Jedynie prawda jest ciekawa

Dobijanie rannych nie zostanie zweryfikowane

28.09.2011

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie znalazła osób, które spreparowały dokumenty Agencji Wywiadu dotyczące tragedii pod Smoleńskiem. Śledztwo w tej sprawie toczyło się z zawiadomienia szefa Agencji Wywiadu gen. Macieja Huni. W śledztwie pominięto jednak istotny wątek.

Rok temu szef Agencji Wywiadu powiadomił prokuraturę o sfałszowaniu notatki dotyczącej rzekomej rozmowy oficera wywiadu z Andriejem Mendierejem, świadkiem katastrofy Tu-154M. Śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów początkowo prowadziła tamtejsza komenda policji, potem przejęła je ABW.

Według notatki, we wrześniu 2010 r. Rosjanin miał powiedzieć, że widział, jak rosyjscy żołnierze tuż po katastrofie biegali wokół wraku polskiego samolotu i oddawali strzały z broni maszynowej. Świadek miał stwierdzić, że wyglądało, jakby "dobijali rannych".

Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, w sprawie przesłuchano trzech dziennikarzy dysponujących rzekomymi notatkami wywiadu. Według ABW nie trzeba było nawet sporządzać analizy biegłego, który oceniłby dokumenty pod względem autentyczności. Co było podstawą do umorzenia śledztwa? Zeznania gen. Huni i jego zastępcy Piotra Juszczaka. Obaj zgodnie stwierdzili, że notatka dotycząca rzekomej rozmowy z Mendierejem jest nieprawdziwa.

Jak sprawę oceniają eksperci? Bogdan Święczkowski, były szef ABW, fałszywe notatki nazywa „klasyczną bombą dezinformacyjną”. Warto podkreślić, że w ramach śledztwa nie sprawdzono wątku dotyczącego motywów sfałszowania notatki. Komu zależało na tej dezinformacji? Czego nie sprawdziła ABW, krótko zweryfikował dziennikarz śledczy Łukasz Kurtz.

Jeden z byłych wysokich rangą oficerów specsłużb przyznał w rozmowie, że autor spreparowanej notatki znał się na rzeczy. Podobnego zdania jest inny oficer, jeszcze niedawno umocowany wysoko w wywiadzie. Jego zdaniem, wytwórca dokumentu musiał mieć wcześniej kontakt z dokumentami o najwyższej klauzuli niejawności – dzieli się tym, co ustalił w sprawie notatki. Jeden z wysokich oficerów wywiadu podzielił się też inną, jeszcze ciekawszą hipotezą - kontynuuje.

O co chodzi? Jego zdaniem, wypuszczenie fałszywki mogło mieć na celu "przykrycie" innej oryginalnej dokumentacji, która przedstawiałaby fakty zbliżone do bulwersujących treści umieszczonych w fałszywce. W efekcie, gdyby ewentualnie doszło do ujawnienia opinii publicznej niepokojących informacji, dużo trudniej byłoby przekonać kogokolwiek do ich wiarygodności - mówi Świączkowski.

MM

[Fot. Wikipedia.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook