śledztwo ws. katastrofy prowadzi Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, postępowanie jest przedłużone do czerwca. Zarzuty usłyszeli dyżurni ruchu ze Starzyn i Sprowy Andrzej N. i Jolanta S. Są podejrzani o nieumyślne spowodowanie katastrofy, za co grozi osiem lat więzienia, oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentacji dotyczącej ruchu pociągów.

Dyżurny ruchu ze Starzyn według prokuratury doprowadził do skierowania pociągu Warszawa-Kraków na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem. Dyżurna ze Sprowy - według śledztwa - wydała zezwolenie na wjazd pociągu relacji Przemyśl-Warszawa na tor, po którym jechał już pociąg z Warszawy do Krakowa. Zdaniem prokuratury dyżurna nie sprawdziła, jaka jest przyczyna zajętości toru, co było jej sygnalizowane przez system kontroli ruchu.

Z przesłanej prokuraturze kompleksowej opinii specjalistów z zakresu kolejnictwa wynika, że pociąg relacji Warszawa-Kraków na krótko przed katastrofą jechał 100 km/h. 400 metrów przed zderzeniem rozpoczął manewr hamowania, w chwili zderzenia miał prędkość 40 km/h. Skład relacji Przemyśl-Warszawa jechał 98 km/h i w ogóle nie zaczął hamować. Biegłym nie udało się ustalić, dlaczego tak się stało.

PAP/run

fot. YouTube/KolejTV

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook