Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Duda: z tym rządem rozmawiać się nie da

14.08.2013

Piotr Duda, lider "Solidarności" zaprasza na manifestację wszystkich, którzy czują się lekceważeni przez rząd. "Kropla drąży skałę, dlatego musimy być konsekwentni".

Piotr Duda, lider "Solidarności" w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" zapowiada walkę o postulaty pracownicze. Tłumaczy, że związek jest przygotowany na długi marsz.

"To, co zapoczątkowała „Solidarność” w ubiegłym roku, zbierając podpisy pod referendum emerytalnym, pokazało społeczeństwu, że można coś zrobić, choć politycy nie chcą się podzielić demokracją bezpośrednią, nie chcą nam oddać wolności" - mówi Piotr Duda.

Pytany, czy nie obawia się, że zapowiadany strajk będzie nieskuteczny, przyznaje, że obawy są zawsze. Ale zaraz dodaje: "Kropla drąży skałę, dlatego musimy być konsekwentni i to, co będziemy robić we wrześniu, jest tylko kolejnym etapem. Nie można siedzieć i narzekać, że nic się nie da zrobić".

Wskazuje na upór, z jakim walczono o koncesję dla Telewizji Trwam. "To było to samo. Konsekwencja i upór aż do zwycięstwa" - dodaje.

Zaznacza, że nawet po fakcie, czyli wejściu w życie ustawy wydłużającej wiek emerytalny oraz zmieniającej kodeks pracy warto walczyć. "Każdą ustawę można zmienić, tylko władza, która to zrobi, musi mieć przekonanie, że pracownik jest podmiotem, a nie przedmiotem" - zaznacza Duda.

Szef "Solidarności" podkreśla, że wrześniowe protesty mają "wymiar ponadpracowniczy". "Główny postulat: „Więcej wolności dla Polaków”, dotyczy zmiany Konstytucji w obszarze referendum krajowego, tak by były one obligatoryjne. Drugim hasłem tego protestu jest „Dość lekceważenia społeczeństwa!”. Kto czuje się lekceważony przez ekipę rządową, nie tylko w sprawach pracowniczych, powinien w tych dniach, a szczególnie 14 września, w sobotę, być w Warszawie. Spotkania, które odbywam na terenie Polski z mieszkańcami, a także nasze wewnętrzne referenda związkowe pokazują, że ten rząd po 6 latach swojego funkcjonowania bardzo wielu naszych rodaków zlekceważył. Nie mam więc żadnych obaw, że w Warszawie w tych dniach pojawią się setki tysięcy ludzi. Szczególnie w sobotę, 14 września" - wyjaśnia związkowiec.

Przypomina, że gdy objął stanowisko szefa "S" był oskarżany o zbyt bliskie związki z PO. "Ja mam być tylko i wyłącznie skutecznym przewodniczącym załatwiającym sprawy pracownicze. Tymczasem z tym rządem rozmawiać się nie da, bo on lekceważy społeczeństwo i związki zawodowe. Reprezentuję 700 tys. członków związku. Jeśli premier lekceważy mnie, to lekceważy również te 700 tys. ludzi, których reprezentuję. Nie pogniewałem się na premiera, gdy zlekceważono mnie podczas debaty referendalnej w Sejmie. Jest mi to obojętne. Mogę być codziennie obrażany, jeśli tylko w sprawach pracowniczych będzie można dojść do porozumienia. Muszę mieć grubą skórę i prowadzić trudne negocjacje. Koalicja PO – PSL i rząd Tuska traktują nas jednak przedmiotowo, tak jakbyśmy nie byli dla nich żadnym partnerem" - tłumaczy.

Piotr Duda wskazuje, że "rządzący liczą na to, że będziemy biernie siedzieć w domu". "W tej chwili nawet propozycje zmiany ordynacji wyborczej, mające umożliwić głosowanie przez internet, są celowym zabiegiem, żeby ludzie nawet nie wychodzili z domów i najwyżej tylko raz na cztery lata na nich zagłosowali jak przysłowiowe – mówiąc brutalnie – „bydło wyborcze”, a potem niczym się nie interesowali. Co więcej, z jednej strony nawołuje się ludzi do uczestnictwa w wyborach, a z drugiej strony premier i prezydent nawołują do nieuczestniczenia w referendum w Warszawie" - komentuje Duda.

Cały wywiad w "Naszym Dzienniku".

TK
[Fot. PAP/Jakub Kamiński]
Słowa kluczowe:

Piotr Duda

,

strajk

,

pracownicy

,

Polska

,

polityka

Warto poczytać

Facebook