Jedynie prawda jest ciekawa

Decyzje wyborcze w rękach komunistycznego sędziego

30.10.2011

Sędzia, który skazywał żołnierzy w Izbie Wojskowej Sądu Najwyższego w stanie wojennym jest wiceszefem Państwowej Komisji Wyborczej.

W latach 1982-1983 Stanisław Kosmal orzekał w sprawie dotyczącej prowadzenia nielegalnej działalności w ramach członkostwa NSZZ "Solidarność" i rozpowszechniania nielegalnych wydawnictw w 1981 i 1982 roku.

Na stronie internetowej www.13grudnia81.pl, przygotowanej przez IPN, czytamy: "Sprawa przeciwko Ireneuszowi Sinkiewiczowi oskarżonemu o to, że w dniu 11 czerwca 1982 r. w Warszawie przenosił w celu rozpowszechniania ulotki i pisma zawierające fałszywe wiadomości mogące wywołać niepokój publiczny. Skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu warunkowym na 2 lata (na poczet orzeczonej kary zaliczono okres tymczasowego aresztowania)". W składzie sędziowskim figuruje nazwisko mjr Stanisława Kosmala. Dodatkowo zajmował się on także sprawą przeciwko Jackowi Marczewskiemu, podejrzanemu o przechowywanie wydawnictw NSZZ "Solidarność".

Szef PKW Stefan Jaworski pytany o przeszłość swojego współpracownika stwierdza, że Kosmal w stanie wojennym orzekał w Izbie Wojskowej Sądu Najwyższego „tylko” w składach odwoławczych i został pozytywnie zweryfikowany w 1990 r. do składu Sądu Najwyższego. Sam Kosmal miał nie pamiętać sprawy Sinkiewicza.

Sprawą zatrudnienia Kosmala na stanowisku PKW oburzeni są m.in. działacze „Solidarności”. Z kolei poseł Antoni Macierewicz nie rozumie, dlaczego Jaworski argumentuje zatrudnienie Kosmala pozytywną weryfikacją. - Jak wiadomo, nie było żadnej weryfikacji sędziów - mówi Macierewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Dodaje, że brak weryfikacji sędziów jest jednym z powodów olbrzymich kłopotów polskiego wymiaru sprawiedliwości, ponieważ decyzje podejmują ludzie, którzy: - przyczynili się do nieszczęść Narodu Polskiego i brali udział w takich działaniach. - To, że stan wojenny jest nielegalny, było jasne już wtedy - mówi Macierewicz.

Skandal związany z przeszłością wiceszefa PKW jest kolejną aferą dotyczącą Komisji w ostatnich miesiącach. Wciąż emocje wzbudza kuriozalne zachowanie PKW, która zablokowała możliwość startu w wyborach parlamentarnych w całej Polsce komitetowi Nowej Prawicy Janusza Korwina-Mikkego. Jego partia nie uzyskała zgody na rejestrację list w całym kraju, ponieważ komisje obwodowe nie zdążyły zweryfikować dokumentów przedstawionych przez to ugrupowanie. Nowa Prawica utrzymuje, że wszystkie dokumenty złożyła w wymaganym terminie. Decyzja PKW oznaczała de facto zablokowanie Nowej Prawicy możliwości wejścia do parlamentu.

Janusz Korwin-Mikke już po wyborach złożył w Sądzie Najwyższym wniosek o unieważnienie wyborów w związku z decyzją PKW. Jak zapowiadał w rozmowie z portalem Stefczyk.info jeśli Sąd odrzuci jego wniosek Nowa Prawica będzie się domagała odszkodowania za straty poniesione z tytułu działań Komisji. Partia szacuje je na około 40 milionów złotych.

Kuriozalne decyzje PKW oraz wątpliwa przeszłość wiceszefa Komisji to poważne ciosy w wiarygodność instytucji odpowiedzialnej za organizację wyborów oraz monitorowanie ich przebiegu. Widoczne w niej patologie będą skutkować utratą zaufania obywateli do państwa oraz urzędów.

MK,saż
fot. PAP/ Radek Pietruszka

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook