Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Donald Tusk w tarapatach

27.09.2011

Na kilkanaście dni przed wyborami nie sposób rozstrzygnąć, kto będzie zwycięzcą ani jaką przewagą wygra. Zagadką jest nie tylko to, kto będzie premierem, lecz także jaka ewentualna koalicja będzie Polską rządzić. Pewne jest tylko jedno – Donald Tusk jest w tarapatach.

Poważną diagnozę uniemożliwiają przede wszystkim ośrodki badań publicznych, ogłaszające raz po raz wykluczające się nawzajem sondaże. Wprawdzie w ani jednym sondażu opublikowanym do chwili pisania tego tekstu PiS nie zyskało przewagi nad Platformą, to niektóre pokazują małą, kilkuprocentową różnicę między obydwiema partiami. Przy wieloletnim już obyczaju wyborców, by nie zdradzać ankieterom zamiaru głosowania na PiS, co jest efektem nagonki na tę partię i zastraszania propagandą jej wyborców – można wnosić, że poparcie dla PiS jest niedoszacowane, a dla PO – zawyżone. Nie tylko to jednak sprawia, że trudno sondaże traktować poważnie.

Gry sondażami

Pamiętać trzeba o tym, co niedawno powiedział w Rzeczpospolitej prof. Wawrzyniec Konarski – wyborcze sondaże są narzędziem kształtowania postaw wyborczych i jako takie powinny w ogóle w kampanii być zabronione. Taką funkcję pełniły przed ostatnimi wyborami samorządowymi. Wówczas, jak w publikowanych np. na łamach tej samej „Rzeczpospolitej” sondażach GfK Polonia, PO miała 50-procentowe poparcie, o blisko 20 proc. większe, niż faktycznie uzyskała w wyborach. Teraz podobne, „kreatywne” sondaże pokazują się z nie mniejszą częstotliwością, choć może skala przeszacowania nie jest już tak ostentacyjna, choć ocenić to będzie można dopiero po ogłoszeniu wyniku wyborów. Takie sufitowe badania to nic innego jak przekaz do wyborców: głosujcie na zwycięzcę, nikt inny się nie liczy. Ale jest i druga strona tej gry – sondaże głoszące przygniatające zwycięstwo PO to także swoista pułapka dla Tuska. Zwycięstwo w 2007 r. zawdzięczał on zmobilizowaniu wyborców, którzy zazwyczaj do wyborów nie chodzili, nastraszonych „reżimem PiS” przez sztab i propagandystów Platformy. Sondaże wieszczące zwycięstwo Platformy demobilizują jednak ten sam elektorat. Szybko pojawiło się kilka innych badań wskazujących, że jednak PiS dogania PO, ale efekt mobilizacyjny, na razie, jest marny. Wyborcy przestali bać się PiS.

Strachy na Lachy

Najcelniej przyznał to Kazik Staszewski w wywiadzie dla „Trybuny Opolskiej”, gdy przyznał, że dał się nabrać na antypisowską retorykę partii Tuska. Wywiad natychmiast stał się głośny – co jak co, ale głosy celebrytów były jednym z najważniejszych lojalnościowych punktów propagandy Platformy. Kazik Staszewski z prostotą dający do zrozumienia, że przekaz Donalda Tuska to ściema, był ciosem. Natychmiast uruchomiono więc przekaz przykrywający Kazika – Muniek Staszczyk oświadczył wprawdzie, że on już się nie boi PiS, ale na Platformę będzie głosował nadal, żeby dokończyła swoje rządy. Nie rozwiązuje to jednak problemu – antypisowski strach udaje się wzniecać na nowo co najwyżej u stażystek w TVN. Przerażenie i histeria w redakcji „Gazety Wyborczej” owocujące tekstami o domniemanych hakach na Jarosława Wałesę czy przekonywaniem, że prezydent nie ma obowiązku dla dobra kraju powierzać zwycięskiej partii misji tworzenia rządu, bardziej śmieszy niż przestrasza. „Wyborczą” nie warto sobie jednak zawracać głowy – życie jest gdzie indziej.

A toczy się ono, jak widać z ekranów telewizorów transmitujących gospodarskie wizyty premiera, przede wszystkim na prowincji. Donald Tusk musiał ruszyć w Polskę, bo unikanie bezpośredniego kontaktu z Polakami po tym, jak wygwizdano go na stadionie i gdy nie umiał sobie poradzić w rozmowie z plantatorem papryki poszkodowanym przez wichurę, było aż nadto widoczne. Obawę przed gwizdami czy zruganiem przez rodaków premier musiał więc przełamać, trwało to ładnych kilka tygodni i chyba nie przyszło łatwo. Kto zna Donalda Tuska, ten wie, że wprawdzie on sam lubi upokarzać ludzi, ale traci rezon w sytuacjach, które odbiera jako upokarzające. Zabawne było obserwować takie sceny podczas wizyty Tuska w szkole w Piastowie. Premier wiercił się nerwowo, zerkając co jakiś czas dyskretnie w górę na transparent, jaki zawisł mu nad głową z napisem „Dość kłamstw”, a który udało się przemycić na spotkanie przeciwnikom rządu. Ponieważ niemal każde spotkanie, mimo ścisłej ochrony, wcześniejszych uzgodnień organizacyjnych z platformerskimi władzami samorządowymi i przywożenia działaczy Platformy na miejsce spotkań, owocowało informacjami o kolejnych protestach i krytyce, z jakimi spotykał się lider Platformy, jego sztab musiał zmienić charakter wyjazdów. Trasa Tuskobusa, mimo że zaplanowana wyłącznie przez tereny, gdzie Platforma tradycyjnie wygrywa, zamieniła się w trasę skarg, narzekań i rozpaczy, które dotąd, pod rządami Platformy, w mainstreamowych mediach nie miały prawa się pojawić.

Chcąc nie chcąc, Tusk musi sprostać zupełnie nowemu obrazowi, temu wizerunkowi Polski B, z którą nie miał dotąd chyba najmniejszego kontaktu. Takie zderzenie jest zupełnie nowym doświadczeniem dla premiera. Widać to po jego bezradności w kontaktach z ludźmi, których spotyka. Szef rządu umie co najwyżej ocierać łzy zrozpaczonej kobiecie. Po czterech latach rządów Platformy, które miały być po to, „by żyło się lepiej, wszystkim”, to wstrząsające zdjęcia kampanii. Być może Donald Tusk, pakując się w podobne sytuacje, zdaje sobie sprawę z wrażenia, jakie mogą wywoływać te ujęcia i dlatego tak chętnie wchodzi w zwarcie z kibicami. Skandujący, groźnie wyglądający mężczyźni w zderzeniu z szefem rządu, który próbuje nawiązać z nimi dialog – tak, to zestawienie może być zdecydowanie korzystniejsze. Niemniej mit o bijącym rekordy popularności premierze runął. Zwłaszcza że kolejne dni kampanii pokazują, że nie da się uciec od ludzkiej rozpaczy.

Najbardziej dramatyczny moment kampanii to samospalenie przed kancelarią premiera. Bez względu na marketingowe sztuczki propagandystów próbujących odwrócić znaczenie tej tragedii, trudno o bardziej dramatyczne postawienie pytania: premierze, jak żyć?

Niezalezna.pl

[fot.platforma.org]

 

Warto poczytać

  1. SAM9758-1 16.01.2017

    Szymański: Przygotowujemy wizytę Merkel

    "O terminie tej wizyty i jej agendzie decydować będzie premier Beata Szydło" - poinformował w poniedziałek wiceszef MSZ Konrad Szymański.

  2. money-256282960720 16.01.2017

    Urządzenia do głosowania za 13 tys. zł

    Łączny koszt usługi związanej z urządzeniami do głosowania w Sali Kolumnowej - sprzęt wraz z obsługą - wyniósł 12 600 zł netto.

  3. JSMG8731 16.01.2017

    Kownacki: Możemy czuć się bezpiecznie

    "Obecność wojsk amerykańskich jest gwarancją tego, że przez najbliższe kilkanaście lat będziemy mogli czuć się bezpiecznie".

  4. mid-17115287 16.01.2017

    Prezes PiS zapowiada zmiany w ordynacji wyborczej

    Chodzi m.in. o wprowadzenie kadencyjności wójtów, burmistrzów, prezydentów oraz przezroczyste urny w lokalach wyborczych.

  5. ZK1312201613t586a5264m800x778b5592 15.01.2017

    Nowoczesna złoży do TK wniosek ws. budżetu

    Wiceszefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer poinformowała w niedzielę PAP, że wniosek ws. ustawy budżetowej trafi do TK wraz z wnioskami o wyłącznie z ewentualnego składu orzekającego trzech "tzw. sędziów-dublerów": Lecha Morawskiego, Henryka Ciocha i Mariusza Muszyńskiego.

  6. gowus 15.01.2017

    Gowin: Apelujemy do partii, aby unikały sporów

    W niedzielę w Warszawie zebrał się Zarząd Krajowy Polski Razem Zjednoczonej Prawicy.

  7. CHAD10111558t5642303am800x26ad3e63 15.01.2017

    Bielan o zmianach w regulaminie Sejmu

    Wicemarszałek Senatu Adam Bielan (PiS) zapowiedział w niedzielę, że w najbliższych dniach politycy PiS będą zastanawiać się nad ewentualnymi zmianami w regulaminie Sejmu, które utrudniałyby takie działania posłów, które uniemożliwiają pracę parlamentu.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook