Jedynie prawda jest ciekawa

Córka rtm. Pileckiego nie zaproszona do Auschwitz

27.01.2015

Kolejny skandal w Polsce! Córka rotmistrza Witolda Pileckiego – polskiego bohatera, który na ochotnika zgłosił się do obozu Auschwitz – nie została zaproszona na obchody rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu.

Co ciekawe, KPRM zajęło się sprawą dopiero dziś, na kilka godzin przed uroczystościami, a w zasadzie już podczas rozpoczętych obchodów…

Jeden z bliskich współpracowników Ewy Kopacz - Sławomir Nitras pracujący aktualnie w KPRM - postanowił zrobić coś z tym, że rodzina legendarnego rotmistrza nie została zaproszona. Ale… nie miał numeru telefonu. Polityk Platformy - jak informuje niezalezna.pl - szukał więc na gwałt kontaktu do córki rtm. Pileckiego, dzwoniąc m.in. do Tadeusza Płużańskiego.

Według naszych informacji dzieci Rotmistrza odmówiły przyjęcia zaproszenia.

„Powinnam tam być, ale nie mogę zapraszać się sama…” — mówi w rozmowie z rmf fm Zofia Pilecka.

Przypomnijmy, choć - mamy nadzieję - to raczej powszechnie znany fakt: Pilecki był dobrowolnym więźniem obozu, organizatorem ruchu oporu w KL Auschwitz, a także autorem raportów o Holokauście. Mimo to rządzący uznali, że zaproszenie dla jego rodziny się nie należy.

„Żal miałam kiedyś. Od lat nie dostaję żadnych zaproszeń. W związku z tym przyzwyczaiłam się” — ocenia pani Zofia.

I przypomina:

„Raporty ojca docierały przez Warszawę do Londynu, świat się już o tym dowiedział, ale nikt nie chciał w to wierzyć. Kiedyś się mówiło: „Ten Pilecki to mówi chyba jakieś brednie! To jest niemożliwe!” Ojciec dobrowolnie poszedł do Oświęcimia, nie mając pojęcia o tym, że wchodzi do piekła. To, co miał w założeniach - żeby ta organizacja natychmiast powstawała - uległo zmianie, dlatego że on nie wyobrażał sobie że coś takiego może istnieć” — czytamy na stronach rmf fm.

Jak dodała, najprawdopodobniej nie uda się odnaleźć szczątków polskiego bohatera. Jego ciało miało zostać spalone.

wP, RMF, lw, lz

[fot: IPN]

Słowa kluczowe:

Witold Pilecki

,

Auschwitz-Birkenau

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook