Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dom Jaruzelskiego jak twierdza

13.12.2011

Uczestniczyłem w kilku spotkaniach pod domem generała Jaruzelskiego na ulicy Ikara 5, znam dobrze ludzi, którzy uczestniczyli chyba we wszystkich. Jak zgodnie podkreślają, nigdy nie dochodziło tam do żadnych scysji, nie było żadnych awantur.

Wszystko odbywało się godnie, w skupieniu, najwyżej na koniec, już po oficjalnym zamknięciu uroczystości,  pojawiało się parę okrzyków pod adresem dyktatora. Kilkaset osób zgromadzonych przed willą nigdy nie wyrządziło Jaruzelskiemu żadnej krzywdy.

W tym roku uczestników nawet nie dopuszczono pod dom Jaruzelskiego - po raz pierwszy w dziejach pikiety. Po prostu już po południu zamknięto całą ulicę Ikara metalowymi barierkami, i otoczono kordonem kilkudziesięciu policjantów w kaskach i kamizelkach. Kilkadziesiąt metrów dalej ustawiono oddział konny, a w okoliczne uliczki - mówiąc z niewielką tylko przesadą - wciśnięto tyle wozów policyjnych, ile mogło się tam zmieścić.

Ceremonia odbyła się, ale na chodniku przy ulicy Puławskiej. Kilkaset osób odśpiewało hymn narodowy, "Boże coś Polskę", odbył się apel poległych w stanie wojennym. Krótkie przemówienia wygłosili Kornel Morawiecki oraz Andrzej Gwiazda. Kilkadziesiąt biało-czerwonych zniczy ustawiono w znak krzyża. Później uczestnicy spokojnie się rozeszli.

Doszło do jednego, drobnego incydentu z udziałem mężczyzny ubranego jak kibic. Coś krzyczał, dziesięciu policjantów zaczęło go szarpać i zabrało do samochodu na tyłach, wcześniej wlokąc parę metrów. "Prowokacja" - mówili zgromadzeni, stale spodziewający się jakiejś "akcji", która mogła uzasadnić tak przesadną obecność policji.

Zablokowanie ul. Ikara (częściowo także Puławskiej - głównej arterii miasta!) miało oczywiście czytelny sens. Chodziło u zepchnięcie przeciwników Jaruzelskiego do jeszcze mniejszego "getta", o uwidocznienie im, że nic nie mogą, nawet w przestrzeni miejskiej. Być może miał to być także swoisty "prezent" dla dyktatora, któremu po raz pierwszy od lat chciano zapewnić w tę noc spokój (na marginesie - Jaruzelskiego nie było, udał się do szpitala na planowany zabieg).

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że władze boją się już nie tylko pamięci o Smoleńsku, ale nawet tej pamięci - o ofiarach generała. Stworzenie atmosfery histerycznej obawy przed grupką głównie młodych ludzi oddających cześć pomordowanym znajdzie swoje miejsce na długiej liście bezwzględnych działań obecnej władzy w sferze symbolicznej.

Jacek Karnowski
[fot. Jak]


CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook